Seks w każdym wieku może być albo normalny albo tworzyć patologię.
Nie zmienia to jednak faktu, że młodym ludziom łatwiej taka patologia przychodzi.
Czemu? Bo są na nią bardziej podatni i chłonni niż ludzie starsi.
Seks w tak młodym wieku to często ciekawość, która przeradza się w szukanie coraz to nowych doznań i ekscesów. Nie zawsze oznacza dopełnienie miłości a staje się niekiedy celem do osiągnięcia.
Młodzi ludzie jeszcze nie stabilni uczuciowo i emocjonalnie niedojrzali bawią się w dorosłość zapominając o odpowiedzialności i unikając konsekwencji swojego postępowania. Często w swoich doznaniach seksualnych trudno im zrozumieć siebie i nazwać swoje uczucia a co dopiero zrozumieć i szanować uczucia tej drugiej osoby.
Bywa też, że seks w tak młodym wieku przez różne doznania, rozczarowania etc. staje się uprzedmiotowieniem, w którym nie ma miejsca na uczucia wyższe takie jak: miłość, wierność i oddanie. Gdy nie ma się jeszcze swoich własnych granic czy wartości a łamie się te przyjęte dla samej przyjemności ich łamania lub bycia na „czasie” łatwo popaść w zagubienie a dużo trudniej się w nim odnaleźć. Owszem zdarzają się też wyjątki, ale bardzo rzadko.
Osobiście nie popieram kwestii seksu wśród nastolatków. Nie nazwałabym tego czymś „normalnym”, bo trudno mówić o normalności, gdy „
Dziecko bawi się zapałkami”. Ale nie nazwałabym też tego od razu „patologią” a stwierdziłabym, że może ją tworzyć z różnych powodów. Może, ale nie musi.
Jeśli chodzi o „dziewictwo” to od zawsze był to kontrowersyjny temat. Kiedyś może przyciszony i w kuluarach a teraz bardziej swobodnie poruszany i mniej wstydliwy. Kwestia tego „pierwszego razu” powinna być indywidualna i świadoma a nie motywowana wzorowaniem się na kimś czy wymuszona przez coś.
Zastanawiające jest dla mnie to, że kiedyś nie bycie „dziewicą” mówiło o „lekkości obyczajów” a teraz to samo „dziewictwo” zupełnie inaczej jest rozumiane wśród ludzi młodych. Hmm... Ciekawe, dlaczego...