| Szukam sponsora |
|
|
|
Spis treści
Strona 4 z 5 Nie ma mowy o miłości – Taka znajomość ma jedną podstawową zaletę. To, że spotykam się z jakąś dziewczyną, nie znaczy, że wprowadzam ją do mojego towarzystwa – tłumaczy mi Krzysztof. – Nie ma też mowy o zakochaniu – obie strony w każdej chwili mogą zakończyć związek bez wzajemnych pretensji. Kiedyś miałem romans i na własne życzenie problemy, sceny zazdrości... Więcej nie powtórzę tego błędu. Tu na wstępie wyznaczam granicę, której nie można przekroczyć. Krzysztof zgadza się, by jego „podopieczna” miała chłopaka. – Tylko od ciebie zależy, czy zdołasz pogodzić rolę dziewczyny i płatnej kochanki – mówi podczas naszego pierwszego spotkania. – Ale jeśli chłopak jest, wolałbym o tym wiedzieć. Jemu lepiej o mnie nie mów. Nigdy nie wiesz, jak zareaguje.– Gdy w grę wchodzą pieniądze, można bardzo ściśle określić granice własnej prywatności – komentuje doktor Dariusz Zalewski, socjolog Zakładu Problemów Społecznych i Planowania Społecznego Uniwersytetu Warszawskiego. – To, że sypia się z dziewczyną we wtorki, czwartki i soboty, nie znaczy, że trzeba z nią sypiać w środy, piątki i niedziele. To działa na zasadzie umowy handlowej i pewnie dlatego jest atrakcyjne dla tych osób. Wydaje się, że funkcjonowanie w takim układzie, gdzie jedna ze stron płaci, wymagając pewnej dyspozycyjności, to sytuacja ukształtowana w świecie, który coraz bardziej się materializuje. Polska wchodzi w ten świat w niesamowitym tempie. Krzysztof płaci dobrze, ale też jest bardzo wymagający – szuka dziewczyny inteligentnej, sprawdza nawet znajomość angielskiego. – Dla mężczyzny, ale także dla kobiety nie jest bez znaczenia, z kim idzie do łóżka – dodaje doktor Zalewski. – Satysfakcja z funkcjonowania w takim związku w dużej mierze zależy od tego, z kim się funkcjonuje. Płacenie dziewczynie ładnej, inteligentnej jest wysoce nobilitujące. Tu nie chodzi o to, by mieć kogokolwiek. Niemożność zdobycia atrakcyjnej kobiety przekreślałby wizerunek siebie jako człowieka sukcesu. A tak można sobie kupić dziewczynę wzbudzającą zazdrość wśród kolegów i w ten sposób zaspokoić nie tylko potrzeby seksualne. Kiedy przyznaję się, kim naprawdę jestem, Krzysztof nie jest zdenerwowany, a przynajmniej świetnie to ukrywa. – Lubię inwestować w młodych. Mam z tego satysfakcję – mówi. – Prostytutce w życiu bym nie zapłacił, a tak czuję, że pomagam. Młodzi chłopcy nie lubią, gdy dziewczyna jest inteligentniejsza, zarabia więcej. Ze mną będzie jej lepiej. Daję jej szansę rozwoju. A że w zamian chcę troszkę przyjemności? Stać mnie na to. Nic złego nie robię. To się zdarza w moich kręgach. Nie mówi się, jak się zawiera takie znajomości, ale one są. – Z jednej strony są ludzie wysoko usytuowani, dla których zapłacenie półtorej przeciętnej pensji brutto w Polsce nie stanowi problemu, z drugiej ci, którzy nie mają się za co utrzymać – mówi Zalewski. – Biegun dobrobytu i biegun nędzy. Istnienie tego drugiego ma, jak się wydaje, większy wpływ na popularność sponsoringu. Coraz większe aspiracje młodych ludzi napotykają na blokady finansowe. Sponsoring jest dość sprytną próbą ich przezwyciężenia. |
||


