Ja nie jestem totalnie przeciwna makijażowi. Ale mam 22 lat, zadbaną, jasną cere. I dostaje szału mając na twarzy podkład, puder, itd. Co do wchodzenia najpierw makijażu. Moje koleżanki z podstawówki, od wielu wielu lat używają pudrów i podkładów i innych takich. Niestety niezbyt dobrze dobrane kosmetyki + trądzik młodzięczy sprawiły to, że teraz w wieku lat 22, mają po 5 cm pudrów na twarzy. Załatwiły sie same...
Nie wiem czy powinnam się wypowiadać, bo się nie maluję. Nie znaczy to, że nie lubię sobie popatrzeć na ładnie umalowaną kobietę. Chodź w moim przypadku określenie "ładne" może odbiegać od estetycznego smaku fachowej ręki. Podkreślone oczy i rysy twarzy są jak portrety. Śmieszą mnie jedynie "maski", które się kończą na linii szczęki, widoczną rysą w kolorze i odcieniu. Za dużo, za mało - trudno to ocenić. Ważne aby kobieta czuła się dobrze. Nie ma nic piękniejszego od zachwyconej, umalowanej kobiety. Przy takim uśmiechu ślepnę na "za dużo", "za mało" i tego typu rzeczy. Sam proces malowania się toż to poezja. Te gesty, spojrzenia, uśmiechy. Mogłabym tak godzinami siedzieć i patrzeć na taki wyraz kobiecy. Nie tylko na końcowy efekt. Pozdrawiam Malujące i malowane kobiety. Te, które się nie malują też.
trądzik młodzieńczy nie jest przeciwskazaniem do używania podkładu,wręcz odwrotnie.....oczywiście powinien być to odpowiednio dobrany podkładdobry podkład nie jest tani więc trudno się dziwić,ze bardzo młode kobiety i dziewczęta nie stac na taki,który pomógłby ukryć mankamenty i nie sprawił,ze buzia wygląda jak maska. drugim problemem jest niezbyt fachowa obsługa we wszelkiego typu pseudo sklepach,gdzie patrzy sie tylko,zeby sprzedac nie bacząc czy to będzie produkt odpowiedni do danej cery....kolejny problem to wszelkiego typu czasopisma dla dziewcząt,gdzie porady kosmetyczne pisze chyba Pani,która nawet nie wie co to jest podkład wszystko to razem wzięte nie daje szansy dziewczętom na naprawde porządną edukację "kosmetyczną",więc trudno się dziwic widząc te kilogramy kosmetyków na twarzy dający efekt odwrotny od zamierzonego.... ps.kazda kobieta która malowałam wygladała zdecydowanie lepiej w makijażu niż bez.....czy się lepiej czuła to juz inny temat....
osobiście nie znoszena swojej twarzy podkładu, pudru. Sama świadomość, że go mam mnie dobija. Śmieszy mnie, gdy młodziutka dziewczyna (gimnazjum na moje oko), ma na policzku bladą plamę, praktycznie bijącą po oczach przy brzoskwiniowej twarzy (nie powinna się podpierać). Z podkładem, pudrem może i wyglądam lepiej. Ale czuje się okropnie. Jeszcze kolejna sprawa to dziewczyny, kobiety wyglądające jakby się malowały przy pomocy szablonu. Lub w stylu, który ja nazywam "barwy wojenne". Jedne starają się zabyt mocno, drugie prawdopodobnie za mało. Czasem lepiej by było dla nich, gdyby wcale się nie malowały. Ale to tylko moje skromne zdanie.
mozemy tak polemizowac sobie bez końca.....kto lepiej wygląda bez makijazu, kto w "barwach wojennych"....ja zawodowo maluję poniewaz z wykształcenia jestem makijażystką i stylistką i powinny mnie razić mankamenty makijazy bardziej niz kogokolwiek,ale wychodzę z założenia,ze nie mozna zmieniac ludzi na siłę....jeden ma źle zrobiony makijaż inny natomiast traci na swym uroku własnie przez jego brak.... jeśli ktoś się źle czuje nakladając podkład to go nie nakłada,jeśli lubi szablonowy styl,proszę bardzo....ale generalna zasada jest taka: za pomocą makijażu: -z brzydkiej kobiety można zrobić interesującą.. -z ładnej piękność... -z pięknej zachwycającą.....
haha Fajna dyskusja sie stworzyla Ja dodam tylko od siebie, ze nie przepadam za chemia na mej twarzy. Juz czasem poloze cos delikatnego na oczeta, ale nic innego nie robie. Nie wiem co to bedzie jak juz zaczne przechodzic jakies jazdy wieku starczego haha... ale na razie jest mi dobrze bez. Choc powiem, ze bedac w Polsce bardziej sie obawialam jakiegos komentarza co do moich jasnych brwi i oprawy oczu. Dzis, po mieszkaniu w Kaliforni, gdzie malo kto sie maluje, i gdzie slyszalam wiele komplementow co do mojej cery i wygladu, calkowicie siebie zaakceptowalam i nie denerwuja mnie moje brwi etc. Jest cool Teraz jestem w kraju, zobaczymy jak sobie dam rade haha.. Co do nakladania makijazu to przypomniala mi sie pewna historia. W USA prowadzone sa warsztaty oduczajace kobiety od nakladania makijazu. Znaczy sie takich kobiet, ktore zaraz po obudzeniu musza polozyc makijaz na Twarz bo nie czuja sie dobrze, pelne i wartosciowe bez niego. Chodza w nim w domu, czasem nawet spia, ale wyjsc z domu bez niego nigdy nie wyjda. Uzalenienie jest to straszne. Pokazano kobiete, ktora przez tydzien miala sie nie malowac. Zabrano jej kosmetyki... Zachowywala sie jak alkoholiczka. Pierwsze dni bardzo poddenerwowana, wkurzona i zdolowana. W pewnym momencie zaczela blagac swoja corke o pomadke chocby... jak ta jej nie dala, to zaczela jej grozic i krzyczec... no to co ta kobieta przechodzila to jak detox. Pod koniec tygodnia sie wyciszyla a na sam koniec czula sie ok w domu bez makijazu i przestala sie az tak strasznie stresowac wychodzeniem bez makijazu przed dom. Przestala tez przesadzac. Coz... mysle, ze troche makijau od czasu do czasu moze upieknic kobiete - lubie ladne kobiety. Ale uwazam, ze problemem jest jesli zaczyna sie dziac tak, ze boimy sie wyjsc z domu. Kobiety piekne sa... z, czy bez makijazu