BHP Drukuj Email
Spis treści
BHP  -  Strona 2  -  Strona 3  -  Strona 4  -  Strona 5  -  Strona 6

A czy wydaje ci się, że wychowywałeś swoje dzieci, czyli mnie i Błażeja na patriotów? W szacunku do czegoś takiego jak ojczyzna?

Nie. Nie wychowywałem was w szacunku do ojczyzny. Ponieważ, jak się już wypowiedziałem przed chwilą, ojczyzna nie istnieje. Myślę, że ojczyzna - oczywiście mając swoje fizyczne, geograficzne, społeczne, tradycyjne uzasadnienie - jako byt w gruncie rzeczy nie istnieje tak naprawdę. Jeśli starałem się z waszą matką jakoś tam was wychowywać, to bez sztywnego planu, to nie był zimny chów. Starałem się w sposób naturalny wychowywać was na własną modłę, według własnych wzorców. Na ludzi, którzy nie przegapią własnego życia, odniosą się do innych ludzi właściwie. W gruncie rzeczy chodzi o to, żeby człowiek miał taką intuicję, jak się związać z życiem, jak przez nie wiosłować, nie waląc zbytnio po głowach innych ludzi. Stąd ojczyzna i patriotyzm to pojęcia, które mnie zawsze irytowały. Być człowiekiem na właściwym miejscu to być patriotą. I jeśli masz na myśli hasła: "ojczyzna" i "patriotyzm", to w naszym domu nigdy, o ile sobie dobrze przypomnisz, one nie padały.

Owszem, natomiast był strasznie silny nurt romantyczny. Beznadziejnie, rozpaczliwie romantyczny. Znaczy to, że stworzyliśmy sobie własną ojczyznę, świat, który pomógł nam przeżyć PRL. I ta wewnętrzna ojczyzna przetrwała wszystkie nieprawości i zagrożenia. Chodzi mi o to, że zostaliśmy wychowani w...

...idealistycznym trybie?

Powiedziałabym nawet, że w surrealnej rzeczywistości, która nie przystaje do tej prawdziwej. Mówisz o wiosłowaniu. Myślę, że ani ja, ani Błażej nie potrafimy wziąć tego wiosła i zdzielić kogoś przez łeb. Nie wiem, czy to nie jest przypadkiem tak, że powinniście nas tym wiosłem nauczyć wywijać.



kobieta