| Lesbijki a kościół |
|
|
|
Spis treści
Strona 2 z 3 Kontakty z innymi lesbijkami Źródło, z którego respondentki otrzymały ankiety, Lambda, świadczy o ich powiązaniu ze środowiskiem lesbijsko-gejowskim. Niestety, nie udało mi się dotrzeć do osób całkowicie wyizolowanych. Próby opublikowania ankiety w gejowskim miesięczniku "Inaczej" nie powiodły się. Mimo to trzy kobiety na pytanie "Jaki masz kontakt z innymi lesbijkami i ile ich jest" stwierdziły, że nie mają żadnego. Do najczęstszych odpowiedzi należały "kilka", "kilkanaście" (przy czym przy "kilkunastu" mówiono często o wielu dalszych, bardzo luźnych znajomościach). Podkreślano, że nie są to kontakty, jakich by sobie respondentki życzyły. W związku z dużymi odległościami, jakie je dzielą, zmuszone są ograniczać życie towarzyskie do wymiany listownej. Poznają się najczęściej przez anonsy w czasopismach gejowskich ("Inaczej", "Filo"). Ostatnio dużym powodzeniem cieszy się pismo "Seksrety". Ogłaszają się nie tylko lesbijki szukające partnerek, ale także pary, pragnące rozszerzyć grono znajomych. W Polsce zauważyć się daje coraz większa aktywność ruchu gejowskiego. Niestety, lesbijki, mimo całej swej wdzięczności dla panów za chęć do współpracy, nie mogą znaleźć sobie wśród nich miejsca. Organizacje ludzi homoseksualnych są pełne mężczyzn, a lesbijki szukają kontaktów przede wszystkim z kobietami. Akty męskie w czasopismach też nie mają dla większości lesbijek wysokich walorów estetycznych. Skąd taka mała aktywność kobiet? Wiąże się to, moim zdaniem, z ogólnie słabą pozycją kobiety w społeczeństwie zdominowanym przez mężczyzn, z pasywnym charakterem zadań, do jakich przygotowuje się dziewczynkę od najmłodszych lat. Z drugiej strony kobiety-lesbijki mogą się łatwiej ukryć przed domysłami otoczenia, aniżeli mężczyźni-homoseksualiści. Wśród respondentek tylko trzy utrzymywały, że znają kilkadziesiąt lesbijek. Chodzi tu jednak o osoby mieszkające za granicą lub aktywistki ruchu lesbijskiego w Polsce. Wśród kobiet mieszkających za granicą obserwuje się dwie skrajności: albo znają bardzo dużo lesbijek, co sugeruje, że mają kontakty z tamtejszym, dobrze zorganizowanym środowiskiem, albo nie znają żadnych, są całkowicie wyizolowane. Jedna respondentka pisała, że jest nieśmiała, ma problemy z językiem, często chciałaby wejść do baru dla lesbijek, lecz nie ma odwagi. Polskie lesbijki słyną za granią z tego, że wychodzą za mąż. Jeśli tego nie robią, mają inne trudności, np. ze znalezieniem partnerki (mężatki zresztą też). Osamotnienie sprawia, że czują się one nieszczęśliwe. Gdy wreszcie znajdzie się "potencjalna osobą", z ogłoszeń lub w inny sposób poznana, pojawiają się problemy związane ze współżyciem. Z jednej strony jest to związek nie akceptowany przez środowisko, w najgorszym wypadku przez rodzinę, z drugiej strony nie koniecznie muszą te dwie osoby odpowiadać sobie pod względem charakteru, poglądów itp. Związanie się dwóch kobiet nie zawsze opiera się na miłości, czasami tylko na zauroczeniu, wypływającemu z tęsknoty za kobietą. Przyczyną jest między innymi brak kontaktów z wieloma przedstawicielkami tej samej orientacji seksualnej. Czy można zatem generalizować mówiąc, że lesbijki nie potrafią stworzyć długotrwałego związku? Myślę, że nie. Zresztą statystyki badaczek z krajów zachodnich dostarczają danych o parach lesbijskich, żyjących w stabilnych, długotrwałych związkach. |
||


