| Dziwny seks |
|
|
|
Spis treści
Strona 6 z 8 Najbardziej bulwersującym zboczeniem jest kazirodztwo, czyli kontakty seksualne pomiędzy osobami blisko spokrewnionymi. Najczęstsze są między córką i ojcem, potem rodzeństwem, najrzadsze między matką a synem. Pełne kontakty seksualne są oczywiście najbardziej niszczące dla psychiki, ale także przypadki molestowania czy „tylko” uwodzące zachowania rodzica są przyczyną późniejszych problemów i zaburzeń. Kazirodztwu sprzyja życie w rodzinie z marginesu społecznego, alkoholizm, zaburzenia psychiczne, spanie w jednym łóżku a więc to, co kojarzy się z rodziną patologiczną, często jednak rozgrywa się w tak zwanych „porządnych rodzinach”. Kazirodztwo jest zboczeniem bez względu na to, czy kontakty są z dziećmi biologicznym, czy przysposobionymi (adoptowanymi). Nic tego nie usprawiedliwia – jeśli ktoś podejmuje się roli rodzica, musi w niej trwać do końca, bez względu na okoliczności. Woody Allen uwodząc czy też reagując na uwodzenie swojej adoptowanej córki (dziewczynki w pewnym okresie życia uwodzą ojców i to normalne zachowanie, to do ojca należy pilnowanie granic i radzenie sobie z tym tak, by dziecko nie czuło się ani upokorzone ani zachęcane, ani w niejasnej sytuacji) popełnił grzech kazirodztwa, a uprawomocnienie tego związku przez ślub nie zmienia tego faktu, choć wydaje się, że świat się z nim łatwo pogodził. Gdy kazirodztwo to kontakty ojciec – córka, często w rodzinie towarzyszy mu taki układ: ojciec trzymający władzę, zastraszona matka, więź rodzinna oparta na założeniu, że rodzina to wzajemne należenie do siebie, tajemnice rodzinne nie mogą wychodzić poza dom, wszyscy są winni zaistniałej sytuacji, dzięki czemu nikt nie odważy się przyznać do tego, co się w domu dzieje. Nie zawsze jest to sytuacja, gdy córka (czy w ogóle dziecko) jest przymuszane do kontaktów seksualnych, wikłane w poczucie winy, zastraszane i odbywa się to w tajemnicy przed drugim rodzicem. Czasem odbywa się za milczącym przyzwoleniem matki, która w ten sposób uwalnia się od „obowiązków małżeńskich”, czasem córka z ojcem wchodzą w koalicję przeciwko matce, córka obnosi się ze swoim nad nią zwycięstwem. W zdrowej rodzinie rywalizacja między matką a córką o ojca odbywa się w psychice dziecka, a matka w niej nie uczestniczy, choć rozumie uczucia córki. Córka w końcu konfrontuje się z faktem, że tej rywalizacji nigdy nie wygra, bo ojciec jest partnerem seksualnym matki i nic tego nie zmieni. Jeśli coś zakłóca rozpoznanie tej rzeczywistości przez dziewczynkę (tak samo przez syna), jeśli coś nie pozwala jej uznać faktu, że rodzice mają ze sobą seks, i jest to sytuacja, z której jest wyłączona, utyka ona w rozwoju a jako dorosła osoba ma problemy z tworzeniem udanych związków z mężczyznami. Można sobie łatwo wyobrazić, jak ciężkie zaburzenia osobowości będzie miała dziewczyna, której uda się wygrać rywalizację z matką i zdobyć ojca, czyli gdy spełni się marzenie każdej małej dziewczynki. Jednak druga strona tego konfliktu (o konflikcie edypalnym więcej w DUŻEJ RÓŻNICY WIEKU MIĘDZY PARTNERAMI) nie pozwoli jej uporać się z poczuciem winy, z utratą ojca w jego właściwej roli i utratą matki, bo ta jako pokonana rywalka nie może jednocześnie być kochającą mamą. Wygrana edypalna w rzeczywistości jest niszczącą przegraną, ogromnym dramatem całej rodziny i każdego oddzielnie. Zawsze kazirodztwu pomiędzy rodzicami a dziećmi towarzyszą sprzeczne uczucia. Sytuacja jest zagmatwana, bo oprócz strachu, poczucia winy, poniżenia, wykorzystania, wstydu, obrzydzenia, itd. dziecko przeżywa satysfakcję z edypalnej wygranej, z bycia wyróżnionym przez rodzica np. wśród rodzeństwa (choć czasem ojciec sypia po kolei z coraz młodszymi córkami), poczucie wyjątkowej więzi z rodzicem, bliskość fizyczną, której nie dostaje w innej, poza seksualną, sytuacji. Nic dziwnego, że dzieci długo nie mogą się wywikłać, zwłaszcza, gdy dochodzi do tego lęk przed zdradzeniem rodzica i zranieniem tego drugiego. Potrzeba chronienia rodziny za wszelką cenę, utrzymywania mitu o harmonii, lęk przed dalszymi konsekwencjami (rozwód, rozprawa w sądzie, plotki) powstrzymują także drugiego rodzica przed ujawnieniem prawdy. Woli nie widzieć tego, co dzieje się pod jego bokiem, udaje że nie słyszy, przymyka oko albo godzi się na to. Dlatego ZAWSZE musimy reagować (oczywiście z wyczuciem), gdy dowiadujemy się o kazirodczych praktykach w jakiejś rodzinie, bez względu na to, czy dziecko, młoda osoba by sobie tego życzyła, czy nie. Także gdy wiemy, że młodsze rodzeństwo jest wykorzystywane seksualnie przez starsze i zastraszane w tym celu. Również wtedy, gdy dopatrzymy się w zachowaniu nadopiekuńczej matki tego, że nie chcąc stracić syna, puścić go w świat, uzależnia go od siebie także seksualnie. Choć izolowanie się takich rodzin od świata utrudnia innym rozeznanie się w sytuacji. Rodzina powinna być oazą bezpieczeństwa, miejscem, do którego się wraca po wsparcie i miłość, a jakiekolwiek kazirodcze zachowania (także między rodzeństwem, nawet gdy obie strony robią to dobrowolnie) niszczą normalną, rodzinną więź i odbierają jedną z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. Ale przede wszystkim na zawsze niszczą zdrowie psychiczne. Kazirodztwo łączy się z pedofilią, choć jest jeszcze bardziej perfidne, bo wykorzystuje nie tylko bezbronność dziecka, potrzebę zainteresowania się nim i bliskości, ale także jego zaufanie i zależność od rodzica. Pedofilia opiera się na podobnych potrzebach dziecka, stąd pedofile najpierw uzależniają je od siebie, wiążą uczuciowo, zdobywają jego zaufanie a następnie zdradzają, choć dziecko może być tego nieświadome. Aby móc to zrobić, wybierają dzieci z zaprzyjaźnionych rodzin, z którymi często przebywają, które są im oddawane pod opiekę przez nieświadomych niczego rodziców. To często wujkowie, zaufane, zaprzyjaźnione z rodziną osoby, opiekunowie, czasem księża, nauczyciele, instruktorzy, niestety, jak się ostatnio okazało, także może to być psycholog. To osoby niewątpliwie chore, które czasem wykorzystują okazję, a czasem zgodnie z przysłowiem „okazja czyni złodzieja” nie umieją powstrzymać napierających impulsów seksualnych, gdy dziecko jest tak blisko, poddane i ufne, i sprzyjają temu warunki. Zamykanie pedofili w więzieniach, co jest jedynym realizowanym sposobem radzenia sobie z nimi, jest o tyle bez sensu, że nie można więzić ich wiecznie a jak wychodzą na wolność, to nadal nie potrafią poskromić swoich skłonności. Niestety psychoterapia czy w ogóle leczenie zboczeń jest mało skuteczne – uwarunkowania seksualne są jednymi z najsilniejszych. Pomaga podawanie leków zmniejszających potrzeby seksualne, ale jak kontrolować, czy ktoś je zażywa? Propozycja radykalna - kastracja mogłaby nie pomóc, u dorosłych mężczyzn nawyki pozostają a do wykorzystywania seksualnego dzieci nie potrzebne są sprawne narządy płciowe. |
||


