Zupełnie nie rozumiem podziału:
Zdrada fizyczna- zdrada psychiczna. To jakieś cholernie mętne. Zdrada to złamanie zasady, przekroczenie granicy wyznaczonej przez wspólną umowę. Zawsze jest psychiczna, bez względu na to jakiej sfery życia dotyczy. Jeśli
Seks z inną osobą nie jest zgodny z tym niepisanym, partnerskim "regulaminem", to czy dopuszczenie się go obejmuje tylko sferę fizyczną? Jeśli ktoś decyduje się na wyłączność seksualną to zapewne jest to zgodne z jego przekonaniami o roli i znaczeniu seksu. Jeśli mimo to, idzie do łóżka z kimś innym to zgodnie z jego przekonaniami to nie mógł być "tylko" seks.
Gdzie zaczyna się zdrada? Nikt nie wie tego lepiej od Ciebie- zdrada zaczyna się dokładnie tam, gdzie myślisz. Współrzędne moich granic nie mogą mieć dla Ciebie znaczenia, prawdopodobnie nie mogłabyś zrozumieć dlaczego tam. Dla mnie też wiele przykładów stawiania zdrady w pewnych miejscach wydaje się absurdalne i to również nie ma znaczenia. Wszystko jest do bólu relatywne.
Znam świetne związki zamknięte, znam wspaniałe związki otwarte, znam doskonale funkcjonujący związek, który jest otwarty tylko podczas fizycznej, czasowej rozłąki koniecznej
Partnerów. Są też ludzie, dla których każdy z tych układów jest niemożliwy, niszczący.
I tak naprawdę wygląda to tak, że żadna umowa nie funkcjonuje i żaden układ się nie sprawdzi kiedy nie ma miłości. Jeśli ktoś kocha każda opcja może być najlepszą

.