salolme mam tak samo jak TY z nastawieniem lecz jak juz przyjdzie era sprzatania to juz sprzatam wole mie z glowy ale szlag mnie trafia na miejscu, majac do opierunku jeszcze dodatkowe 4 lapy mozna dostac szalu a trzeba sprzatac bo to to przecie nog nie wytrze a dodatkowo lubi broić wiec zabawe w sprzatanie mam murowana i to znacznie czesciej niz bym tego chciala, jeszcze wdziera sie perfekcjonizm to juz bialej goraczki dostaje.
zakupy w hiperach z koniecznosci ale uratowali mnie biednego zucka od wiekszego koszyka ode mnie koszykiem warstwowym co mu mozna wlozyc 2 koszyki i sam jedzie, od kad udaje mi sie to cudo dorwac zakupy nie sa dla mnie horrorem, powrot z nich raczej zdecydowanie bardziej przypomina karawanę idaca przez pustynie, gdzie cala garderobe po tych ze akupach moge wyzymac
