Pfff.. kobietom zachciało się feminizmu, a teraz kwiczą, bo mają za dużo pracy..?
Wydaje mi się, że trochę generalizujecie pewne fakty. Nie kazdy facet jest taki sam, dlatego same sobie jesteście winne, że macie takich a nie innych facetów, wiec po co te narzekactwo?
Znam takie parki, że jest zupełnie inna sytuacja - kobieta nie robi praktycznie nic (totalna roślinka) - nie ma dzieci, pracy, obowiazków. Jedynym zajęciem tych kobiet jest wypad do solarki, tipsy, fryzura i obgadywanie sąsiadów u koleżanki. ich Mąż po robocie wraca i nawet nie woła jeść - wcześniej jadł na mieście. Przyznam, ze nie robienie nic to też wielki wysiłek - na miejscu takich kobiet na pewno bym zwariował z tego "przepracowania"...
Znam kobiety, które uważają, iż "meżczyznę trzeba sobie wychować". Nie będę sprzeciwiał się tej myśli, bo taka jest prawda.
Kobiety w poczatkowej fazie znajomości ze swoim partnerem dość często usiłują sie mu przypodobać tak, aby im nie uciekł. Nie robią sobie z niczego problemu - są "dobre, wyrozumiałe, uczynne". Każdy błąd popełniany przez faceta, jest u kobiety traktowany jako "nic się nie stalo".
Dość często, na początku cudownie zapowiadajacego się związku damsko-męskiego, panuje u kobiet takie pojęcie, jak "przez żołądek do serca" - czyli kolejny motyw na przekupienie mężczyzny, by go "mieć tylko dla siebie".
Mężczyźni bardzo łatwo sie przyzwyczajają do wszystkiego co wygodne i przyjemne - nie miejcie później do nich pretensji. Stare powiedzenie: "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz". Więc jeśli na początku związku niemal na siłe uszczęśliwiacie swoje pociechy dobrym jedzonkiem, bądźcie konsekwentne do końca i nie narzekajcie lub najlepiej od samego początku nic nie róbcie i będzie super.
