Wspomnienie V

Dodany przez: sherilyn w Opowiadania

Tagowany w: brak tagów 

sherilyn
Budząc się obok Zuzanny, nie byłam do końca pewna, czy nie śnię. Leżałam z twarzą wtuloną w jej szyję, ciałem przylegając do jej pleców. Bałam się ruszyć, żeby jej nie obudzić, chciałam, żeby jak najdłużej pozostała przy mnie. Delikatnie przylgnęłam nosem do jej szyi, tuż za uchem, i odetchnęłam głęboko, przymykając oczy. Zapach Zuzanny wypełnił moją świadomość, a otaczający nas świat przestał istnieć.
Miałam wcześniej inne kobiety, można nawet powiedzieć, że było ich wiele. Nie lubiłam samotności, i często spędzałam z kimś noc, żeby nie być sama. Lubiłam seks, lubiłam gierki flirtu, lubiłam się bawić. Jako nastolatka, miałam nawet kiedyś chłopaka. Zakochana byłam dwa razy, oba w kobietach, które odeszły ode mnie do mężczyzn. Reszta była zauroczeniem, zabawą, ucieczką przed samotnością. Uczucia, które we mnie wzbudzała Zuzanna, nie dały się z niczym porównać. Nie poznawałam siebie, nie poznawałam tej tęsknoty za jej obecnością, która sprawiała mi fizyczny ból, kiedy Zuzanny nie było w pobliżu.


Kiedy kolejny raz otworzyłam oczy, Zuzanny nie było obok. Podniosłam się na łóżku, wsłuchując się w ciszę. Kiedy dobiegł mnie szum wody w łazience, uspokojona opadłam ponownie na poduszkę. Rozpierała mnie dziecinna radość ze świadomości, że Zuzanna jest w mojej łazience. Leżałam wsłuchując się w szum wody prysznicu, którego rytm ustalały ruchy jej ciała. Po kilku minutach ciszy, Zuzanna powróciła do mojej sypialni, zawinięta w mój największy ręcznik kąpielowy. Usiadła z uśmiechem na brzegu łóżka, rozpuszczając upięte włosy.
-Pożyczyłam twój ręcznik.
-Bardzo dobrze. Chcesz herbaty, lub kawy?
Potrząsnęła przecząco głową, rozczesując długie włosy. Wstałam z łóżka, i wycofując się do łazienki, gorączkowo usiłowałam wymyślić sposób na zatrzymanie jej u siebie. Śniadanie? Pora była raczej obiadowa. Więc może obiad? Boże...co ja mam teraz robić?

Kiedy wróciłam do sypialni, Zuzanna leżała ponownie w moim łóżku, podparta na poduszkach, czytając któreś z moich czasopism.
-Spieszysz się gdzieś dzisiaj? spytała, kiedy weszłam.
-Nie, nie mam żadnych planów.
Tym razem ja usiadłam na brzegu lóżka, lekko zdezorientowana.
-To możemy się cały dzień lenić, stwierdziła z łobuzerskim uśmiechem.
-Możemy... Kładąc się obok niej, nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Chciała u mnie jeszcze zostać! Następne pytanie zadała cicho, prawie szeptem.
-Chcesz, żebym została?
Zaschło mi w gardle. Powietrze miedzy nami było nagle przeładowane napięciem.
-Chcę... Bardzo chcę.
-Dlaczego? Spoglądała mi prosto w oczy, szukając w nich odpowiedzi.
Nie mogłam z siebie wydobyć głosu. Czułam się sparaliżowana, serce waliło mi w gardle, tysiące myśli pchały się zewsząd... Zrobiłam jedyne, co przyszło mi do głowy.
Nie broniła się przed pocałunkiem, chociaż chyba się go jednak nie spodziewała.

Sensacje szumu w uszach i dzikiego walenia mojego serca, zagłuszała jedynie radość, która prawie mnie rozsadzała. Usta Zuzanny były miękkie, cieple, i idealnie układały się do moich, kiedy ją całowałam. Delikatne i nieśmiałe, pocałunki szybko zmieniły charakter, na wymagające i odważne, zapierające oddech w piersi. Nie istniał już świat, byłyśmy tylko my, Zuzanna i ja, w tym wirze uczuć i zmysłów, które przejęły rzeczywistość. Z czułością dotykałam jej ciała, każdym ruchem miłośnie błagając je o pozwolenie na kolejny krok. Chciałam wymazać z jej pamięci wszelkie inne pieszczoty, przejąć jej zmysły, sny i marzenia. Rosła między nami fala pożądania, przeszywającego jak nagły głód, który tylko ta bliskość ust i ciał mogła zaspokoić. Każdy ruch był przeżyciem, każda obnażona część ciała była nowością, z którą należało się zapoznać, która należało dotknąć, całować i zapamiętać. Palcami kreślone linie po nagim ciele, zapamiętywanie reakcji na dotyk, pocałunek... Zaskoczenie i zadowolenie z siły pragnienia. Smaki, zapachy, delikatność ciał, potrzeba dotyku i poznania. Ciepła wilgoć, przyciągająca usta i dłonie, podniecająca swoja niezaprzeczalną obecnością, potwierdzająca to wspólne przeznaczenie eksplodującą rozkoszą.

Nasze dłonie bezwiednie szukając, wplatały się w siebie. Szybkie oddechy i westchnienia wyrywały się z naszych ust. Nie było zażenowania, nie było wstydu. Istniała tylko ta jedyna chwila, to zbliżenie, od którego jakby zależała cała reszta życia. Pocałunki, dotyk, pieszczoty, i miłość, na którą wreszcie nastała pora. Nagość przed nią, jej całkowite oddanie, pragnienie, i tęsknota za spełnieniem... Dotyk jej ust na mojej skórze, pieszczota jej dłoni, miękkość jej włosów przy mojej twarzy, jej smak i zapach wypełniający mój świat i świadomość. Chęć i potrzeba posiadania jej i oddania się jej, jedynie, i na zawsze. Pragnienie odbijające się w jej oczach, wzrastające z minuty na minutę. Delikatność dłoni zmieniająca się w wymaganie, w rozkaz nieznoszący sprzeciwu. Pocałunki stały się bezwzględne, były demonstracja władzy. Jej poddanie sprawiało mi satysfakcję, wzniecało moje pragnienie posiadania jej kompletnie, wymazania reszty świata z jej świadomości i pamięci. Wiedziałam, że po tym dniu będzie już na zawsze jedyna, wszystkim, czego pragnę i o czym marzę. Mijające godziny wypełniły niekończące się pocałunki i pieszczoty, przerywane szeptem słow, które nareszcie mogłam wypowiedzieć. Już bez pospiechu uczyłyśmy się siebie, oddając się pragnieniu i sobie wzajemnie. Naznaczone sobą, usnęłyśmy wtulone w siebie, kiedy świat ponownie zaczął się budzić w promieniach wschodzącego słońca.
Komentarze (4)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejszy | większy

security code
Poniżej Wpisz Kod bezpieczenstwa


busy