| Wolność i własność w Internecie |
|
|
| Wpisała: (.es) | ||
|
Spis treści
Strona 1 z 7
Internet jest przestrzenią informacyjną. To, co w niej istnieje, jest informacją. Informacja może być powielana dowolnie wiele razy. Z tej samej informacji może korzystać naraz dowolnie wiele osób. Z tych względów nie można do informacji sensownie zastosować pojęcia własności znanego ze świata przedmiotów materialnych. Informacja jest z samej swojej natury wolna i nie poddaje się zawłaszczeniu. Pojęcie własności intelektualnej musi zostać albo całkowicie odrzucone albo przeformułowane. Nie wynika ono bowiem z natury przedmiotu tej własności. Wolność Internetu jest nie do pogodzenia z pojęciem własności intelektualnej. Sztuczne przenoszenie tradycyjnych uregulowań prawnych do cyberprzestrzeni prowadzi do groteskowych rezultatów. Informację można skutecznie chronić jedynie w sposób zgodny z jej naturą, to jest przy pomocy np. technik kryptograficznych.
1.
Internet, jako nowoczesne medium komunikowania się ludzi i rozpowszechniania informacji, przyniósł obietnicę łatwego dostępu do dziedzictwa ludzkości w dziedzinie nauki, sztuki, literatury czy rozrywki. Przyniósł nowe możliwości ale też nowe problemy i zagrożenia, z którymi muszą zmierzyć się jego uczestnicy. W szczególności dostrzegają je rządy państw oraz organizacje ponadpaństwowe i w sobie właściwy sposób usiłują poddać Internet kontroli, zwykle przez rozszerzenie uregulowań funkcjonujących w innych sferach życia społecznego czy gospodarczego. Jednak przyszły rozwój Internetu sfalsyfikuje tego typu zamierzenia, jeżeli będą sprzeczne z samą istotą tego medium. Sądzę, że będą musiały ulec zmianie niektóre rozwiązania prawne dotyczące informacji, a szczególnie jej własności. Uważam, że pozytywne prawodawstwo posunęło się nazbyt daleko w kreowaniu własności intelektualnej i zamiast przyczyniać się do rozpowszechniania osiągnięć ludzkiej myśli, broni do nich dostępu i krępuje dalszy rozwój. Na konferencji poświęconej problemom prawnym związanym z Internetem nie można pominąć milczeniem kwestii dla Internetu podstawowej, a mianowicie natury przedmiotu, z którym w Internecie mamy do czynienia. Tym przedmiotem jest informacja: fizycznie -- jako zmienne impulsy elektryczne bądź świetlne -- i logicznie -- jako na pozór chaotyczne ciągi zer i jedynek -- które nieustannie przekraczają granice państw, bez przeszkód i poza jakąkolwiek kontrolą. Tylko człowiek potrafi wyłowić z nich sens i tylko dla człowieka może on przedstawiać wartość. Jak tę wartość określać, kto ma to czynić, kto może nią dysponować i jak ją wymieniać z innymi -- oto pytania, na które odpowiedź przyniesie dalszy rozwój technologii informacyjnych. Celem niniejszego referatu jest przedstawienie poglądów kwestionujących pojęcie własności intelektualnej. W Internecie w wielu miejscach można znaleźć publikacje na ten temat [1, 2, 4, 7, 10, 14, 15], a także rozmaite inicjatywy na rzecz wolności informacji, wolnego software'u itd. Niech za przykład takiej inicjatywy posłuży program Gutenberg, którego celem było upowszechnienie największych dzieł literatury światowej przez ich digitalizację i bezpłatne udostępnienie w Internecie. Niestety, dzieła współczesne nie zostały włączone do tego programu z powodu chroniących je praw autorskich. Prawa te równie skutecznie ochroniły olbrzymią część ludzkości przed dostępem do tego dziedzictwa. Wydaje się, że obrazoburcze poglądy, kwestionujące własność intelektualną, znajdują sobie coraz więcej świadomych zwolenników, podczas gdy ich przeciwnicy wywodzą się zwykle z grup materialnie zainteresowanych utrzymaniem status quo. Szczególną rolę w globalizacji ochrony własności intelektualnej odegrały Stany Zjednoczone. Do roku 1891 Stany Zjednoczone nie chroniły praw obcych autorów. Jak pisze prof. Debora Halbert "gdzieś pomiędzy rokiem 1891 a 1988 Stany Zjednoczone z pirata stały się policjantem i dokonały znaczącej zmiany sposobu postrzegania własności intelektualnej". Od połowy lat 80-tych Stany Zjednoczone wywierają silną ekonomiczną presję na kraje głównie wschodniej Azji aby te przyjęły rozwiązania dotyczące ochrony własności intelektualnej podobne do amerykańskich. Wiąże się to ściśle z przechodzeniem gospodarki amerykańskiej z epoki industrialnej do epoki informacyjnej i z koniecznością państwowej ochrony interesów amerykańskich producentów informacji [9]. |
||






Internet jest przestrzenią informacyjną. To, co w niej istnieje, jest informacją. Informacja może być powielana dowolnie wiele razy. Z tej samej informacji może korzystać naraz dowolnie wiele osób. Z tych względów nie można do informacji sensownie zastosować pojęcia własności znanego ze świata przedmiotów materialnych. Informacja jest z samej swojej natury wolna i nie poddaje się zawłaszczeniu. Pojęcie własności intelektualnej musi zostać albo całkowicie odrzucone albo przeformułowane. Nie wynika ono bowiem z natury przedmiotu tej własności. Wolność Internetu jest nie do pogodzenia z pojęciem własności intelektualnej. Sztuczne przenoszenie tradycyjnych uregulowań prawnych do cyberprzestrzeni prowadzi do groteskowych rezultatów. Informację można skutecznie chronić jedynie w sposób zgodny z jej naturą, to jest przy pomocy np. technik kryptograficznych.