|
"Saszka i Magda
S.: Jesteśmy parą od roku. Uwielbiamy nasze łóżko, mimo że jest kosmicznie niewygodne. To stary tapczan, zarwany, z dziurą, 80 cm szerokości. Ale jest boski. Dobrze nam się kojarzy.
Zasypiamy nosami do siebie. Jedna śpi drugiej na ramieniu, a nogami się zaplatamy. W czasie snu się rozplątujemy, choć nigdy nie pamiętam tego momentu. Budzimy się zgrzane, bo ciała wydają ciepło.
M.: To, jak ludzie ze sobą śpią, mówi o związku wszystko. Jak się kochają, to śpią przytuleni.
S.: Budzę się rano i nie wiem, czy ty też już nie śpisz. Więc otwieram jedno oko - i widzę tuż obok drugie takie oko!
M.: Uwielbiam takich zaspanych, spuchniętych ludzi, takich, że jeszcze para z nich bucha, bez makijażu, takich prawdziwych. Wtedy są dla mnie najpiękniejsi.
Łóżko to poczucie, że jesteśmy razem, tylko my. Bliskość. Możemy być na golasa, tulić się, jest nam dobrze. Łóżko to wspólne spędzanie czasu. W łóżku czytamy, słuchamy muzyki, oglądamy filmy, jemy. Rano pijemy zawsze kawę i jemy czekoladki. Potrafimy leniuchować do południa. Ja zasypiam pierwsza i śpię długo, bo jestem leniem śmierdzącym.
Ale kiedy się rozstajemy, nie mogę spać. Tęsknię. Kończę pracę o 22. Wiem, że to jest ten czas, który mogłabym spędzić z Saszką. A ona jest daleko. Do łóżka nie mogę iść, bo wiem, że będę się przewracać z boku na bok. Oglądam cały wieczór szwedzkie filmy w oryginale, żeby się zmęczyć.
Sny mam prorocze. Jak śniła mi się ciemna woda, nie szłam na egzamin, bo wiedziałam, że go nie zdam. Studiowałam ekonomię. Kiedyś śniło mi się, że dławiłam się wodą, a woda to były koszty średnie. I następnego dnia na egzaminie proszę: koszty średnie.
S.: Mnie często się śniło, że uczyłam ludzi lewitować. Unosiłam się 10 cm nad ziemią. A potem w przedszkolu dziwiłam się, dlaczego mi to teraz nie wychodzi.
Aha, bym zapomniała. Magda kradnie poduszki. Bez względu na to, ile poduszek w łóżku, ja zawsze budzę się z głową na materacu. A Magda cała w poduszkach."
.
|