Serio? U mnie największego kopa dała kawała kawa zrobiona wg przepisu z Uniwerku Jagiellońskiego (ale to chemicy mi mówili, więc pewnie ich wymysł) - pół litra na bazie gazowanej wody mineralnej, popity tonikiem (który przecież zawiera chininę...). Przez trzy dni nie zmrużyłam oka.
Do innych ciekawych, ale nie dopalaczy... Kumpela z głodu na imprezie najadła się suchego ryżu i zapiła piwem. Chodziła potem ze swym narzeczonym pijana przez tydzień, dopóki lekarz ich nie poinformował, że ryż w żołądkach nasiąkł alkoholem i zaczął fermentować, więc nie wytrzeźwieją... Ekonomiczne, prawda? Ale zostali skierowani na płukanie żołądka niemal natychmiast, więc do przyjemniejszych metod raczej nie należy
