• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
kobiety
Witamy, Gość
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?
heroizm czy egoizm? (1 wejść) (1) Gość
W dół Odpowiedz Ulubione: 0
TEMAT: heroizm czy egoizm?
#6705
heroizm czy egoizm? 2 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 10  
w związku ze śmiercią Agaty Mróz wywiązała się w ostatnich dniach dyskusja, która mnie bardzo zastanowiła. mówię tu o ocenie Jej 'czynu' przez media, przez nagłaśniane przez nie stanowiska co do Jej przedwczesnego, tragicznego zgonu.
chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tego, jak oceniana jest postawa tej kobiety. i tego, jak media już prawie uczyniły z niej i z Jej osobistego wyboru [wyboru także wielu innych kobiet] godny naśladowania akt heroizmu. jeżeli wolno mi jedynie nakreślić swoje zdanie i na tyle ogarnąć tą sytuację, ten dramatyczny wybór na ile jestem zdolna ją sobie wyobrazić, to może nie tyle szokuje mnie sama decyzja Agaty co do urodzenia dziecka będąc świadomą tego, co podwyższony poziom Hormonów robi z procesem nowotworowym [choć, jak wynika ze słów męża - była absolutnie powiadomiona o ewentualnych konsekwencjach ciąży], bo to było Jej prawo, Jej własna, z pewnością przemyślana głęboko kwestia, ale to, w jaki sposób interpretują i nagłaśniają to media. Bo przecież gdyby ta zdolna, piękna kobieta postąpiła absolutnie racjonalnie z punktu widzenia swojego własnego przetrwania, posłuchała swojego instynktu samozachowawczego, czy choćby rad lekarzy z pewnością naświetlających Jej cały czas, co może się zdarzyć - i przyznała się kiedyś tam publicznie, że np. nie ma dzieci, bo bała się będąc chora na raka urodzić [co jest oczywiste], albo nie daj boże wyszło na jaw, że dokonała aborcji dowiadując się, że równocześnie, że Jej ciało toczy nowotwór i lekarze musieli włączyć typowe dla tej jednostki specyfiki działające antagonistycznie na hormony płciowe. Wszyscy wiemy, co zrobiłyby z nią media. I nie czarujmy się, że byłoby inaczej.
mając na uwadze przytoczone w 'samostanowieniu' wypowiedzi przedstawicieli elity intelektualnej, na szczęście ciągle przytomnych i obecnych w życiu publicznym, i odnosząc się do tego, jak stanowisko Agaty jest interpretowane i przesyłane w świat ludzkiej świadomości przez media i jak kwestia samej aborcji i etosu macierzyństwa jest na siłę serwowana przy każdej politycznej zawierusze nasuwa się jasny obraz polskiej rzeczywistości światopoglądowej. tego, co jest mile widziane, a co nie jest. i to prawda, że koniec końców rysuje się przygnębiający obraz kobiety, jako niepełnosprawnej etycznie i chyba przede wszystkim, co w ogóle porażające - niezdolnej do decydowania o czymkolwiek, co jej dotyczy - istoty. sama uważałam jeszcze niedawno, że to przesada, że jesteśmy w środku Europy i że feministki gadają, żeby było głośno. ale teraz widzę. właśnie sytuacja potępionej Alicji Tysiąc i za chwilę dosłownie wyniesionej na ołtarze - Agaty [której szczerze współczuję, a właściwie jej córce] daje odczuć, jak rola kobiety w naszym cudownym kraju powinna wyglądać. nieważne jest jej życie, dobro, szczęście. ma być 'domową madonną i chodzącym inkubatorem' [cyt. I. Filipiak]. jest bezbronna i skazana na łaskę, a raczej faktycznie niełaskę mężczyzn.
odnosząc się do wyboru samej Agaty - to, co mi się naprawdę nasuwa i przygnębia, to to, że Jej córka do końca życia będzie powiadamiana o tym, jak to Jej matka poświęciła dla niej życie, będzie obserwowana i usłyszy setki bolesnych słów o tym fakcie. całe życie z takim ciężarem?! całe życie myśląc, że to ona jest w jakiś sposób winna? będzie jej z pewnością niezwykle trudno odciąć się od tego zdarzenia. w tym punkcie uważam czyn Agaty za egoistyczny. no i co, że pozostawiła po sobie nową istotę. mogła wyleczyć się do takiego stopnia by być zdolna w przyszłości chociażby adoptować sobie dzieci. lub zamrozić swoje komórki jajowe i dać urodzić innej kobiecie, lub zrobić cokolwiek [jeśli już naprawdę nie wyobrażała sobie swojego życia bez dzieci], co nie jest wymysłem medycyny a realną możliwością. w tym miejscu zdaję sobie sprawę, że to nieprawda, iż wierzyła w swoje wyzdrowienie. że gdzieś tam w środku pogodziła się z tym, co nieuniknione, stąd tak dramatyczna decyzja. stąd testament. stąd to wszystko. ale czy naprawdę media muszą z tej prywatnej tragedii i personalnego, skądinąd kontrowersyjnego wyboru czynić pożywkę dla swoich mizoginistycznych podtekstów? muszą od razu nachalnie smarować powierzchnie wszystkich poglądotwórczych pisemek swoją spaczoną wizją tego, co powinno być w zamyśle każdej polskiej kobiety, 'bo przecież żyje sie dla dzieci i każda NORMALNA kobieta chce mieć dzieci i im oddać wszystko'? niech dadzą spokój Agacie. niech nie czynią z niej bohaterki narodowej. to była Jej i tylko Jej decyzja. niech ktokolwiek ustosunkuje się do tego jak zdrowo myślący człowiek. bo ile tak naprawdę z Nas tu siedzących wiedząc o takiej chorobie zgodziłoby się na podjęcie tego ryzyka?

ja - nie.
Wpisz kod    kobiety
Zauważ, żaden boardcode i przycisk uśmieszków nie jest pokazany, one są nadal w użyciu
JoKe_R (Moderator)
Moderator
Posty: 126
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
<< co Cię nie zabije, to Cię udziwni >>
 
Reply Quote  
#6706
heroizm czy egoizm? 2 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 5  
Myślę, że to była tylko i wyłącznie jej decyzja... właśnie jak napisałaś salome jej wybór i w takiej sytuacji nie czuję się odpowiednią osobą do tego, aby stawiać się na jej miejscu i myśleć co ja bym zrobiła. Gdyż co znaczy postawić się na jej miejscu? Wyobrazić sobie, że zmagam się od lat ze śmiertelną chorobą i chce mieć Dziecko z mężczyzną, którego kocham? A może jakąś mocą cofnąć się o kilka lat wstecz, zachorować na śmiertelną chorobę i umiejscowić w sobie setki uczuć, które były zapewne w tej kobiecie (a o których my wiemy tyle co nic). Owszem łatwo powiedzieć "ja - nie" wiedząc, że to sytuacja, w której z domniemaną pewnością się nie znajdziemy... jeśli zresztą miałabym postawić siebie ze swoimi uczuciami i myślami przed takim wyobrażeniem teraz to... ja też - nie... ale skąd mogę wiedzieć, co czuje chora kobieta... walcząca ze swoją chorobą... ze świadomością, że może umrzeć... zakochana kobieta... pragnąca dziecka mimo wszystko. Może zaraz zarzucisz mi, że też chcę ją wynosić na ołtarze, ale ja chcę tylko powiedzieć, że "tyle wiemy o nas samych ile nas sprawdzono". Nie przejdzie mi przez klawiaturę nazwanie jej czynu egoizmem... heroizmem też bym go nie nazwała... to po prostu była jej decyzja.
Wzbraniam się w tej sytuacji od popadania w skrajności. Niby gdzieś tam zaznaczasz, że bardziej chodzi Ci o interpretacje i nagłaśnianie tego przez media, ale równocześnie przemycasz do naszej świadomości "swoje 4 grosze" tak samo jak w Twojej ocenie robią to media tylko, że w drugą (skrajną w mojej ocenie) stronę. Piszesz "bo przecież gdyby ta zdolna, piękna kobieta postąpiła absolutnie racjonalnie z punktu widzenia swojego własnego przetrwania, posłuchała swojego instynktu samozachowawczego (...) Wszyscy wiemy, co zrobiłyby z nią media. I nie czarujmy się, że byłoby inaczej." Pewnie i wiemy, ale z pewnością nie wszystkie media i nie cały naród. Może i motłoch wykląłby ją od czci i wiary, ale znaleźliby się i tacy, którzy broniliby jej, bo popieraliby właśnie wtedy jej decyzję. Czy tak naprawdę nie o to chodzi? Miałabyś dla jej decyzji i wszystkiego co by się później działo więcej zrozumienia, gdyby postąpiła odwrotnie? Bo byłby to powód, żeby w tym kraju rozpocząć dyskusję, że kobieta w idealnym tego słowa znaczeniu ma być maszynką do rodzenia dzieci i nie ma prawa sama decydować, a jeśli nie zadecydowała zgodnie z Twoim punktem widzenia to już nie ma o czym mówić. To przecież jest tak naprawdę osobista tragedia tylko i wyłącznie jej. Zresztą sama to mówisz, więc po co wszyscy chcą ją wykorzystać jako swoje narzędzie, aby coś przemycić. Staje się tak naprawdę ofiarą w kraju, w którym potrzeba bodźców, żeby rozpocząć sensowną dyskusję. Co media z tego czynią nazywa się "linia programowa", a to co my to nasz własny wybór.
Przez całe życie może 5-10% Polaków (bardziej zainteresowanych) wiedziało, że jest chora. Dla mniej zainteresowanej części była reprezentantką Polski w siatkówce, a dla innych w ogóle jej nie było. Odczepiliby się już wszyscy od tej kobiety, od robienia z niej świętej (sic!), przyznawania krzyży itd. i wtedy miałaby już święty spokój. I tak samo w drugą stronę.
Wpisz kod    kobiety
Zauważ, żaden boardcode i przycisk uśmieszków nie jest pokazany, one są nadal w użyciu
_ReDeMpTionGiRL (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 121
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
"Every step that I take is another mistake to you...
and every second I waste is more than I can take"
 
Reply Quote  
#6707
heroizm czy egoizm? 2 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 9  
Ciężko się zdobyć na chłodną, obiektywną ocenę tej sytuacji. Ogromnie szanuję Agatę Mróz, bynajmniej nie z powodu ostatnich wydarzeń- była dla mnie wybitną siatkarką (co dostrzegłam za jej życia w przeciwieństwie do wielu obecnie najgłośniej się wypowiadających), jej choroby i śmierci nie odbieram na zimno. Tak więc nie będę wypowiadać się jednostkowo. Ale to też nie jest sprawa jednostkowa. Mniej, czy bardziej podobne sytuacje pojawiają się w mediach regularnie. Historia Anny- Polki mieszkającej w Szkocji, sprzed roku, która zrezygnowała z chemioterapii by urodzić Dziecko za cenę śmierci. Wspomniana historia niesamowicie dzielnej Alicji Tysiąc. Historia ciężarnej 14-latki z Lublina, która jasno wypowiadała się, że dziecka nie chce, której sytuacja życiowa w żadnym wypadku nie pozwoliłaby zapewnić bytu dziecku, poddanej psychicznemu terrorowi organizacji katolickich. Co jest heroizmem, a co egoizmem? Jedno wiem na pewno- dobra matka to żywa matka. Najbardziej szokują mnie skutki polityki prorodzinnej. W naszym kraju pojawiła się policja religijna i barbarzyńskie organizacje pro- life. Wszyscy troszczą się o dziecko przed porodem. Po porodzie mają gdzieś życie półsierot, życie w domach dziecka, czy też życie 14-letniego dziecka zmuszanego do urodzenia dziecka. Łatwo jest krzyczeć o ochronie życia nienarodzonego. Trudniej pomyśleć o ochronie życia narodzonego.

Dlaczego mamy się powstrzymywać przed użyciem słowa- egoizm? Co to za miłość do dziecka, przy którym się nigdy nie będzie? Dla mnie to jest to samo co 16-latkowie decydujący się na dziecko "bo oni tak bardzo się kochają i chcą wydać owoc swej miłości" i to samo co młode małżeństwo żyjące na granicy nędzy, bezrobotne, niemalże bezdomne decydujące się na dziecko "bo oni tak marzą o dziecku, a ich miłość to wszystko czego mu potrzeba" i to samo co małżeństwo z problemami, które zamiast rozwodu decyduje się na dziecko "bo ono uzdrowi ich związek". Egoizm i tyle. Sprawić sobie dziecko potrafi każdy, szkoda że tak często na własnych, egoistycznych pobudkach się kończy. Jaką różnicę robią tragiczne okoliczności? To nie licytacja dramatyzmu, bo to nie scenariusz na dobry film.
Wpisz kod    kobiety
Zauważ, żaden boardcode i przycisk uśmieszków nie jest pokazany, one są nadal w użyciu
Thalia (Użytkownik)
kusiciel filozof
Posty: 51
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Reply Quote  
#6708
heroizm czy egoizm? 2 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 10  
heh. przytoczyłam ta historię teraz nie dlatego, że chciałam zrobić użytek na forum z tragedii Agaty. prawdę mówiąc zainspirowały mnie wypowiedzi intelektualistów zawarte w 'samostanowieniu', jakie napisała eve na pierwszej stronie.
po drugie ReDeMpTionGirl ja zdaję sobie sprawę, że nie mamy w kraju czegoś takiego, co się zwie Kultura dialogu, i kiedy tylko ktoś odważy się wyrazić swoją opinię skrajną - nieskrajną to inni przypuszczają atak na tą że wypowiedź zamiast zwyczajnie, na chłodno [nawet w obliczu ekstremalności tej akurat sytuacji] wziąć udział w sensownej wymianie. zbaczając z tematu - nie po to go umieściłam na forum, by teraz analizować mój punkt widzenia, tak czy siak ukształtowany, ale by każdy wyjął z siebie swoje własne refleksje niekonkretnie budowane na nie wnikającej w sens myślenia innej osoby - krytyce. czysty strumień refleksji. nie odnoszę się więc do Twojej wypowiedzi, bo - sama rozumiesz - nie jestem w stanie pojąć Twojego punktu widzenia ani metody, jaką argumentujesz swój Stosunek. niemniej szanuję, co myślisz. niewątpliwie.
naprawdę chodzi mi o to, w jaki sposób i dlaczego Jej zachowanie nagłaśniają media i TYLKO O TO, bo tylko to jestem w stanie prawdziwie dostrzec i ocenić. sama Agata jest tu, jak i pozostałe przypadki takich kobiet impulsem do wyzwolenia machiny propagandy moim zdaniem źle rozumianego matczynego heroizmu. to trochę jak spierać się czy samobójstwo jest aktem najwyższej odwagi czy najgorszego tchórzostwa.
po wtóre akurat mojej opinii, którą cytujesz GiRl media nie sformatowały, lecz szczera miłość do fizjologii. dla mnie z punktu widzenia jej pragmatyzmu i automatyzmu, jej bezmyślnej, a przy tym genialnej i pozbawionej skrupułów natury - czyn takich Agat jest czymś niemal wbrew naturze. możesz teraz już konstruować formę w jakiej mnie skrytykujesz nazywając moje podejście pozbawionym ludzkich emocji i sprowadzaniem czynu wzniosłego i doprawdy wstrząsającego do wyboru fizjologii ciała - futerału na geny. mój stosunek nie jest aż tak zbiologizowany, tym niemniej tego rodzaju wybór, który można rozszerzyć na ogólnie gotowość do poświęcenia swojego życia w imię kogokolwiek, czy czegokolwiek - jest dla mnie całkowicie niezrozumiały.
i tu nie chodzi o miłość. nie chodzi o odpowiednią hierarchię wartości. tu chodzi o to, że nikt nie odważyłby się w naszym kraju przyznać, że nie ma takiej rzeczy, którą uważałby za wartościowszą od swego życia, a bez względu na to, czy chcemy, czy nie chcemy tego przyznać - każdy z Nas, każdą komórką swego ciała podpisałby się pod tym.
chodzi tak naprawdę o to, że jak zauważa wspaniała intelektualistka Bożena Umińska - Keff - ludzie nie wyrażają wobec siebie i wobec innych, a zwłaszcza na forum o innych swoich prawdziwych emocji. wobec swoich bliskich i o nich mówią kryjąc się za płaszczykiem hipokryzji. mówiąc, co należy. bojąc sie narazić na ostracyzm, na miażdżącą krytykę otoczenia. że otwarcie przyznają się, że dokonali aborcji, że nienawidzą swojej matki, że czasem nienawidzą swoich dzieci. w tym kraju?! ktoś taki byłby skończony. wykluczony. tak nie mówią normalni ludzie! tylko psychopaci. niezdolni do uczuć, do wybaczenia. za takich trzeba sie modlić. popełniają przecież grzech śmiertelny...'no oczywiście, że kocham swoją żonę i naszego pięknego synka, mamy dom na Mazurach i goldena. jest pięknie!' media szerzą fałszywą lojalność ukrytą za maską hipokryzji. chwalą to, czego sami nigdy jeden z drugim - nigdy by nie zrobili. wysławiają oddawanie organów, rodzenie dzieci, miłość bliźniego, a tak naprawdę liczy się, by sprzedać to, co się sprzeda. a ludzie chcą o tym czytać. o wzniosłych czynach. o miłości, której śmierć nie rozdzieli. o wielkich, heroicznych czynach rodem z amerykańskich filmów. czyli to jednak prawda, że nawet z takich tragedii media zrobią pożywkę, by nakarmić strudzony, złakniony boskości, sensacji i mięsa - motłoch. to tak naprawdę w tej całej sytuacji mnie zbulwersowało. bo to manipulacja jawna i bezczelna.
nie chcę niczego przemycać ReDeMpTion.
przeczytaj uważnie, o czym naprawdę tu napisałam, do czego naprawdę piję. nie chcę używać Agaty do wyrażenia swojej oceny jej postępowania, jak robią to wszyscy, lecz chcę ocenić oceniających hipokrytów nie godnych tego, by oceniać niemożliwe do oceny. wyrazić swój głęboki żal, iż przemycane są tak naprawdę przy każdej okazji treści, które chełpią się tym, że stoi za nimi instytucja mająca miłość na sztandarach. która postępowanie zdrowo rozsądkowe nazywa wyzuciem z ludzkich uczuć, decyzje o samostanowieniu każdej jednostki ludzkiej separuje od niej i wmawia w nią słabość i etyczną niepełnowartościowość. nazywając każdego dziełem - w rzeczywistości pęta go ciągłym poczuciem winy i frustruje niemożnością realizacji siebie według woli. w końcu mówiąc o prawdziwej miłości [tfu!] sprowadza ją wyłącznie do pozbawionej grzesznej przyjemności kopulacji między dwoma osobnikami przeciwnej płci nakierowanej wyłącznie na prokreację wpędzając zdrowych ludzi w jarzmo niespełnienia. dając w zamian jedynie urojenie wielkiej wspólnoty, gdzie wszyscy są tak samo gówno warci.
to tak naprawdę mnie bulwersuje - ReDeMpTion.
że w tym kraju nie można nic powiedzieć, co naprawdę płynie z głębi serca, z jadu refleksji opartej na niczym, z samego sedna. każdy sili się na udawanie altruizmu i cyt. Ayn Rand "wpychaniem innym niechcianych prezentów, bo tak należy, by być dobrze odebranym".
a ja mówię - NIE. nie oddałabym swojego życia ani za matkę, ani za ojca, ani za najlepszego przyjaciela, ani za życie wieczne w niebie. dokonałabym aborcji, gdybym nie była gotowa na podjęcie obowiązków wynikających z roli matki. gdyby trzeba było to i 10 razy. Macica to NIE DOBRO WSPóLNE, nie własność społeczeństwa. o tym cały czas próbuję powiedzieć.
każdemu, kto na to zasługuje - mówię, co czuję. nie chcę być częścią MATRIXA wszechkłamstwa, pieprzonej kurtuazji, gadania o moralności, o tym, czym jest prawdziwe poświęcenie. gadaniu o prawie i sprawiedliwości. do niczego nie prowadzącej złotoustej demagogii. polityki, z której teraz robi się show, bo inaczej nikt się nie zainteresuje. tragedii, którymi media posługują sie wedle panującego trendu.
to tak naprawdę chciałam napiętnować.
i będę mówić o egoizmie. jakkolwiek zostanie to zinterpretowane. jako słowa socjopatki pozbawionej krzty uczucia. skrajnie subiektywnej i mówiącej to pewnie po to, by zszokować i zainteresować swoimi przemyśleniami. swoim brakiem moralnego kręgosłupa. ale może parę osób odkryje w sobie, że oni też czują się cholernie sfrustrowani ciągłym graniem, wbijaniem się w uniform potulnej samiczki. dającej sobie układać życie, regulować płodność, dającej się mamić wizją zaakceptowania siebie tylko wtedy, kiedy będzie taka, jak inne. bezbronna w swojej przewidywalności uległej, zalęknionej istoty nie zdolnej do decydowania za siebie...tym samym nieszkodliwa

pokryta, bezpieczna, ...odhaczona.

next!
Wpisz kod    kobiety
Zauważ, żaden boardcode i przycisk uśmieszków nie jest pokazany, one są nadal w użyciu
JoKe_R (Moderator)
Moderator
Posty: 126
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
<< co Cię nie zabije, to Cię udziwni >>
 
Reply Quote  
#6709
heroizm czy egoizm? 2 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 10  
swoją drogą, czy nie zauważyłaś może, jak się ubezpieczamy na wypadek krytyki? jak wypatrujemy ewentualnych sposobów interpretacji naszych słów? jak cały czas same siebie spychamy do niewidzialnej, jeszcze nie zaistniałej defensywy?
myślisz, że skąd się to Nam tu wzięło? samo z siebie?
żyjemy w bagnie ciągłego, potencjalnego ataku, jako, że mamy cosik na sumieniu. Ty i ja. nie spełniamy swoich funkcji społecznych należycie. jesteśmy "drzewami, które nie zrodzą owoców", a więc należałoby Nas w sumie ściąć. ale oni są litościwi. dajemy sobie wmawiać poczucie winy, że nie jesteśmy pełnowartościowe, bo przecież nigdy nie zaznamy, czym jest prawdziwe szczęście, nie chcemy dać sobie pomóc, pogłaskać po główce, My biedne, nieszczęśliwe. tylko sie pochylić i pomodlić za spokój naszych dusz. byle byśmy sie tylko nie dały sprowokować. nie ośmieliły sie powiedzieć słowa. przerwać nikomu jego nad nami ubolewań. jak My w ogóle śmiemy zabierać głos! nie dano Nam do tego prawa. jesteśmy 'uszkodzone', wobec tego należy decydować za Nas. jak za każdego niepełnosprawnego umysłowo człowieka. niczym się od takiego nie różnimy, jesteśmy niepełnosprawne społecznie. a oni, tacy wspaniałomyślni chcieli Nam okazać współczucie i powiedzieć, że bóg Nas i tak kocha. to My jesteśmy agresywne, niewdzięczne, chcemy niemożliwego - prawa wyboru. a prawo wyboru mają tylko spełniający swoje wszystkie obowiązki. my jesteśmy od zawsze do zawsze skazane na życie w szafie jeśli nie ruszymy tyłków.


pozdrawiam
Wpisz kod    kobiety
Zauważ, żaden boardcode i przycisk uśmieszków nie jest pokazany, one są nadal w użyciu
JoKe_R (Moderator)
Moderator
Posty: 126
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
<< co Cię nie zabije, to Cię udziwni >>
 
Reply Quote  
#6710
heroizm czy egoizm? 2 mies., 3 tygodni(e) temu Oklaski: 12  
(...) to była Jej i tylko Jej decyzja.niech ktokolwiek ustosunkuje się do tego jak zdrowo
myślący człowiek. bo ile tak naprawdę z Nas tu siedzących wiedząc o takiej chorobie
zgodziłoby się na podjęcie tego ryzyka?
ja - nie (...)

co do decyzji Agaty:
Kto nie jest matką, pewnych rzeczy nigdy nie pojmie.

co do wykorzystywania politycznego, medialnego, religijnego lub tu na forum,postawy Agaty (i innych pań np. wspomnianej A.Tysiąc) jako tematu do dyskusji:
zacytuję

'Nie powinieneś się mądrzyć, jeżeli nie chcesz się wygłupić'
-Tadeusz Kotarbiński

a od siebie dodam: ani heroizm ani egoizm tylko BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.
ver.

ps.
ReDeMpTionGiRL bardzo trafna i pozbawiona agitacji wypowiedż.
_salome_ co do ryzyka: życie to jedno wielkie ryzyko.
człowiek w równym stopniu zdolny jest zabić jak i kochać.
wybór zależy tylko od nas.

Rzymski poeta Horacy pisząc w swojej słynnej odzie 'non omnis moriar' (nie cały umrę), myślał
o dziele, które przetrwa śmierć twórcy. Nie sposób nie dostrzec trafności tej myśli w odniesieniu do osoby Agaty. Mimo, że zakończyła swą ziemską wędrówkę żyje po wielokroć...
bo? bo wiedząc o takiej chorobie zgodziła się na podjęcie ryzyka.

Ona - tak
Wpisz kod    kobiety
Zauważ, żaden boardcode i przycisk uśmieszków nie jest pokazany, one są nadal w użyciu
weronika (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 194
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Reply Quote  
Do góry Odpowiedz
kobieta