Chodzacym idealem kobiecego piekna - jak dla mnie - jest ciemnooka i dlugowlosa Monica Bellucci. Ale zadna z kobiet ktore kochalam nie wygladala jak pani Bellucci, haha. Kobieta, ktora dzis przyspiesza bicie mojego serca, ma jasne, krotkie wlosy, zielone oczy i cudowny usmiech. I zeby sama pani Bellucci sie jutro zglaszala z jakakolwiek oferta, to nie wymienie mojej slicznej "chlopczycy" za zadne skarby swiata!

Wizualnie ktos moze emanowac pieknem, co nie znaczy ze koniecznie kazda inna osoba "powinna" akurat tak wygladac. Jesli kobieta sie dobrze czuje w swojej fryzurze, to troche tego dobrego samopoczucia zawsze widac, i to tez dodaje uroku. Lubie wlosy, ktorych chce sie dotknac. Wlosy z naturalnym "ruchem", nie zlepione jakims gumowatym kitem, lub utapirowane na maksa. Dlugie czy krotkie, to mniej wazne. Czyste, miekkie, i jak najnaturalniejsze w wygladzie. Nie pociaga mnie ani tecza kolorow, ani przecholowane rozjasnianie - odrosty sa malo atrakcyjne... :-