| Gejdorado |
|
|
| Wpisała: (.es) | |
Na Paradę Równości zjadą do Polski geje z całego świata. Branża turystyczna już zaciera ręce. Bo gdzie geje, tam ich różowe pieniądze Witamy Gejów z całego świata - reklamuje się Lugar Gay de Buenos Aires, najstarszy gejowski hotel w stolicy Argentyny. ,Dumni z obsługi lesbijek od 1983 roku" - chwali się The Highlands Inn, inny hotel, tym razem położony w pobliżu New Hampshire w Stanach Zjednoczonych. "Przyjedź i weź ślub w Kanadzie" - zachęca kanadyjska agencja Outbyview.com specjalizująca się w wycieczkach dla gejów i lesbijek. - U nas możesz zaszyć się z Miłością Swojego Życia na niczym niezakłócone kontemplowanie Waszego związku - zapewniają z kolei Bogdan i Janusz, właściciele gospodarstwa agroturystycznego dla gejów w Dobsku koło Piotrkowa Kujawskiego. Hotele, kluby, sauny, kina, biura podróży, a nawet wyspy - całe dla gejów i lesbijek. Takich miejsc na całym świecie powstało już kilka tysięcy. To dziś ważny i potężny segment światowego rynku usług. Zamiast Formuły 1 Le Mans w zachodniej Francji to średniej wielkości miasto znane głównie z wyścigów samochodowych. Ale kilka miesięcy temu postanowiło dać się poznać z jeszcze innej strony. Blisko 30 miejscowych firm żyjących z turystyki - od luksusowej restauracji po niewielkie hotele - zawiązało lokalny Pakt Przyjaźni dla Gejów i Lesbijek i skłoniło lokalne władze, by się do niego przyłączyły. Wiceburmistrz Le Mans, pani Dominique Niederkorn, przyznaje, że miastu chodzi o kasę. - Badania wykazują, że homoseksualiści interesują się kulturą i pragną ciekawie spędzać wolny czas. Dodatkowo dysponują sporymi pieniędzmi. Dlatego nasi przedsiębiorcy postanowili ich zaprosić, aby swoje pieniądze wydali u nas - wyjaśnia bez ogródek. Wydział promocji miasta w berlińskim ratuszu jest równie bezpośredni. - Geje i lesbijki to bardzo ważna grupa turystów. Jest ich w Berlinie z roku na rok coraz więcej, a dziś wydają już niemal tyle samo pieniędzy co turyści heteroseksualni - wyjaśnia "Przekrojowi". Zachodnia dzielnica RPA - KwaZulu-Natal, tradycyjna ojczyzna Zulusów - od kilku miesięcy też reklamuje się jako nowa ojczyzna dla gejów. W ciągu 10 lat w jej największym mieście Durban powstało 7 barów, 85 hoteli i 12 restauracji przyjaznych dla gejów oraz 2 kluby nocne, 2 sauny, 3 studia masażu i 8 kin przeznaczonych już tylko dla nich. Jeszcze dalej poszły władze Nova Iguacu, miasta w pobliżu Rio de Janerio. Zobowiązały one kluby, dyskoteki, kina, centra handlowe i duże restauracje nie tylko do przyjaznego stosunku do mniejszości seksualnych. Nakazały także urządzić dodatkowe toalety dla transwestytów. Ci stanowią bowiem blisko 27 procent lokalnej społeczności, a uskarżali się na frustrację podczas wyboru toalety w miejscach publicznych. W Le Mans, Berlinie, Nova Iguacu i KwaZulu-Natal potrafią liczyć. Dotarła tam wiadomość, że sami tylko amerykańscy geje wydają rocznie na turystykę 54 miliardy dolarów, z czego ponad miliard jedynie na podróże ślubne i miodowe miesiące. Najnowsze amerykańskie badania potwierdzają opłacalność inwestycji w gejturystykę. Geje wydają podczas podróży o 30 procent więcej niż hetero. Każdy dolar zainwestowany w USA w tę dziedzinę usług zwraca się 153-krotnie. Mobilni i atrakcyjni Nie gorzej jest z gejami w Europie. Według agencji marketingowej Out Now wartość turystycznego gejrynku w Wielkiej Brytanii szacowana jest na trzy miliardy funtów. To suma porównywalna z PKB Mongolii. A badania austriackie wykazały, że homoseksualiści częściej niż hetero wybierają droższe usługi. Potwierdza to w rozmowie z "Przekrojem" Robert Wilson z organizacji zrzeszającej firmy działające na rynku turystyki dla gejów Gay and Lesbian Travel Association (GLTA). - Gejowski turysta woli jechać tam, gdzie nie patrzą na niego wilkiem, kiedy idzie ulicą, trzymając swego przyjaciela za rękę, lub kiedy zamawiają wspólny pokój w hotelu - tłumaczy Wilson. - I jest gotów za to płacić. Zgodnie z badaniami międzynarodowego instytutu badawczego Tourism Intelligence International w 2000 roku turystyka gejowska stanowiła blisko 10 procent światowego rynku turystycznego, obejmując ponad 70 milionów podróży gejów i lesbijek po całym świecie. Dziś GLTA mówi już o ponad 12 procentach rynku. - Geje i lesbijki to klienci poszukiwani na rynku - zaznacza dalej Wilson. - Bardzo mobilni, dobrze zarabiający, chętni do eksperymentowania z nowymi szlakami i atrakcjami turystycznymi. Potwierdzają to wyniki najnowszych badań rynkowych Community Marketing. Wynika z nich, że aż 91 procent żyjących w USA gejów udało się w ciągu ostatnich 12 miesięcy w podróż w celach wypoczynkowych (ogólnoamerykańska średnia to 64 procent), a homoseksualny mężczyzna podróżuje aż 10 razy częściej niż jego heteroseksualny kolega. Homoseksualiści są w forpoczcie przemian społecznych i idealnie pasują do ulubionej przez reklamodawców grupy DINK - Double Income, No Kids, czyli "podwójny dochód, żadnych dzieci". I dlatego wydają pieniądze z większą fantazją niż hetero. W amerykańskim badaniu na pytanie, na co przeznaczyliby sto tysięcy dolarów, geje wymieniali podróże i luksusowe przedmioty, a hetero woleli te pieniądze zaoszczędzić na starość lub przekazać dzieciom. Navigaytor po Polsce - O tak, widziałam stanowiska z ofertą dla homoseksualistów w Berlinie podczas targów turystycznych - przyznaje Katarzyna Draba z Polskiej Organizacji Turystycznej. - Ale my nie widzimy potrzeby, by tak się reklamować. To za wąski i za młody rynek, by przyniósł nam korzyść. - Z tą młodością nie ma co przesadzać - śmieje się Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii. - Wprawdzie tak duży biznes przyniosło ostatnich kilka lat, ale początki turystyki gejowskiej sięgają już 40 lat wstecz. To wtedy zaczęły się pojawiać pierwsze jawne kluby gejowskie i wtedy pojawiła się biblia gejowskich i lesbijskich podróżników, czyli "Spartacus". Ten niemiecki gejowski przewodnik po świecie doczekał się już 36 edycji. Dziś opisuje 22 tysiące barów, restauracji, hoteli, klubów, kin i saun w ponad 160 krajach. W ślad za nim poszły poszczególne miasta i państwa. I tak niemal każda stolica europejska doczekała się własnego gejowskiego przewodnika. Od roku ma go również Warszawa. "Navigaytor" wydawany przez Roberta Biedronia to na razie tylko 10 tysięcy nakładu rozdawanego za darmo w warszawskich miejscach gay-friendly. - W porównaniu z przewodnikami po Wiedniu, Paryżu czy Londynie wydawanych w kilkuset tysiącach egzemplarzy to oczywiście mała rzecz, ale nasz powstaje bez żadnego wsparcia władz lokalnych - wyjaśnia Biedroń. W "Navigaytorze" wymienionych jest 19 miejsc, z których większość to dyskoteki, kluby i bary, ale są też dwa sex shopy i hotel położony przy ulicy Sienkiewicza Friends Gesthouse. - Działamy w Warszawie od czterech lat. Specjalnie nigdzie się nie reklamujemy, ale nie narzekamy na brak klientów - opowiada jego właściciel, który, jak zastrzega, sam jest hetero, ale i tak wolałby się nie przedstawiać. - Drugi hotel mamy w Krakowie. Ten jest jeszcze bardziej oblegany. I rzeczywiście, Kraków wśród gejów staje się coraz bardziej popularny. - Na naszą korzyść działają relatywnie niskie ceny, zabytki i niepowtarzalna atmosfera, czyli wszystko to, co przyciąga też zwykłych turystów - wyjaśnia Radosław Oliwa, właściciel gejowskiego hotelu 2nd Floor z ulicy Nowowiejskiej. - Klientela to niemal wyłącznie geje z zagranicy. Nie jest to jedyny gejowski hotel w Krakowie. Na Kazimierzu działa jeszcze jeden, w Internecie reklamujący się jako "dyskretny i zadbany pensjonat gejowski w centrum Krakowa". Oba nie mają żadnych kłopotów z sąsiadami, mieszkańcy kamienic wiedzą o ich działalności, ale ją akceptują. Z kolei w Trójmieście od kilku miesięcy działa telefoniczna informacja dla gejów o lokalach, miejscach spotkań i imprezach. Zapoczątkowana blisko dwa lata temu akcja oznakowania lokali przyjaznych gejom i lesbijkom zaowocowała już kilkudziesięcioma takimi miejscami w największych polskich miastach. Krakowski 2nd Floor właśnie zaczął wychodzić na swoje. - Od kilku miesięcy to już nawet 30-40 klientów miesięcznie - chwali się jego właściciel. Podobnie jest w wiejskim gospodarstwie Janusza i Bogdana. - Działamy trzy lata. Początkowo klienci przyjeżdżali na dwa-trzy dni. Teraz zostają na tydzień - wyjaśnia Janusz. - Do tej pory było u nas około 300 gości. Różowe złote - Pierwsze kroki na rynku usług gejowskich w Polsce już zrobiliśmy, ale i tak jesteśmy w tyle dobrych kilkadziesiąt lat - uważa Michał Hucał, szef nowo powstałego Towarzystwa Ekonomicznego na rzecz Gejów i Lesbijek. - Aby cokolwiek ruszyło, musi pojawić się duża korporacja, która zdecyduje się zaryzykować i zainwestować w ten rynek. Jednak żadna firma tego nie zrobi, dopóki nie będzie wiedziała, że jej się opłaci. A żeby o tym wiedziała, musi powstać kompleksowe badanie marketingowe polskiego segmentu GLBT, czyli gejów, lesbijek, biseksualistów i transwestytów. Do przeprowadzenia takiego badania przymierza się właśnie stowarzyszenie Hucały. - Na razie przeprowadziliśmy tylko internetową ankietę, ale już ona dała kilka ciekawych informacji. Jakie są te dane? Świadomi konsumpcyjnie geje i lesbijki to w Polsce blisko trzy procent społeczeństwa. Może się wydawać, że to niewiele, ale trzeba wziąć pod uwagę, że przeciętne zarobki tej grupy są o blisko 40 procent wyższe od średniej krajowej. Dziś całe środowisko dysponuje sumą około półtora miliarda złotych rocznie. - Nadal jednak brakuje mu siły przebicia - uważa Hucał. Brak na przykład takiej siły, jaką zaprezentowali geje rumuńscy. Kilka miesięcy temu wygrali oni proces przeciw tamtejszemu przewoźnikowi lotniczemu TAROM. Ten z okazji walentynek zorganizował promocję - dwa bilety w cenie jednego dla wspólnie podróżujących par. Jednak szef organizacji gejowskiej Accept Florin Buhuceanu oraz jego Partner, a także przynajmniej trzy inne pary gejowskie dowiedzieli się, że nie mogą skorzystać z promocji, gdyż się "nie nadają". Geje nie darowali zniewagi i ruszyli do sądu. A ten ukarał przewoźnika grzywną w wysokości 180 dolarów oraz nakazał poinstruowanie załogi linii lotniczej o przeciwdziałaniu dyskryminacji. Grzywna była śmiesznie niska, ale dziś TAROM - podobnie jak niemal wszyscy europejscy przewoźnicy - włączył się do współpracy z gejami. Organizuje dla nich nawet specjalne programy lojalnościowe. W Polsce usługi dla gejów to nadal chwiejny rynek. Pierwsze gejowskie biuro podróży Gaytravel oferujące polskim homoseksualistom wycieczki wzorowane na tych zachodnich (rejsy morskie na statkach tylko dla gejów, urlopy w gejowskich hotelach czy wypady na gejowskie święta w Europie) po kilku miesiącach działalności upadło. Podobnie zakończyła się działalność pierwszego u nas biura matrymonialnego dla homoseksualistów Profesja Consulting. Jego właściciel Piotr Katus z rozbrajającą szczerością wyznaje: - Nie jestem gejem, więc robiłem to tylko dla pieniędzy. Kiedy okazało się, że nie zarabiam na tym interesie, zamknąłem go. - Turystyka gejowska? - dziwią się w warszawskim Ratuszu. - A, że niby geje przyjadą na Paradę Równosci? Wystarczy, że tak ustalimy trasę marszu, żeby nie trafili na Wszechpolaków... (.es) {mos_sb_discuss:40}Najnowsze artykuły:
Starsze artykuły:
|






Na Paradę Równości zjadą do Polski geje z całego świata. Branża turystyczna już zaciera ręce. Bo gdzie geje, tam ich różowe pieniądze