kobiety
Witamy, Gość
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?
nowy Lynch. Lynch generalnie. (1 wejść) (1) Gość
W dół Odpowiedz Ulubione: 0
TEMAT: nowy Lynch. Lynch generalnie.
#5705
nowy Lynch. Lynch generalnie. 1 rok, 3 mies. temu Oklaski: 5  
Ok. na świeżo jestem, wiec chaotycznie. Byłam. widziałam. podobało mi się. Polecam. Jedno wielkie 'łotdefak'. Od ludzi wychodzących z wczesniejszego seansu słyszałam... 'ale pokręcone. chyba nic nie zrozumiałam'. myśłe sobie, nie dam się tak łatwo. Mullholanda 'mniej wiecej' zajarzyłam ....po 5 razie,,wiec nie może być tak źle. tanio skóry nie sprzedam. Początkowe sceny. jakies osły, hujemuje dzikie węże, po polsku mówią, Myśłe ,nieee, no jakaś ściema, co to jeee..? Zwatpiłam w mistrza Mea culpa. Bo potem to już jazda bez trzymanki. tak, że nawet te osły miejsce w historii znalazły i to nie małe. Dzięki bogu za te 2-3 momenty - przystanki racjonalności, powierzchnie płaskie, na których można było nieco przystanąc i złapać oddech. Po nich standardowo po Lynch-owsku wszystko do góry nogami na lewą strone zostało wywracane i od nowa łamigłówki. i trudź się człowiecze, myśl co było najpierw, a co potem. Klasyczna gra Lynch- widzowie. reguły: nic nie jest pewne, wszelkie chwyty dozwolone, wszystko ma znaczenie , każdy szczegół ,każda lampa,każdy korytarz. A jak Ci się wydaje że dotarłes do drugiego dna - zauważasz że jest i trzecie. A jak cudem resztkami sił dokopiesz się do trzeciego - rozejrzyj się za 4, 5, 6, 7..... ...jest taka scena, kiedy bohaterka po 'przejściach' trafia na taki posterunek powiedzmy, gdzie wśród obdrapanych ścian, szukając pomocy składa wyjaśnienia Detektywowi/Bogu. I mówi: "ja już nie wiem co jest wczoraj, co dzisiaj, a co jutro. nie interesuje mnie jutro; chce to tylko wszystko jakoś poukładać" i patrzy tymi smętnymi oczkami na Detektywa oczekując pomocy w orientacji czas-osobowo-przestreznnej. I tak mi się skojarzyło, że Detektyw to Lynhc, a nią jest każdy widz. Bo ja tez na pewnym (szybkim ) etapie 'prosiłam' o jakiś 'stop' o wskazówke, o stabilizacje, żeby jakos objąć, zrozumieć, orientowac się. .. Ale gdzie tam. niewzruszony Lynch w okamgnieniu niczem mag zmienia role, ludzi, miejsce, czas i to bez znaków ostrzegawczych. Ołje. Także ten...no.... 'ratio' to sobie można w teorie włożyć. Zrozumiałam... mniej więcej 1/6 długości filmu No ale przecież nie po to ON kręci filmy żeby je rozumieć. A po tej 1/6 to już czysty 'flow'. I jak mało kto, czerpiąc zdawać by się mogło, z jungowskiej szkoły, Lynch wyłącza ludziom mózgi (takiego 'koglu-moglu' nie jest w stanie znieść przeciętny mózg przeciętnego zjadacza chleba więc wyłącza się samoobronnie ) i celuje bezpośrednio w podświadomość. I cudownie. I stad indywidualny odbiór jego filmów. Bo przeciez każdy ma w głowie cos innego. I stąd wspólne elementy tegoż odbioru, bo przeciez pierwotne instynkty typu Strach (głównie) sa wspólne. Plejada gwiazd. polskich i zagranicznych. Nie bede zdradzała. w świetnych ujęciach, z wyrazistym makijażem, naturalistycznie, dosadnie, schizoidalnie. Rewelacyjne stadium schizofrenii Alllajkit. Także tenno, do kin. Warto. trzymajta sie foteli.
noino27 (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 153
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
the only real voyage of discovery consists not in seeking new lanscapes but in having new eyes
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5706
nowy Lynch. Lynch generalnie. 1 rok, 3 mies. temu Oklaski: 3  
gdyby nie Jeremy Irons wyszłabym w połowie.... aż byłam zdziwiona,ze ktoś kto wyreżyserował"Blue Velvet""Dzikość serca" czyli moje ulubione filmy,tak namieszał mi w głowie....nie podoboało mi sie po pierwszym obejrzeniu.l...zobaczymy co powiem po piątym
**NOCKA** (Użytkownik)
grzesznik pospolity
Posty: 14
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5812
nowy Lynch. Lynch generalnie. 1 rok, 2 mies. temu Oklaski: 5  
Postanowiłam troche kotlety poodgrzewać.
Podnieca się ktoś tu Lynchem?
Ja tak. odświeżyłam sobie Mulhollanda przedwczoraj i mi myśli do 'klimatu' powracają.

Sceny:
- ta w barze, kiedy młody koles opowiada staremu sen, a potem idą zobaczyć 'człowieka o strasznej twarzy'. jak młody opowiada, zlany potem...dla mnie rewelacyjne aktorstwo. w zasadzie nastrój grozy buduje jego paniczna opowieść. dorzućcie głośny rytm bicia jego serca gdy idą 'sprawdzić' + spowolnione najazdy kamery + akustyka = murowany 'zawał'
- ta, kiedy Naomi Watts 'ćwiczy' scene z jakims oblesnym casanov amydlanych oper. wkręciłam się. ktoś się nie-wkręcił ?
- ta w 'operze', gdzie dziewczyny oglądają występ śpiewaczki 'silencio'. poryczałam się, a jak. ktoś się nie-poryczał?

Lubie Jego długie ujęcia, mocne zbliżenia, znaczenie szczegółów, 'namacalność' postaci, silne emocje i to jak się nimi bawi, zmieniając spontanicznie relacje postaci wystawia na próbę elstyczność emocjonalną widza. Ajlajkit.
noino27 (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 153
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
the only real voyage of discovery consists not in seeking new lanscapes but in having new eyes
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5813
nowy Lynch. Lynch generalnie. 1 rok, 2 mies. temu Oklaski: 8  
Oj ja scenę z wyłonieniem się człowieka o strasznej twarzy zza rogu zapamiętam na długo. Ten nagły, charakterystyczny dla takich momentów, nerwowy łyk powietrza przyprawił mnie o połknięcie sporego cukierka. Tzn połknięcie to było za parę minut, gdy z pomocą innych ruszył się wreszcie ze środka mojego przełyku. Nie mniej jednak, pomijając efekty dodatkowe, straszniejsza była dla mnie scena końcowa, gdy staruszkowie odwiedzają Diane i jej samobójstwo- brrrr!

Występ Rebekah del Rio, która wyśpiewuje swoje Serce na śmierć- absolutnie mistrzowski.

A scena łóżkowa Betty i Rity- nie sądzisz, że całkiem urocza?. Sprzyja paru uśmiechom, które jednak bardzo szybko przeradzają się na nowo w grymas strachu, gdy padają przesycone grozą kwestie śpiącej Rity...

I oczywiście nie zapominałabym o scenie początkowej, która zdenerwowała mnie chyba najbardziej. Wściekłą irytacją napawa mnie niemożność dopatrzenia się czy te swawolne cienie tańczą z wyprzedzeniem czy z opóźnieniem do cholery!?

A ja w Lynchu najbardziej lubię to, że nawet jeśli nie masz pojęcia o co chodzi, to i tak film pochłania w całości.
Ach, no i nie wierzę, w to, że zrozumienie go, to kwestia intelektu (a może po prostu ciężko mi się przyznać do własnej głupoty haha ), ale czy jest ktoś kto za pierwszym razem zauważył to, że kamera na początku kładzie się na łóżku, albo kto od razu kojarzy wydarzenia z pierwszej części filmu z tymi w drugiej? Ja przyznaję, że potrzebowałam drugiego razu, potem dokładniejszego przejrzenia wybranych scen no i godzin, godzin rozmyślań, a i tak wciąż jest dla mnie kilka kwestii otwartych, które ciężko jest mi jakoś solidnie wytłumaczyć.
Thalia (Użytkownik)
kusiciel filozof
Posty: 55
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5814
nowy Lynch. Lynch generalnie. 1 rok, 2 mies. temu Oklaski: 5  
Kurde, ja na tych tancerzy na początku nie zwróciłam aż takiej uwagi . Bardziej odebrałam to jako wiesz, taką 'przygrywke'...wesoło, kolorowo, ,zabawa...a teraz patrzcie co zrobie z wami, jakie zamieszanie wam w głowach uczynie. No wiec, przyznaje - przyjrzałam się cieniom dopiero teraz. I widzę, że cienie swoim, ,tancerze swoim życiem / rytmem żyją. Cienie nie należą do postaci; postacie nie należą do cieni.A w ogóle to w cieniach pojawiają się elementy postaci, a w postaciach - zacienienia. I wszystko ładnie się przeplata, pierwszy plan miesza się z drugim. Tancerze się powtarzają - jeden w kilku ujęciach jednocześnie, raz tu , raz tam, dobry on czy zły. I fiolet.
Tylko te groźne basy przy końcu tańców jakoś....ciarki powodują

A sceny...ot wymianiłam tylko kilka żeby nawiązac kontakt
Naturlanie jest i scena miłosna, wcale nie taka znów 'bezpieczna' (Betty wypowiada słowa 'i'm in love with you' z fatalizmem w głosie)...jak się człowiek oswoił i odprężył to nie na długo, jest i 'kosztowanie kawy' przez jednego z braci Castigliani, jest i 'kowboy' - w wersji creepy, rudy, zdaje się ż ebez brwi... r e w e l a c j a dla mnie i cholera zżera mnie ciekawość co by było gdyby nie powiedział 'this is the girl'.

A ta para upiornych staruszków z lotniska - Irene i jej mąż??? Maaaatko. niby słodkie, kochane dziadki. i jak się żegnają cukierkowo... A potem jedno ujęcie jak szczerzą zęby w makabrycznym uśmiechu już w taryfie - tfu, w lemuzynie (a niby skąd para emerytów w dzierganych szydełkiem sweterkach ma na lemuzynę?) - NIC nie mówią, tylko się patrzą i szczerzą kły - i ....brrrrrrrr. ciarki.

No i - ołjeah! - łóżka nie widziałam naturalnie
Dziś ide na nowego Tarantino, ale już się napaliłam na kolejną sesje z MD.
I naturalnie - całkowicie na własny niepubliczny użytek - ściągam Inland empire. Jeden raz to stanowczo za mało by złapać wszystkie detale.


Dobry ten Lynch - nagrodą za wytwałość jest stopniowe 'wtajemniczanie'.

pzdr
noino27 (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 153
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
the only real voyage of discovery consists not in seeking new lanscapes but in having new eyes
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5816
nowy Lynch. Lynch generalnie. 1 rok, 2 mies. temu Oklaski: 8  
Dla mnie tancerze i cienie to rodzaj nawiązania do całej treści filmu. Zestawienie rzeczywistości, z iluzją senną. Cienie- postacie nierealne, mistyczne, żyją swoim życiem, jednak są tylko odbiciem tancerzy- postaci rzeczywistych. Tak też w filmie, postacie kreowane przez umysł Diane w jej śnie, być może przybierają inne role, jednak są to tylko odbicia (można by w paru przypadkach rzec- negatyw) ludzi, którzy istnieją naprawdę, którzy tańczą inny taniec- ten prawdziwy.

Co ważne- Mulholland to nie tylko Strach i groza. Czy nie rozśmieszyły Cię perypetie mordercy próbującego zdobyć czarny notes? kobieta, która strzał z pistoletu bierze za ugryzienie haha! A już najzabawniejszy był tekst żony reżysera, gdy ten zastał ją w łóżku z czyścicielem basenu: "No i doigrałeś się! Co Ty tu u diabła w ogóle robisz!" Hahaha!!

Ten film jest niewyczerpany... Wielki

Jak już go odświeżysz, to mam parę pytań. Po pierwsze jaką rolę wg Ciebie pełni kowboj, czy jego obecność wiążę się tylko z przypadkowym pojawieniem się na przyjęciu zaręczynowym? I dlaczego staje się tak istotną postacią? Oraz co oznacza rozmowa mordercy z prostytutką? No i może jeszcze Twoja wersja odpowiedzi na pytanie- dlaczego staruszkowie?
Thalia (Użytkownik)
kusiciel filozof
Posty: 55
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
Do góry Odpowiedz
kobieta