Po raz kolejny tu zamieszczam ze swojego pamietnika: " "Mamo jestem z kobietą..." Piątek 29.04.2005 r., jade do domu. Wiedzialam z jakim zamiarem jade, bylam przygotowana bez przygotowywania sie, musiałam to zrobic i co najwazniejsze chcialam to zrobic, czulam ta potrzebe...chcialam zeby matka poznala wreszcie swoje
Dziecko mimo tylu lat wspolnego zycia. Rozwazalam dwie mozliwosci...albo bedzie dobrze albo zle. Musiałam zalozyc, ze moze byc zle dla wlasnego psychicznego bezpieczenstwa, dla swojej ochrony przed zawodem. W głebi, w sobie czulam jednak, ze przecierz nie moze byc zle...bo to matka swojego dziecka. Ogarnąl mnie niesamowity spokój, cisza jakiej jeszcze nie słyszalam, byłam zaskoczona sama soba. Z takim samym spokojem jaki byl we mnie usiadłam z nią do stołu, z takim samym spokojem zaczelam opowiadac, tłumaczyc i tak samo spokojnie powiedzialam wreszcie: "Mamo jestem z kobietą." Przełomowe zdanie, zdanie zmieniające zycie matki i dziecka, zdanie wolności, zdanie prawdy mojego zycia, zupełnie jakbym mowiła : "Mamo to ja." Spełniło sie. Jeszcze przed rokiem te słowa byly dla mnie jedynie abstrakcją. Dzis jest dobrze, jutro bedzie jeszcze lepiej. Kochanie dziękuje, że jestes, że jestes ze mną, że dzięki Tobie wszysto co dobre nie zna granic. Kocham Cię. " Racja, nic na siłę...chociaz widze ze tu nie trzeba na sile, bo faktycznie chcesz im to powiedziec. Nie wiesz jak zareaguja, nie jestes w stanei tego przewidziec, jednak mysle ze napewno beda sobie zadawac pytanie dlaczego Ty, dlaczego oni i co powiedza ludzie. Gdo powiedzialam o sobie mamie powiedziala mi to otwarcie ale spokojnie, poplakala sie przytulila powiedziala " najwazniejsze ze jestes szczesliwa", zaraz potem zaczelysmy rozmawiac, przyznala ze sie boi, ze mysli o tym co ludzi epowiedza choc nie powinna.......jednak to jest nieuniknione, takie mysli.... Mama w nastenych tygodniach zastanawiala sie co zrobila zle wychowujac mnie, ze moze poplelnila jakis blad....to tez normlane myslenie rodzica.... Jednak rozmowy...rozmowy rozmowy i jeszcze raz rozmowy. Duza z nia rozmawialam, dawalam materialy do przeczytania, bo przeciez wczesniej nie miala o tym wiekszego pojecia, oprocz stereotypowych opinii krazacych wsrod ludzi. Rozmawialam a potem zostawialam ja z myslami, zeby sie z nimi oswajala, powolutku. Dzis prawie 1,5 roku pozniej mama wie, ze to nie jest zle, ze to dobre, miesiac temu odwiedzilysmy ją z Betti Moją, poznaly sie, bylo cudnie. Dzis mieszkamy razem mamy cala rodzine w komplecie i zyjemy tak pieknei jak tylko sie da. Nie wiem czy kogos masz, ale wiem ze ja bedac sama, nie majac Mojej Beaty pewnie bym jej tego nie powiedziala, nie wtedy..... Nie pisze o ojcu, bo ten niemalze sie zachwycil, gdy sie dowiedzial, przyjal to jak codzienna wiadomosc " kochasz kobiete? Aha, fajnie

" Nie mozna generalizowac, nie wszyscy rodzice sa tacy sami, jednak jedno ich laczy....sa rodzicami swoich dzieci....i predzej czy pozniej przyjma to ze spokojem a moze nawet radoscia, lecz wiele zalezy od nas, jak im to przedstawimy i bedziemy przedstawiac po pierwszym kroku. Jesli sie zdecydujesz na
Coming out przed nimi, pamietaj o spokoju i rozmowach, najlepiej opowiedz im najpierw jak sie czujesz, ze Ci zle ukrywajac to co masz im powiedziec, dlatego im o tym mowisz, zeby nie klamac, bo z takiego ukrywania moze sie wymnozyc wiele wiele klamstw. Powiedz im wtedy jak kochasz, czego potrzebujesz i ze chcesz byc poprostu szczesliwa. Nie wiem co wiecej moglabym ja sama doradzic....niektorzy ujawniaja sie dopiero wtedy jak sa niezalezni juz od rodzicow, ale to chyba tez wymaga duzej sily, by tak dlugo to skrywac. Jesli jestes gotowa, jesli to czujesz ....powiedz...... z calego serca pomyslnosci wszystko sie ulozy

innosc