QUOTE: przewaga nad osobą, grupą ludzi lub państwem, umożliwiająca decydowanie o nich według swej woli
tyle definicji. a czy w waszych zwiazkach, mniej lub bardziej udanych (na pewno sa mlekiem i miodem plynace) istnieje takie pojecie jak dominacja? obojetnie jakiego rodzaju, fizyczna, psychicza, moralna, umyslowa, duchowa - zawsze pozostanie to jednak tym czym jest. i teraz: czy taki stan rzeczy zostal przez was zaakceptowany? a jesli tak to dlaczego? czy ze strachu przed silna osobowoscia czy tez z obawy, ze odejdzie? a moze po prostu wam to odpowiada. A jesli nie zostal zaakceptowany to jak rozwiazalyscie ten problem? nie chodzi mi tu o odpowiedzi typu: ja nie dam soba pomiatac, jestem silna i nikt mi nie podskoczy i temu podobne bzdury, bo od razu widac, ze sa to mrzoki wyssane z palca i ze ta, ktora tak odpowie to chcialaby zeby tak bylo a boi/wstydzi sie przyznac, ze jest iaczej. Rozumiem, ze by na to odpowiedziec publicznie potrzeba odwagi i duzej dozy samokrytycyzmu wiec nie zdziwie sie, gdy ten watek pozostanie pusty. Jedoczesnie bede ignorowala wypowiedzi w rodzaju: ja nie ale u mojej znajomej... itd. nie obchodzi mnie znajoma, kolezanka, sasiadka czy ktokolwiek inny. interesuje mnie nasza mala spolecznosc piekielkowa
Ja mam raczej skłonności do ulegania. Lubię czuć się "prowadzona" zarówno pod względem duchowym jak i fizycznym. Jednak mój związek osiągnął harmonię dopiero wtedy, gdy pokazałam swoją niezależność i samodzielność. Myślę, że fajnie sobie czasem "poudawać" zniewolenie, najlepiej na przemian. Dla mnie symetria = harmonia.
dominującą osobach w związkach najczęściej byłam ja. Wynikało to, jak później zauważyłam z relacji wyniesionych z mojego domu. Jednak nie zawsze tak bywało. Tak więc byłam zniewolona: psychicznie-niestety zorientowałam się to dopiero pod koniec związku, a wszystkiemu była winna ślepa miłość, fastynacja, która spowodowała totalne zaślepienie i głupotę. Zaczęłam myśleć jak on, postępować jak sobie życzył, myśleć on -nie ja, albo my. np. jemu by się to nie spodobało, chociaż miałam to ochotę zrobić. Przy czym zauważyłam że moja Samoocena spadła poniżej zera. Nie mam pojęcia do tej pory jak można manipulować tak ludźmi i poddać się manipulacji. Niestety straciłam kilka znajomych będąc w tym związku czego do tej pory nie mogę przecierpieć Na szczęście przetrwałam, i wiem że już nigdy się nie wplącze w takiego typu związek.
dopoki nie nawiazesz blizszej znajomosci to nigdy nie bedziesz wiedziala jaki to bedzie zwiazek. nie zarzekaj sie, ze nigdy ludzie pod wplywem chwili podejmuja tak skrajnie rozne decyzje od pierwotych przekonan, ze trudno je nawet sobie wyobrazic. ale oczywiscie zycze ci jak najlepiej. .
dominacja czy zniewolenie ? tym tematem wytoczyłaś na forum załadowaną armatę, a od takiego pocisku nawet odłamek może być śmiertelny. dominacja [łac. dominatio ‘władza’] 1. przewaga nad osobą, grupą ludzi lub państwem, umożliwiająca decydowanie o nich według swej woli. 2. przewaga ilościowa, jakościowa lub znaczeniowa jednej rzeczy nad inną. zniewolić — zniewalać 1. pozbawić wolności człowieka lub zwierzę 2. zmusić kogoś do czegoś 3. pozyskać czyjąś sympatię, przychylność itp. Wszystkim ogólnie wiadomo,że istnieją bardzo udane związki oparte na dominacji, władzy i zniewoleniu pod warunkiem,że takie wzajemne zależności akceptują obie strony tworzące taki własnie związek. Ten wstęp jest celowy by do mojej wypowiedzi nie wkradł się bałagan myślowy bo... są związki gdzie jedno z Partnerów pod wpływem dominacji obojętnie czy ma ona podłoże fizyczne (agresywny charakter),psychiczne, umysłowe, duchowe, moralne charakteryzujące się wszelkiego typu manipulacją (szataż,zaborczość,granie na uczuciach czy też zależność finansowa) czuje się zniewolone i z obawy przed porzuceniem ulega tego typu praktykom, żyjąc u boku potwora w toksycznym związku. Tyle wyjaśnień. hmmm... jak mam udzielic odpowiedzi bym nie była zignorowana ? Mam trochę żmijowaty charakter...bywam złośliwa i bywam władcza...potrafię swoim postępowaniem narzucić drugiej połowie swoją wolę...bywa,że nie znoszę sprzeciwu i z pełną świadomością oraz wiedzą potrafię wykorzystać swoją przewagę i wywrzeć presję, by moje było na wierzchu. Kiedyś nie zastanawiałam się nad tym, że ranię, że moja silna osobowość jest destrukcyja. Z pełną swiadomością (za pomocą manipulacji) postępowałam tak, aby to mnie było wygodnie... moja dominacja była czystym egoizmem a zniewolenie drugiej połowy czyli zmuszanie kogoś do czegoś poprzez okazywanie jej swojej wyższości, nie miało nic wspólnego z pozyskiwaniem jej sympatii i przychylności. Mysle, że działo się tak dlatego, że moj styl bycia był akceptowany przez drugą połowę a ja byłam zbyt zadufana w sobie by zrozumieć, że owa akceptacja jest tylko i wyłącznie dla świętego spokoju. Ale nawet święty spokój ma swoje granice i rozstania były nieuniknione. A jeśli taki stan rzeczy nie został zaakceptowany ? no własnie i tu jest zagwozdka ! okazało się, że i ja jestem reformowalna. Obecnie jestem na etapie "kuracji zniewalającej" która prowadzona przez NIĄ w dominujący cierpliwością i wyrozumiałością sposób pozwala mi miec nadzieję na wyzbycie się mojej destrukcyjnej osobowości. A co się zaś tyczy dominacji i zniewolenia to ... jestem zdominowana Jej optymizmem i zniewawalającym usmiechem i bardzo mi sie to podoba Trafiła kosa na kamień
W pewnych sprawach dominuje ja, w niektórych zaś czuje się zniewolona - zresztą to nie tylko moje odczucie. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to swojego rodzaju przeplatanka. Co przeważa? Na razie ośmielam się stwierdzić, że nic, zachowana jest równowaga, pytanie tylko na jak długo?