kobiety
Witamy, Gość
Proszę zaloguj się albo zarejestruj.    Nie pamiętasz hasła?
Łabędzi śpiew (1 wejść) (1) Gość
W dół Odpowiedz Ulubione: 0
TEMAT: Łabędzi śpiew
#5049
Łabędzi śpiew 1 rok, 8 mies. temu Oklaski: 14  
W życiu jak to w życiu, wszystko się zdarzyć może. Poznajemy osobę, dobrze nam się z nią rozmawia, wymienia myśli, poglądy, jest miło i czujemy się w jej towarzystwie swobodnie. Znajomość staje się coraz bardziej sympatyczna, przyjacielska, ale nie na tyle wyjątkowa by z naszej strony chcieć "czegoś więcej". W pewnym momencie uświadamiamy sobie, że obdarowana naszą sympatią osoba "zakochała się w nas" i sytuacja staje się niezręczna. I tu zaczynaja się schody bo : - Znika wcześniejsza swoboda wymiany myśli i poglądów. - Zaczyna paralizować nas świadomość, że nasze słowa mogą być odbierane opacznie i mogą budzić w tej osobie nadzieje, których nie ma. - Nie chcemy jednak tracić kontaktu z tą osobą, bo nadal ją lubimy i cenimy, lecz ta osoba pomimo świadomości, że "nic więcej nie będzie" nie przyjmuje tego do wiadomości. I co wtedy ? - utrzymywać znajomość, narażając się na nachalność i nagabywanie ? - czy mimo wszystko nadal próbować być cierpliwą i wyrozumiałą, znosić miłosne wyznania pomimo narastającej w nas niechęci powodowanej w/w zachowaniem ? - a może definitywnie skończyć znajomość pomimo uczucia przyjażni ? Jak myślicie dlaczego niektóre osoby nie potrafią pogodzić się z wiadomością, że "nic wiecej nie będzie" i swoją nachalnością sprawiają, że to co było najcenniejsze czyli przyjażń i sympatia, zamienia się w niechęć i uczucie niesmaku ?
weronika (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 194
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5050
Łabędzi śpiew 1 rok, 8 mies. temu Oklaski: 1  
Dobrze, ze poruszylas ten temat Weroniko, bo jest to jakby nie bylo cos bardzo Sa dwie mozliwosci wedlug mnie. Bywa tak, ze dwie osoby spotykaja sie na necie i swietnie im sie rozmawia na rozne tematy. Cenia siebie, szanuja, swietnie sie dogaduja. Z czasem byc moze pozwalaja sobie na "niewinne zarty", flirty. Mimo, ze obie, lub jedna z nich jest zajeta i jest to obu np. wiadome, zaczyna sie jakas niewidoczna gra emocjonalna, bardzo subtelna. I teraz, ta silniejsza osoba flirtujaca zna granice i traktuje wszystko jak zabawe i chec bycia mila. Ale nie wszystkie osoby sa takie. Niejedna z nas jest bardzo wrazliwa, spragniona milosci, ciepla, bliskosci. Takie zarty i flirtowanie o calowaniu, tuleniu etc. zaczynaja dzialac na nas i wtedy... zaczynamy czuc, ze kochamy, ze nie mozemy bez tej osoby zyc. I to jest bardzo naturalne. Wrazliwym osobom duzo nie trzeba, szczegolnie kiedy juz kochaja psychike i mentalnosc nasza etc. Tak naprawde nie zawinil nikt, bo obie mialy dobre intencje. Ale. Trzeba pamietac, ze ludzie sa rozni, inaczej odbieraja rzeczywistosc, inaczej odczuwaja, maja rozna wrazliwosc, sa mniej lub bardziej pewni siebie i mniej lub bardziej emocjonalni i spragnieni milosci/bliskosci. Uwazam, ze te flirty powinny miec swoje granice. I prosilabym te mile flirciary by czasem przystopowaly, zauwazyly ze to moze na kogos dzialac. Moze to podnieca osoby flirtujace, powoduje, ze czuja sie docenione, lepsze, piekne... nie wiem. I jesli zabrnelo to do takiego stopnia, ze ta zakochana osoba po prostu chce byc z ta, ktora jest dla niej mega mila i przyjazna, to trzeba to jakos rozwiazac. Jesli powiedzenie wprost, ze nie jestesmy zwiazkiem, romansem zainteresowane nie dziala i osoba zaczyna nas przesladowac, jedym wyjsciem jest zablokowanie tej osoby po wczesniejszym powiadomieniu jej o tym. Nie ma innego wyjscia jesli chce sie by osoba zakochana odetchnela i postarala sie o nas zapomniec. A jesli zakochana bombarduje ta druga wiadomosciami i narzuca sie... hm... po trosze dostalysmy chyba nauczke za zabawy flirciarskie, choc nie usprawiedliwia to osoby, ktora sie narzuca. Sa granice. Jesli faktycznie kochamy, po powinnysmy uszanowac decyzje naszej ukochanej, prawda? Bo inaczej nie jest to milosc lecz Obsesja. I to juz jest problem natury psychicznej. A co do drugiej sytuacji, w ktorej obie osoby zawsze znaly granice, nie pozwalaly sobie na zabawe slowem - flirtowanie - wtedy jest to juz odpowiedzialnosc tez, ktora sie zakochala. Jesli zaczela czuc, coz, nie jest to wesola perspektywa wiedzac, ze nic z tego nie bedzie. I przykro. Ale ponownie, nie upowaznia to nikogo do narzucania sie. Podtrzymac przyjazn? Gdy jedna z nas kocha? Jesli nie minie dluzszy czas... separacji calkowitej, przepracowania uczuc etc. to nie ma mocy by istniala. Czas leczy wszystko. I pamietac nalezy, ze ta ktora nie kocha nie powinna byc na tyle egoistyczna by wymagac od tej zakochanej przyjazni, wiedzac, ze ta czuje. Czas dziewczyny... tylko czas... i odpoczynek od siebie, od emocji.
Lalunia (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 194
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5051
Łabędzi śpiew 1 rok, 8 mies. temu Oklaski: 1  
Chcialam tylko dopowiedziec, ze w trakcie rozmow z osoba moment, w ktorym zdajemy sobie sprawe z tego, ze ktos do nas cos zaczyna czuc jest OCZYWISTY. Juz wtedy powinnysmy sie powoli wycofywac i ograniczac rozmowy, a nie brnac dalej. Chec posiadania kogos do rozmow by nie czuc sie samotnie... wiedzac, ze tej osobie na nas zalezy, to egoizm. Marna chec podniesienia wlasnej wartosci.
Lalunia (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 194
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5052
Łabędzi śpiew 1 rok, 8 mies. temu Oklaski: 8  
Weroniko, dobry temat z doswiadczen wiem ze lepiej zerwac znajomosc choc to nie oznacza ze sie nie ma milych wspomnien z ta osoba i wlasnie by bylo milo i nie zrobilo sie zle i niesmacznie trzeba sie oddalic bo zawsze ta strona chcaca wiecej bedzie sie ludzila ale z 2 strony jezeli sytuacja konstelacja planet jest wiadoma ze jest mozliwa ty;lp przyjazn od poczatku to czlowiek innaczej podchodzi a jezeli obie osoby sa wolne to glupio sie dzieje ze nagle cos nie tego bo osobie sie znudzilo lub kogos poznala to jest czysty egoizm nie chce byc z toba ale taka fajna jestes bo mozna zawsze na ciebie liczyc ale jednak jestes do chrzanu bo sypiac mi sie z toba nie chce
Spyheart (Użytkownik)
kusiciel filozof
Posty: 82
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Droga ku poznaniu samej siebie jest niebezpieczną niekończącą się podróżą a refleksja
gwarantem że
ma sens.
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5053
Łabędzi śpiew 1 rok, 8 mies. temu Oklaski: 9  
Hmnn jest kilka rozwiazan takiej sytuacji w zaleznosci od podejscia do sprawy kazdej ze stron. Jesli osoba zakochana nie przyjmuje do wiadomosci, ze 'nic z tego nie bedzie' to rowniez uwazam, ze najlepszym wyjsciem jest zakonczyc znajomosc. Natomiast czasem zdaza sie tak, ze taka osoba potrzebuje czasu, aby poukladac sobie wszystko na nowo w swojej glowie i potem jest w stanie poprzestac na przyjazni... to chyba najlepsze rozwiazanie dla kazdej ze stron. Jednak jezeli widzimy, ze druga strona coraz bardziej sie angazuje, a my nie staramy sie w zaden sposob dac jej do zrozumienia, ze zalezy nam tylko na przyjazni... to juz bardzo nieuczciwe i egoistyczne. Wiem, ze takie sytuacje sa bardzo trudne do rozwiazania i czesto po prostu niezreczne, gdyz wiem z wlasnego doswiadczenia, ze pomimo czestego powtarzania "przyjazn - owszem; zwiazek - nie" niektore kobiety nie przyjmuja tego do wiadomosci i swoja nachalnoscia sa w stanie zniechecic nawet do przyjazni :-
redemption girl (Użytkownik)
piekielny wyjadacz
Posty: 146
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
"all I ever learned from love was how to shoot at someone who outdrew you"
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
#5054
Łabędzi śpiew 1 rok, 8 mies. temu Oklaski: 0  
Weroniko Życie bywa bardzo zmienne ma swoje blaski i cienie. Pełne jest słonecznych dni i pełne burz. Uczy nas doświadczenie i ludzie których dane było nam poznać czy pokochać. Czasem jedno słowo może tyle w człowieku zmienić... i wtedy trudniej pogodzić się z brakiem wzajemności kiedy się kocha. Ale miłość to zrozumienie. Miłość taka szczera to pragnienie szczęscia bardziej dla kogoś niż dla siebie i nawet jesli trudno przyjąc coś do wiadomości czy się z tym pogodzić to jednak... jeśli się kogoś kocha z całego serca to trzeba pozwolić mu dokonać wyboru, który dla niego będzie najlepszy... Nawet jesli ceną jest odtrącenie czy zranienie... Jeśli się kogoś kocha to chce się dla niego jak najlepiej. Przyjaźń jest ważniejsza... niż urażona duma i odtrącenie... Odniosę się na przykładzie ze swojego doswiadczenia. Byłam kiedyś z kobietą, którą bardzo kochałam. Mieszkałam z nią i pewnego dnia spakowała się i odeszła do kogoś innego. Powiedziała mi, że jest zakochana a ja powiedziałam jej, że nie będę stać na drodze do jej szczęscia bo dla mnie jej szczęscie jest wazniejsze od mojego i zaproponowałam przyjaźń. Rano spakowała się i odeszła... Słyszałam jak z hukiem zamyka drzwi... W kuchni na kartce napisała "Przepraszam"... Dopisałam... "Przykro mi nie umiem żyć". Długo nie mogłam się pogodzić z jej odejściem. Nadal kochałam. Pomimo tego, że nie była ze mną. Z czasem nauczyłam się cieszyć jej szczęściem. Pomimo, że bolało mnie gdy patrzyłam jak ta do której odeszła ją rani. Trwałam i byłam przyjacielem gdy tego potrzebowała. Nie dlatego, że oczekiwałam, że kiedyś będzie ze mną... Nie... Wiedziałam, że to co było już nigdy takie nie będzie... Trwałam bo jej problemy nie były mi obojętne... Nawet po tym co się stało... Była ważna bo podarowała mi piękne chwile i wspomnienia. I za to byłam jej wdzięczna. Zawsze miała we mnie swoje miejsce. To w którym się można na samo wspomnienie uśmiechnąć i to w którym tych gorszych dni się nie pamięta. Bolało mnie, kiedy jej świat się walił i przychodziła do mnie szukając ukojenia. Byłam przyjacielem pomimo, że bolało kiedy przyznawała, że nadal mnie kocha i popełniła błąd... Kiedy się na siebie wkurzała za to, że mnie kocha i to boli ją a pomimo tego nadal kochała. Rozumiałam ją bardziej niż myslała. Czy mogłam zerwać z nią kontakt? Milczeć? Zamknąć jej przed nosem drzwi? Odmówić rozmowy kiedy jej potrzebowała? Pałać do niej niechęcią bo wyznawała to co czuła w danej chwili? Doszukiwać się czegoś co da nadzieję i jej i mi? Mogłam... Ktoś może powiedzieć, że powinnam lub nie... Ktoś inny jeszcze doda, że popełniłam błąd. Przyjaźń była między nami zanim ją pokochałam. Przyjaźń była dla mnie ważniejsza niż urażona miłość. Miłośc odeszła ale przyjaźń została. Chodź długo pracowałyśmy na nią aby mogła być... Kiedy się kogoś kocha jest się odpowiedzialnym... Nie tylko za to, co się czuje... Ale też za to, co czuje ta druga strona... I za uczucia, które się wzbudza w kimś innym... Pozdrawiam Ami
Amores (Gość)
Posty: 0
graphgraph
Użytkownik offline
Zaloguj się Zaloguj się  
 
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.  
Do góry Odpowiedz
kobieta