Dziwny seks Drukuj Email
Spis treści
Dziwny seks  -  Strona 2  -  Strona 3  -  Strona 4  -  Strona 5  -  Strona 6  -  Strona 7  -  Strona 8

Dewiacją, która budzi dużo zainteresowania, jest seks grupowy, czyli takie zachowanie seksualne, gdy współżyje się z kilkoma partnerami jednocześnie i /lub wymienia się nimi. Odmianą jest triolizm, czyli jednoczesne współżycie trojga partnerów lub kontakt jednego małżeństwa z drugim w celu wymiany partnerów i uprawiania z nimi seksu na oczach stałego partnera lub w pokoju obok w tym samym czasie, co w przekonaniu małżonków ma urozmaicić seks małżeński. Tu także, skoro wszyscy zainteresowani aprobują ten rodzaj seksu, powstaje pytanie, co komu do tego, czemu niby jest to dewiacja? Często jednak jest to potrzeba tylko jednej z osób w parze, druga dostosowuje się nie chcąc stracić partnera. Jeśli nawet tak nie jest, jest to rozpaczliwa próba ratowania atrakcyjności małżeństwa, co wydaje się pewnym nieporozumieniem, bo uderza w jego podstawowe założenie – głęboką, intymną więź. Takiej próby imają się partnerzy, którzy są sobą znudzeni, mylą miłość z ekscytacją, zgodą i uczestnictwem w tym partnera chcą usprawiedliwić pragnienie zdrady, skoku w bok. Ale... wolność Tomku w swoim domku. To już problem tej pary, od którego daleko nie uciekną, seks grupowy nie uchroni ich przed konfrontacją z rzeczywistym problemem małżeńskim.

Seks grupowy inaczej zwany orgiami, w którym mogą uczestniczyć pary i osoby samotne, to praktyka stara jak świat i oprócz elementu ciekawości, który skłania do niej ludzi (niektórzy są zaskakiwani, gdy wydawałoby się zwyczajne przyjęcie zamienia się w orgię i nie chcąc tracić twarzy, być uznanym za nienowoczesnego, uczestniczą w niej, na ogół biernie, choć czasem ulegają, po czy mają niesmak i żal do siebie), tu także motywy są psychologiczne, których możecie się domyślać na podstawie poprzednich dewiacji. Orgie mogą mieć charakter przestępczy (np. zapraszane są niczego nieświadome młode dziewczyny na imprezę a potem zmuszane do orgii), są sekty w których orgiom przypisywany jest mistycyzm, mogą towarzyszyć im inne dewiacje, przykładem są orgie organizowane przez nazistów w obozach koncentracyjnych, w których realizowali swoje sadystyczne upodobania.

Niebezpieczną praktyką jest inicjacja seksualna w seksie grupowym, w pewnych środowiskach uważana za normę, świetną zabawę, gdzie alkohol i narkotyki służą wyzwoleniu się z norm moralnych. Niebezpieczną jest właściwie dla wszystkich, bo może nie tylko warunkować rozwój psychoseksualny, ale powodować zanik więzi uczuciowych między stałymi partnerami, otępienie emocjonalne, podwyższanie progu podniecenia (normalny seks przestaje podniecać, potrzebne są coraz silniejsze bodźce), co i tak musi mieć już miejsce, skoro ktoś z upodobaniem w orgiach uczestniczy.

Chyba najczęstszą dewiacją jest fetyszyzm, choć fetyszysta może sobie z tego nie zdawać sprawy, że nim jest. Polega na tym, że osoba ta nie może osiągnąć podniecenia lub orgazmu bez kontaktu z przedmiotem, z częścią ciała partnera, jakąś jego cechą fizyczną (np. zapachem) czyli fetyszem, a relację seksualną z partnerem może mieć pod warunkiem, że będzie mógł patrzeć na fetysz, dotykać go albo wąchać. To nie partner podnieca, lecz to, co ma na sobie lub jest jego częścią. Może to być część garderoby (np. seksowna bielizna, buty na wysokich obcasach), części ciała (np. biust, stopy, włosy), zapach konkretnym perfum. Czasem fetyszyzm przybiera formę bardziej specyficzną, np. fetyszem są wyroby ze skóry (Retifizm), kikuty amputowanych części ciała (Alloapotemnofilia), krew partnera (wampiryzm)... teoretycznie fetyszem może być wszystko. Jest on warunkiem wstępnym aktu seksualnego, albo jest wykorzystywany przy masturbacji. W większości wypadków jest to dewiacja męska (1 przypadek na 40 dotyczy kobiet). Już Freud opublikował prace o fetyszyzmie i przedstawił w nich teorię, że fetysz to symbol penisa u kobiety, gdyż niektórzy chłopcy (później mężczyźni na nieświadomym poziomie) nie mogą się pogodzić z brakiem fallusa u kobiety, matki, co może być zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, że jako małe dzieci uważamy, że dziewczynki nie mają penisa, bo zostały wykastrowane. U tych mężczyzn warunkiem współżycia z kobietą jest fakt posiadania przez nią penisa w takiej symbolicznej formie, by zaprzeczyć temu, że została wykastrowana. Oczywiście dla laika brzmi to jak bajka o żelaznym wilku, jednak znajomość dziecięcych fantazji na temat płci wyjaśniłaby ten tok rozumowania. W psychoanalizie mówi się także o obiekcie częściowym, w przeciwieństwie do całościowego. Dojrzały człowiek jest zdolny do związania się z obiektem całościowym (postrzeganym realnie, budzącym ambiwalentne uczucia, a nie tylko z kimś wyidealizowanym, a następnie znienawidzonym, gdy ideał nie sprosta oczekiwaniom i zostanie zdewaluowany), natomiast potrzeby seksualne fetyszysty są skierowane na symbole a nie na realne, „całe” osoby. W rzeczywistości Kochanka nie jest dla niego ważna, lecz jest przedmiotowo traktowana. Partnerki tych mężczyzn traktują ich dewiację jak niegroźne dziwactwo i nie sprzeciwiają się zakładaniu podwiązek czy szpilek do aktu seksualnego. Czasem tylko budzi się w nich wątpliwość, czy aby na pewno partner myśli w tym czasie o nich, czy może o jakiejś innej kobiecie, którą reprezentuje dany symbol (i często mają rację), a która była pierwszą, ważną partnerką seksualną lub postacią, wokół której krążyły pierwsze seksualne fantazje tego mężczyzny. Istnieje też coś takiego jak antyfetysz, czyli warunek, który uniemożliwia podniecenie lub osiągnięcie orgazmu. Ponieważ fetyszyzm to dewiacja niegroźna, nikogo nie krzywdzi (no może poza kobietami, które wiedzą, że nie są tu najważniejsze), często jest traktowany jako atrakcja, pikantne czy poetyckie urozmaicenie seksu.



kobieta