| W poszukiwaniu lesbijek |
|
|
|
Spis treści
Strona 5 z 5 Mission: Impossible Jak się okazuje, Coming out jest jedną z najbardziej radykalnych form działania przedstawicieli organizacji gejowsko-lesbijskich w Polsce. Osoba decydująca się na coming out poza wąskim kręgiem wtajemniczonych i akceptujących przyjaciół jest traktowana jak kamikadze, z podziwem podszytym przekonaniem o skłonnościach samobójczych, bo nieujawnianie się jest przejawem nie tyle braku akceptacji własnej orientacji, co zdroworozsądkową strategią przetrwania. Poza tym skoro w opinii publicznej Lesbijka to kobieta, która jeszcze nie znalazła właściwego mężczyzny, to lepiej nie uświadamiać otoczenia, że lesbijka mimo wszystko jest kobietą, której zależy na innych kobietach, bo efektem ubocznym może być niechciane zainteresowanie. Niewidoczność daje szansę na umknięcie przed dyskryminacją, a niewidoczność we dwójkę daje wsparcie i szansę na znośniejsze przetrwanie mało komfortowej sytuacji. Jeśli jednak milczenie i zgoda na wykluczenie są najpopularniejszą, jak się wydaje, strategią przetrwania, to z kim ma się identyfikować lesbijka, jeśli lesbijek nie ma? A z drugiej strony, ich nieistnienie skazuje na izolację, którą można przynajmniej częściowo przełamać poprzez wejście w związek. Na tym wyczerpują się możliwości dostępne przy założeniu, że coming out jest wykluczony. Zapewne czepiam się, ale we dwójkę ciężko zorganizować rewolucję, a jeszcze ciężej w pojedynkę. Chociaż w Krakowie wychodzę z założenia, że ktoś to musi robić. Dlatego między innymi w lokalnym oddziale Kampanii Przeciw Homofobii rozpoczęłam cykl spotkań dla lesbijek. Czekam na tłumy, które dadzą wsparcie w działaniu wbrew absurdowi, w kraju, w którym lesbijki nie istnieją, nie mówiąc o lesbijskich działaczkach. (eFKa) (.es) Przedyskutuj ten artykuł na forum. ( 0 postów)Komentarze (0)
![]() Napisz komentarz
|
||




