W poszukiwaniu lesbijek Drukuj Email
Spis treści
W poszukiwaniu lesbijek  -  Strona 2  -  Strona 3  -  Strona 4  -  Strona 5

Gdy misio pysiol ma smutny

Lektura ogłoszeń jest i śmieszna, i straszna. Śmieszna ze względu na najczęściej niezamierzony efekt komiczny. Niekontrolowane wybuchy śmiechu wywołuje radosna twórczość, której reprezentatywnym przykładem jest misio, który pysiol ma smutny, bo jest siam jak paluch. Większość ogłoszeń wygląda na sponsorowane przez literki K jak kicz i N jak nieuleczalny sentymentalizm. Zresztą, jak tu nie sięgać po chusteczki w zalewie bukietów fiołków ściskanych w drżącej dłoni, nocy skąpanych w księżycowej poświacie i klejnotów miłości. Jeśli nie zadziała wizja wątłych gałęzi serca, na których kwitnie nadzieja, dla lepszego efektu zawsze można wytoczyć argumenty większego kalibru i próbować wziąć na litość. Piorunujący efekt powinno mieć dwuczęściowe ogłoszenie, gdzie w pierwszej części pojawiają się skromne oczekiwania (zostań kobietą mojego życia), zaś w drugie części podane są konsekwencje niespełnienia oczekiwań wyrażonych w części pierwszej (zabiję się). Można konać z oczekiwania, umierać z miłości i schnąć z tęsknoty, a jeśli to nie pomoże, pozostaje zasklepić się w nieprzeniknionym kokonie samotności.
Lektura ogłoszeń bywa też straszna ze względu na zapewne nieuświadomiony ładunek emocjonalny. Sprowadza się on do palącego zapotrzebowania na drugą osobę, która w zasadzie powinna być księżniczką z bajki. Lista nierealnych oczekiwań zaczyna się od "uratuj mnie, zajmij się mną, zmień moje życie". I z całych sił broń od coming outu. Aby pysiol misia pozostał radosny, z odnalezioną drugą połówką należy dokonać przekształcenia dwóch osób w jeden organizm, który następnie komisyjnie dokona zaryglowania drzwi do szafy. Za nimi zapewne obydwie żyły długo i szczęśliwie i nigdy nie wstąpiły do organizacji lesbijskiej, bo zresztą nigdy taka nie powstała.



kobieta