Hmm... Nie maluję się...
Lubię czasem popatrzeć na ładnie umalowaną kobietę...
Zabawne... bo nie znam się na tym

Ale albo mi się podoba albo nie...
To tak jak z obrazem na który się patrzy...
Chodzi tylko o to aby z tym nie przesadzać i aby nie tworzyć "maski".
Hmm... Bardziej jednak lubię patrzeć na proces malowania...
Nie tylko na ten ostatni efekt...
Cała kobiecość polega nie na makijarzu jako takim ale na tych ruchach,
gestach, mimikach twarzy, tych usteczkach, spojrzeniach w lusterko,
grymasach ala: "tu trzeba to i tamto poprawić"...
Hmm... Nie ważne czy ta kreacja jest Motylem czy Ćmą...
Obie są piękne na kobiecej twarzy i uskrzydlają tak mocno...
Kobiety-malarze.. Potrafią stworzyć arcydzieło kilkoma ruchami ręki.
Pozdrawiam
Malarki
