| Randkowy savoir vivre |
|
|
|
Spis treści
Strona 1 z 2 On i Ona. Zanim stworzą parę, muszą się spotkać. A pierwsze spotkania zawsze spędzają sen z powiek. Bo po pierwsze, trzeba się umówić, po drugie - wyszykować, po trzecie - dobrze wypaść. Randka... Ratunku!Pierwsza trudność to: kto ma zaproponować spotkanie? I jak? Tradycyjnie oczywiście inicjatywę powinien wykazać mężczyzna i najczęściej tak się właśnie dzieje, chociaż coraz śmielsze w tym względzie bywają panie - co panów raczej cieszy, niż martwi. Którekolwiek z was wykaże się tą heroiczną odwagą i zrobi pierwszy krok, powinno pamiętać o ważnej zasadzie: żeby złowić rybę, trzeba zarzucić przynętę. Przynętą może być bilet do kina, na koncert, na wystawę. Ten niewinny kamuflaż pozwala uniknąć słowa "randka", które może wzbudzić popłoch, bowiem zgodzić się na "randkę" to już pewna deklaracja... a deklaracji nie lubimy, przynajmniej na tym etapie znajomości. Przed wyjściem na ring Jeśli ryba połknęła przynętę, macie przed sobą - powiedzmy - 24 godziny do Ważnej Chwili. Właściwie im mniej czasu, tym lepiej, bo teraz wyobraźnia zaczyna pracować na wysokich obrotach i jeśli pozwolicie jej się rozkręcić, może was doprowadzić do rozstroju nerwowego. Jak się ubrać? O czym rozmawiać? Jak się zachowywać, żeby nie wyjść na idiotę? Są różne sposoby na randkę. Jedni preferują ścisłe planowanie całej akcji. Z góry wiedzą co, jak i gdzie. Mają przygotowane monologi, parę sprawdzonych dowcipów, kilka miłych komplementów przetrenowanych w przeszłości. Są pewni siebie, dominujący i... niestety, sztampowo nudni, czego nie dostrzegają, zachwyceni sobą. Inni nie układają scenariuszy. Spontaniczni, trochę zażenowani, czasami uroczo nieporadni, ale otwarci na różne propozycje i gotowi na odrobinę szaleństwa - po prostu chcą się spotkać. Taka strategia, a właściwie brak strategii, zwykle działa lepiej. Tylko spokojnie... Receptę na udaną randkę można streścić w pięciu słowach: nie starajcie się za bardzo! Nie jest to proste, zwłaszcza gdy umawiamy się z osobą, której sam widok przyprawia o drżenie rąk i podejrzane wypieki... Jednak nadgorliwość może pogrzebać nawet najlepiej zapowiadającą się znajomość. A zatem: podstawianie damie krzesełka - tak; okrywanie ją własną marynarką, gdy zmarznie - owszem; ale już pytanie co pięć minut, czy na pewno nie ma na coś ochoty, pomaganie jej w noszeniu torebki czy odprowadzanie jej do toalety... niekoniecznie. Oto kilka praktycznych rad. Rady dla niej Nie spędzaj sześciu godzin przed lustrem, dopasowując kolor guzików bluzki do odcienia rajstop. Spotykasz się z facetem, a nie z koleżanką - on i tak zapamięta tylko ogólne wrażenie. Szykując się, bądź przewidująca.... Zrezygnuj z: tony lakieru do włosów (głupio będzie, gdy on - chcąc cię po nich pogładzić - zastuka w hełm); zbyt intensywnego makijażu (albo cię nie pozna, albo będzie ci się cały wieczór z niepokojem przyglądał), nadmiaru perfum (bo doprowadzisz go do... oczadzenia), tłustego błyszczyka do ust (wiesz, dlaczego...). |
||





