Jak powiedzieć rodzicom, że jest się lesbijką? (less to skała taka jest ;>

Ja najpierw badałam teren... Potem poruszałam temat... Potem się przeraziłam, bo matka wprost zaczęła pytać, ale w sposób: "Ty też taka jestes, że tych zboczonych odmieńców bronisz?" Jedyne co mogłam powiedzieć to "To, że mam takie zdanie nie znaczy..." Miałam wtedy jakieś może siedemnaście lat? Nie pamiętam... Potem spytałam ojca co o tym mysli jak u niego pomieszkiwałam w wakacje... Powiedział, że on nie ma nic przeciw... Nie miał takiego zdania jak matka... Że to sie leczy, że to choroba... Ale to Matka sie dowiedziała czytając bezprawnie list nie do niej adresowany. Czyli Walentynkę. Był szok... Płacz... Wrzask... Słowa, że jestem jej porażką... Mówiłam "Czy wolałabyś narkomanke? Alkoholiczke?" Temat ucichł. Potem był żal dlaczego nie powiedziałam, bo przeciez matka i córka to powinny(!) byc przyjaciółki... Moja matka przyjaciółka nie była. Moją matka bardziej była babcia... Potem sie pogodziła... Dziś nawet potrafi (jeszcze nie powiedzieć), ale napisać mi w smsie po wizycie "córeczko fajną sympatyczną masz koleżankę..." Wiem, że sporo minie nim powie "dziewczynę" albo "kobietę", ale do matek trzeba mieć cierpliwość

A ojciec... Nie wie, bo się nie odważyłam. Jeszcze... Czekam na odpowiedni moment... Więc tym co nie powiedzieli radzę najpierw wybadać teren a potem stopniowo... I samemu powiedzieć - tego życzę

Bo potem nie jest przyjemnie słuchać "Czemu nie powiedziałaś sama tylko ja muszę się sama dowiadywać w taki sposób..." Odwagi!

Pozdrawiam, Eve Amarantine.