| Jak złapać męża? |
|
|
|
Spis treści
Strona 2 z 3 Nie wstydź się tego, że chcesz! Miliardy kobiet na przestrzeni tysiącleci wychodziły za mąż i widziały w tym dla siebie sens. Ogólnie rzecz biorąc, mężczyzna jest dobrze wymyślonym i skonstruowanym dopełnieniem kobiety. Nie musisz kroczyć w awangardzie świetlanej przyszłości - możesz lubić rodzinne życie z mężczyzną i masz prawo do tego dążyć. Zacznij od tego, by sobie samej przyznać się do tego pragnienia. Z drugiej strony niekoniecznie ogłaszaj to całemu światu - ryzykujesz, że cię uznają za przeceniony towar, który nie znajduje nabywcy. Skreślaj mężczyzn niemożliwych! Nie inwestuj uczuć w żonatych, nawet jeśli przysięgają, że ich małżeństwo od dawna istnieje tylko na papierze, a papieru tego nie unieważnili ze względu na: a/ dzieci, b/ chorobę żony, c/ majątek, d/ ogólnoludzką przyzwoitość, e/ religię, f/ spokojną starość mamusi lub teściowej (niepotrzebne skreślić). Pamiętaj, że chodzi ci o ślub, nie o romans, i uciekaj póki czas: żonaci roztaczają szczególny czar i zanim się zorientujesz, wylądujesz na pół życia jako ofiara nigdy niespełnianych obietnic, "ta trzecia", która nie potrafi odejść. A jeśli ukochany się wreszcie rozwiedzie, to wcale nie dla ciebie, ale dla zupełnie nowej przytomnej panienki, która na wstępie postawi mu ostre warunki. Unikaj absolwentów wielu związków (zwłaszcza jeżeli mają więcej niż dwoje dzieci z różnymi paniami), ale także takich, którzy nigdy w żadnym związku nie byli, a są w okolicach czterdziestki (zwłaszcza jeśli alfą i omegą w ich życiu jest samotna mamusia). Nie łudź się - innym kobietom nie udało się odzyskać ich dla społeczeństwa, to i ty masz marne szanse. Omijaj wybrakowane egzemplarze: pijaków i ćpunów ("Rzuci to po ślubie"), chamów ("Jest taki męski"), skąpych ("Przypilnuje wspólnej kasy"), idiotów ("Przy mnie się rozwinie") oraz oziębłych seksualnie ("Po prostu jest trochę nieśmiały"). Twoim celem jest złapanie męża, a nie zrujnowanie sobie reszty życia. Nie bądź myśliwym ani uciekającą zwierzyną! Jeżeli aktywnie osaczasz upatrzonego mężczyznę, pierwsza go zaczepiasz, składasz nieustające propozycje, masz wyłączną inicjatywę, bombardujesz erotycznymi ofertami, a wreszcie próbujesz decydować o tym, kiedy, z kim i dokąd pójdziecie, jakie wino wypijecie oraz który film obejrzycie - prędzej czy później zniechęcisz dziewięciu na dziesięciu. Jeśli pojawi się dziesiąty, który po tym polowaniu z nagonką będzie chciał się żenić, to uważaj: są duże szanse, że trafił ci się bezwolny niezguła, nie do zniesienia na dłuższą metę. Kolejna pułapka: ze strachu, by ktoś cię nie wziął za nieatrakcyjną łowczynię męża, demonstrujesz, jak bardzo jesteś zajęta, niedostępna i niezależna, a następnie oczekujesz, by olśniony tym mężczyzna zadzwonił. Tymczasem on się nie odzywa, a przecież obiecywał, przecież był pod wrażeniem... Dlaczego milczy? Może - naiwny - wziął na serio twoje opowieści o tym, że zupełnie nie masz czasu, wielu mężczyzn cię adoruje i dokładnie zaplanowałaś najbliższe miesiące. Udało ci się go przekonać, że nie ma dla niego ani skrawka miejsca w twoim szczęśliwym i po brzegi wypełnionym życiu, więc po co miałby dzwonić i narażać się na afronty? |
||


