Zdrada to chyba najbardziej prymitywna i perfidna forma znęcania się nad bliską osobą. Każdy ma pewnie swoje spojrzenie na zdradę... jedni mówią, że wystarczy alkohol i chwila zapomnienia, ale to nic wielkiego... inni, że nigdy by nie wybaczyli... Jak zawsze tak i w tym przypadku wszystko zależy od człowieka. Mówi się, że najgorsza prawda nie boli tak jak kłamstwo i ja tego się trzymam odkąd pamiętam. Każdy popełnia błędy w swoim życiu... ja też, ale przynajmniej żyję ze świadomością, że nigdy nie oszukałam bliskiej mi osoby, nigdy nie zdradziłam. Mimo, że raz po bardzo długim czasie dowiedziałam się, że za prawdę też można zebrać cięgi i to perfidnie za plecami, ale jestem pewna, że gdyby osoba, która teraz dumnie trzyma bat, kiedyś dostała kłamstwa zamiast prawdy teraz nienawidziłaby jeszcze bardziej, bo kłamstwo boli najbardziej. Jednak nauczyłam się jednego, jeśli chce się być szczerym to też przyjdzie czas, kiedy ktoś nas za to ukarze... baa ktoś kogo mimo wszystko (już bez zagłębiania się w powody i motywy, bo jak się okazuje one są nieważne)nie chciało się skrzywdzić, ale najważniejsze, by pozostać wiernym samemu sobie. Co do zdrady fizycznej i psychicznej... to z własnego doświadczenia... nie ma gorszej niż ta psychiczna. To śmieszne, ale w takiej chwili przychodzą myśli pt. "lepiej, żeby się puściła"

nie dlatego, że to by nie bolało... po prostu wtedy w jakiś chory sposób wydaje się, że to, by mniej bolało...