| Homo w UE |
|
|
|
Spis treści
Strona 8 z 16 (...) Według niektórych autorów problem tkwi w znalezieniu właściwego komparatora. Aby ustalić, czy zaszła dyskryminacja, trzeba porównać homoseksualistę (w tym wypadku kobietę) z heteroseksualistą (w tym wypadku mężczyzną). (...) Wydaje się, że problem, a może rozwiązanie, tkwi w podwójnym znaczeniu słowa płeć. Dualizm ten ma swoje odzwierciedlenie w języku angielskim w postaci dwóch słów, określających właśnie te dwie strony tego samego zjawiska sex i gender, choć mimo to jest to teren dla gorących polemik. W języku polskim, niestety, można przedstawić tą różnicę wyłącznie w sposób opisowy, dlatego dla ułatwienia będę używać określeń angielskich. Słowo sex odnosi do biologicznej różnicy pomiędzy mężczyzną i kobietą, podczas gdy gender niesie ze sobą cały bagaż socjologicznego wymiaru pojęcia płeć, szczególnie odnosi się do tradycyjnego podziału ról odpowiadających każdej płci. Bardzo niedoskonałym przykładem takiego rozróżnienia w języku polskim mogłyby być słowa mężczyzna i samiec, kobiecy/ damski i żeński. Ilustracją aktualnych poglądów na to, jakie role i zachowania są odpowiednie, jest oczekiwanie, że kobiety nie będą zachowywać się w sposób dominujący, będą nosić sukienki i zakochiwać się w mężczyznach, a mężczyźni będą zachowywać się po męsku i utrzymywać stosunki seksualne tylko z kobietami, nie wspominając już o noszeniu sukienek. Korzystną decyzję w sprawie P. v. S. można tłumaczyć podejściem do transseksualizmu jako do zjawiska biologicznego. Pragnienie posiadania jednorodnej tożsamości, poddawanie się zabiegom medycznym w celu dopasowania cech fizycznych do psychicznej osobowość jest uważane za problem medyczny. Zmiana płci ponadto nie kwestionuje stereotypowych poglądów na zachowanie kobiet i mężczyzn, stąd transseksualizm odnosi się do biologicznego pojęcia płci. Patrząc pod tym kątem na niepowodzenie w sprawach Grant i D. należałoby wyciągnąć wniosek, ze Trybunał niechętnie wykracza poza biologiczne granice płci i zalicza Homoseksualizm do kategorii gender. Jednak takie ograniczenie pojęcia równości płci jest nie do pomyślenia. Wykluczenie bardziej dynamicznego, socjologicznego pojęcia płci (gender) sugerowałoby, że homoseksualizm jest przejawem wolnej woli. Oznaczałoby to powrót do przebrzmiałej dyskusji na temat przyczyn homoseksualizmu i jego ewentualnego medycznego podłoża. (...) |
||


