a alkohol oczywicie, szczegolnie winko polslodkie czerowne, a jeszcze szczegolniej w doborowym towarzystwie. sokoly i biale misie, a czasem i rota i koledy w kwietniu - bywalo

mile wspomnienia mam rowniez co do tequilli z cytrynka i sola.
co do medykamentow - za czasow studiow probowalam dopalaczy typu tussipect + redbull. w czasie sesji dzialalo, ale nie za bardzo podobal mi sie efekt "chodzenia po scianach" przez cala noc i moczopedny efekt

. i chociaz cel zbozny - w koncu wiedza to potega - wole sie trzymac starej sprawdzonej kofeiny.
za czasow mlodosc, Heheh, probowalam tez - z racji latwego dostepu do apteki oraz jakiejstam swiadomosci farmakologicznej - benzodiazepiny + alkohol, klonazepam - uzywany np do relaksacji, uspokajania ludzi i zwierzat. dziala

generalnie niska dawka spowodowala absolutny "tumiwisizm", banana na twarzy, zgode na pozornie absurdalne a na pewno glupawe pomysly (co nie zawsze bylo bezpieczne z drugiej strony), wyjatkowa wytrzymalosc na kilkugodzinne szwedanie sie po miescie. wspominam wesolo. wiekszych dawek nie polecam, bo sie po prostu zasypia
no i ziolka od czasu do czasu, ale ziolek chyba nie trzeba nikomu przedstawiac. pozyteczne sa ... ziolka.
pozdrawiam