czwartek 09 wrzesień 2010
   
tekst
Zaloguj się
Dodaj stronę do ulubionychPoleć tę stronęEmail do tej strony

Mam ochotę na...

sex01Seks to zmysłowa przyjemność, tak jak jedzenie. Dlatego osoby, które lubią jeść, zwykle lubią też się kochać. Niech więc pokażą, na co je stać, zamiast tonąć w kompleksach. Pokaż mi, jak jesz, a powiem ci, jaka jesteś w łóżku - to moja własna zasada i upieram się, że jest w niej więcej prawdy, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Gdy widzę, jak kobieta je z apetytem, pomrukując sobie z zadowoleniem: "Mmm, pyszne", a potem rozochocona sięga po kolejną porcję, by jeszcze raz poczuć słodką rozkosz na podniebieniu, jestem w stanie zaryzykować twierdzenie, że nie ma kłopotów z seksem - z wagą być może, ale z seksem raczej nie. Dlaczego?



Smakosze cenią seks
Otóż tym, co tak naprawdę pozwala nam czerpać radość z miłości fizycznej, jest otwartość na bodźce zmysłowe - umiejętność odbierania podniet, których dostarczają nam zmysły, i odpowiadania na nie. Jedzenie pobudza przede wszystkim zmysł smaku i powonienia, zaś seks - oprócz tych dwóch - jeszcze zmysł dotyku, słuchu oraz wzroku. Dlatego nie wierzę, że ktoś, kto potrafi docenić dobre wino oraz to, jak doskonale dopełniają się smaki szynki parmeńskiej i melona, będzie w łóżku głuchy i ślepy na rozkosze zmysłowe. Chyba że da się otumanić kompleksom, ale o tym za chwilę.

Poprawne do bólu
Zupełnie odwrotne skojarzenia mam w stosunku do osób, dla których - widać to przy stole - jedzenie jest tylko przykrym obowiązkiem (jedzą, żeby przeżyć, a gdyby ktoś wynalazł pigułki, które zastąpiłyby posiłki, zaraz by z nich skorzystały). Dłubią w talerzu z obrzydzeniem i nie rozumieją, czym wszyscy tak się zachwycają - ot, zwykły kawał mięcha. Pewnym niepokojem napawa mnie również obserwowanie przy stole kobiet zbytnio wystudiowanych, prawdopodobnie wychowanych w świecie nakazów i zakazów, tego, co przystoi i nie przystoi, które siedzą spięte, sztywne, skubią jedzenie jak ptaszek (bo kobiecie nie wypada się obżerać), nie zwracają uwagi na to, jak coś smakuje, tylko jakie robią wrażenie - czy przypadkiem nie mają pietruszki na zębie, czy nie wyglądają głupio, gdy usiłują zmieścić w buzi wielki kawałek pomidora. Przychodzi mi wtedy na myśl, że panie te mogą mieć pewne trudności z wyrażaniem się w seksie (choć oczywiście nie muszą) - wydają się zbyt poprawne, za bardzo się kontrolują, by tak naprawdę wczuć się w sytuację, by dać się ponieść zmysłom. Tak jak przy stole, w intymnej sytuacji z mężczyzną mogą starać się trzymać fason - zamiast płynąć na fali zmysłów, mogą sprawdzać ukradkiem, czy dobrze wyglądają, odgarniać włosy wystudiowanym gestem i pojękiwać wypracowanym jękiem. Efekt? Ich seks może być nieco sztuczny, zbyt kontrolowany, a szanse na orgazm - mniejsze. Oczywiście moje seksuologiczne refleksje przy kolacji pozostawiam dla siebie, przezornie nie informując współbiesiadników o swych podejrzeniach wobec nich. Cóż, każdy ma jakieś zboczenie zawodowe...

Kompleksy - twój wróg!
Z tego, co do tej pory powiedziałam, mogłoby wynikać, że osoby puszyste, po których zamiłowanie do jedzenia widać na pierwszy rzut oka, nigdy nie mają z seksem żadnych kłopotów. Tak różowo oczywiście nie jest. To, co najczęściej przeszkadza im w pełni cieszyć się zbliżeniami, to kompleksy. Oj, a kompleksów korpulentne kobiety potrafią mieć więcej niż kilogramów. A wtedy zaczynają się problemy. Bo niezależnie od tego, jak często on mówi jej, że jest piękna i powabna, ona wie swoje: "Jestem gruba, a ty mówisz to wszystko tylko po to, aby mi sprawić przyjemność". Gdy każdy jego szczery komplement jest traktowany jak przejaw litości, mężczyzna może w końcu dać za wygraną.
ciag dalszy...

Wstyd - zły doradca
Kobieta, która nie kocha i nie docenia siebie, nie potrafi do końca uwierzyć w to, że ktoś inny może ją kochać i doceniać. Potrafi dawać, ale nie potrafi brać. Zrobi wszystko, by zatrzymać partnera, by sprawić mu przyjemność, odsuwając na drugi plan swoje własne potrzeby. W łóżku zakompleksiona dziewczyna często odczuwa skrępowanie. Wstydzi się pokazać partnerowi nago, nie chce się kochać przy zapalonym świetle. Wybiera nie te pozycje, które sprawiłyby jej największą przyjemność, lecz te, w których on nie zobaczy rzekomych mankamentów jej figury.

Trzeba umieć brać
Przez większość czasu kobieta spełnia marzenia partnera, nie swoje, uważa, że nie ma prawa niczego od niego oczekiwać. A choćby nawet on chciał obdarzyć ją pieszczotami, których ona potrzebuje (wierzcie lub nie, drogie panie, ale kochający mężczyzna ma takie zapędy), ona mu tego nie ułatwia. Bo znów - zapuściłby się gdzieś w zakazane rejony i, nie daj Boże, zauważyłby te zwały sadła i cellulitu, które ona próbuje ukryć. Zamiast wprawić się w błogi nastrój, dziewczyna cały czas nerwowo obserwuje siebie i jego reakcje na nią: "Krzywo spojrzał, czyżby z obrzydzeniem? No tak, mój wielki tyłek. Pewnie się trzęsie jak galareta. Muszę wyglądać idiotycznie" itd. W takich warunkach i przy takim nastawieniu kobieta nie potrafi czerpać przyjemności z seksu. Ale i mężczyzna nie jest do końca szczęśliwy - przecież wyczuwa, że coś jest nie tak. Z czasem jednak nawet najbardziej kochający i troskliwy facet może ulec pewnej znieczulicy, uzna, że widocznie tak ma być, i przestanie stawać na głowie, by sprawić partnerce przyjemność, poniekąd wbrew niej samej.

On przecież wie lepiej
Proponuję więc, drogie panie, porzucać kompleksy przed wejściem do sypialni. Albo - co byłoby znacznie rozsądniejsze - pozbyć się ich w ogóle jako niepotrzebnego balastu. Atrakcyjność w seksie ma naprawdę niewiele wspólnego z wyglądem. Liczy się energia, polot, wyobraźnia, najlepiej połączone z odrobiną frywolności (żeby nie powiedzieć - rozpasania), dystansu do siebie oraz humoru. Proponuję również przyznać mężczyźnie prawo do własnego zdania - to nie będzie łatwe, ale się opłaci. Skąd w nas, kobietach, silne przekonanie, że wiemy lepiej, co naszemu facetowi się podoba, niż on sam? Czy naprawdę wierzymy, że wszyscy panowie są takimi męczennikami i wybierają sobie partnerki, które uważają za brzydkie? Jeśli jest z tobą, to dlatego, że uważa cię za atrakcyjną kobietę. Jeżeli idzie z tobą do łóżka, to dlatego, że go podniecasz. Daj mu się napatrzeć na kochane ciało, nacieszyć każdym jego kawałeczkiem. I ucz się od niego... akceptować siebie taką, jaka jesteś.

(kobieta.gazeta.pl)
(.es)



Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejszy | większy

security code
Poniżej Wpisz Kod bezpieczenstwa


busy


Ostatnio komentowane

przywróć domyślnie

Moje konto

Subskrybcja

Zaznacz tematy wiadomości, które chcesz otrzymywać na swoją skrzynkę pocztową:
Konkursy Informacje

Informacje - aktualności serwisu.
Konkursy - wiadomości o konkursach w Piekiełko.

kobieta