Szukam sponsora Drukuj Email
Spis treści
Szukam sponsora  -  Strona 2  -  Strona 3  -  Strona 4  -  Strona 5

Nie ma mowy o miłości

– Taka znajomość ma jedną podstawową zaletę. To, że spotykam się z jakąś dziewczyną, nie znaczy, że wprowadzam ją do mojego towarzystwa – tłumaczy mi Krzysztof. – Nie ma też mowy o zakochaniu – obie strony w każdej chwili mogą zakończyć związek bez wzajemnych pretensji. Kiedyś miałem romans i na własne życzenie problemy, sceny zazdrości... Więcej nie powtórzę tego błędu. Tu na wstępie wyznaczam granicę, której nie można przekroczyć.

Krzysztof zgadza się, by jego „podopieczna” miała chłopaka. – Tylko od ciebie zależy, czy zdołasz pogodzić rolę dziewczyny i płatnej kochanki – mówi podczas naszego pierwszego spotkania. – Ale jeśli chłopak jest, wolałbym o tym wiedzieć. Jemu lepiej o mnie nie mów. Nigdy nie wiesz, jak zareaguje.– Gdy w grę wchodzą pieniądze, można bardzo ściśle określić granice własnej prywatności – komentuje doktor Dariusz Zalewski, socjolog Zakładu Problemów Społecznych i Planowania Społecznego Uniwersytetu Warszawskiego. – To, że sypia się z dziewczyną we wtorki, czwartki i soboty, nie znaczy, że trzeba z nią sypiać w środy, piątki i niedziele. To działa na zasadzie umowy handlowej i pewnie dlatego jest atrakcyjne dla tych osób. Wydaje się, że funkcjonowanie w takim układzie, gdzie jedna ze stron płaci, wymagając pewnej dyspozycyjności, to sytuacja ukształtowana w świecie, który coraz bardziej się materializuje. Polska wchodzi w ten świat w niesamowitym tempie.

Krzysztof płaci dobrze, ale też jest bardzo wymagający – szuka dziewczyny inteligentnej, sprawdza nawet znajomość angielskiego. – Dla mężczyzny, ale także dla kobiety nie jest bez znaczenia, z kim idzie do łóżka – dodaje doktor Zalewski. – Satysfakcja z funkcjonowania w takim związku w dużej mierze zależy od tego, z kim się funkcjonuje. Płacenie dziewczynie ładnej, inteligentnej jest wysoce nobilitujące. Tu nie chodzi o to, by mieć kogokolwiek. Niemożność zdobycia atrakcyjnej kobiety przekreślałby wizerunek siebie jako człowieka sukcesu. A tak można sobie kupić dziewczynę wzbudzającą zazdrość wśród kolegów i w ten sposób zaspokoić nie tylko potrzeby seksualne.
Kiedy przyznaję się, kim naprawdę jestem, Krzysztof nie jest zdenerwowany, a przynajmniej świetnie to ukrywa. – Lubię inwestować w młodych. Mam z tego satysfakcję – mówi. – Prostytutce w życiu bym nie zapłacił, a tak czuję, że pomagam. Młodzi chłopcy nie lubią, gdy dziewczyna jest inteligentniejsza, zarabia więcej. Ze mną będzie jej lepiej. Daję jej szansę rozwoju. A że w zamian chcę troszkę przyjemności? Stać mnie na to. Nic złego nie robię. To się zdarza w moich kręgach. Nie mówi się, jak się zawiera takie znajomości, ale one są.

– Z jednej strony są ludzie wysoko usytuowani, dla których zapłacenie półtorej przeciętnej pensji brutto w Polsce nie stanowi problemu, z drugiej ci, którzy nie mają się za co utrzymać – mówi Zalewski. – Biegun dobrobytu i biegun nędzy. Istnienie tego drugiego ma, jak się wydaje, większy wpływ na popularność sponsoringu. Coraz większe aspiracje młodych ludzi napotykają na blokady finansowe. Sponsoring jest dość sprytną próbą ich przezwyciężenia.


kobieta