|
czyli o tym, czego najbardziej nie lubimy robić. nie będę zanadto odkrywcza ni oryginalna kiedy powiem, że miłością szczerą acz nieodwzajemnioną niestety darzę sprzątanie. zawsze jakoś przedziwnie nie potrafię wynaleźć na nie czasu, ani go sobie dobrze zorganizować by szło sprawnie i szybko. no ni cholery. co ma trwać godzinę trwa cztery, bo w międzyczasie a to telefon mnie rozproszy, a to komputer... a to na zakupy nagle zachciewa mi się iść. planuję sprzątanie trzy dni przed, czasem nawet więcej, a kiedy zbliża się ów wielki dzień, to już żołądek mam w gardle. i tak bardzo się staram ominąć, wyprzeć, uciec jakkolwiek od tej pańszczyzny buu. a kiedy już zaczynam sprzątać, to przedziwnie skupiam się zbyt długo na jednej rzeczy... widząc, że nie osiągnę i tak pożądanego efektu nudzi mnie to i przerzucam się na co innego i tak... heh. sobie to wygląda... prędzej swoje gołębie nauczę porządnie sprzątać niż wytrwam w postanowieniu poprawy swej postawy potępienia godnej hahaha
|