Uzależnienie od... Drukuj Email
Spis treści
Uzależnienie od...  -  Strona 2  -  Strona 3  -  Strona 4

Opowiadano mi o mężczyźnie, który po pracy szedł do baru na lampkę koniaku. Gdy bar zamknięto, dostał szału i trafił na terapię z rozpoznaniem "alkoholik". Był uzależniony?

Często dowiadujemy się o uzależnieniu, dopiero gdy coś się psuje. Jedna z definicji uzależnienia mówi, że dowiadujemy się o nim w momencie odstawienia potencjalnego narkotyku. Gdyby to było tylko przyzwyczajenie, ten mężczyzna pomyślałby: "O rany, zamknięte. Może napiję się wina w domu? A może pójdę na kawę, pogram w tenisa?" - poradziłby sobie. Ale jeśli brak tego jednego kieliszka w tym jednym barze spowodował, że on się rozsypał - to było to uzależnienie. Zawsze jeśli brak czegoś uniemożliwia normalne funkcjonowanie, można się domyślać, że to uzależnienie.

Co to znaczy "normalne"? Kiedy zaleję komputer herbatą, jestem wściekła, że nie mogę go używać. Mam iść na detoks?

Pozbawieni czegoś, co jest potrzebne, reagujemy złością. Komputer czy telefon komórkowy dla wielu jest czymś niezbędnym do pracy. Jednak w pewnym momencie go wyłączam i przechodzę do innych spraw. Jeżeli człowiek to potrafi, jest dobrze, nawet jeśli fakt, że sprzęt się popsuł, wywołuje zdenerwowanie.

Inaczej jest, gdy używanie komputera wypełnia cały czas, jeśli w kinie myśli się o tym, żeby wrócić i zrobić nowy rekord w grze, jeśli na randce myśli się o czacie. Świr komputerowy czy na punkcie jakichkolwiek nowoczesnych technologii utrudnia nawiązanie bezpośredniego kontaktu. Może się okazać, że radzimy sobie na czacie, a kiedy mamy rozmawiać z prawdziwym człowiekiem, odczuwamy paraliżujący stres, z którym nie umiemy sobie poradzić.



kobieta