| Wolność i własność w Internecie |
|
|
|
Spis treści
Strona 4 z 7
4.
Drugie stanowisko w ogóle neguje pojęcie własności intelektualnej. Ponieważ natura przedmiotu tej własności -- informacji -- jest całkowicie różna od przedmiotów materialnych, nie można do niego stosować tradycyjnych pojęć dotyczących własności przedmiotów materialnych. Różnica między informacją a rzeczą jest następująca [11]:
Ktoś, kto nie ma np. krzesła, może stać się jego posiadaczem na dwa sposoby. Po pierwsze, może wejść w jego posiadanie przez kupno, dzierżawę, użyczenie lub kradzież -- od innej osoby, która wówczas przestaje tym krzesłem dysponować. Po drugie, może sobie krzesło zrobić sam ale wymaga to zmniejszenia zasobów materialnych rozmaitych dóbr do konstrukcji krzesła koniecznych. W świecie materialnym działa zasada zachowania materii oraz wynikająca z niej zasada wykluczania. Korzystanie z jakiejś rzeczy przez jedną osobę, uniemożliwia korzystanie z niej przez kogoś innego. Wyklucza każdą inną osobę z korzystania z tej rzeczy. Korzystanie z jakiejś rzeczy w jeden sposób uniemożliwia korzystanie z niej w inny sposób. Wyklucza użycie materialnych zasobów, z których ją wykonano, do innych celów. Korzystanie z rzeczy jest ekskluzywne i właśnie ta ekskluzywność jest podstawą prawa własności w stosunku do rzeczy, jak również praw podobnych, takich jak użytkowanie. Dzięki tej zasadzie łatwo jest określić przedmiot własności i jego granice, łatwo jest określić właściciela i jego odpowiedzialność w stosunku do innych osób za wyrządzone szkody. W przypadku informacji mamy trzy możliwości jej uzyskania. Po pierwsze, ktoś, kto nie ma np. jakiejś książki czy programu komputerowego, może je od kogoś innego odkupić, pożyczyć lub ukraść. Wówczas, tak jak wyżej, poprzedni dysponent książkę lub program traci. Po drugie, może sobie sam taką książkę napisać lub program opracować. Jest mało prawdopodobne, że powstała w ten sposób książka w jakimkolwiek stopniu będzie przypominać oryginał. Jednakże już w przypadku programów komputerowych jest wysoce prawdopodobne, że niezależni programiści opracują bardzo zbliżone bądź nawet identyczne algorytmy. Żaden z nich nie może sprawiedliwie domagać się prawa własności do takiego algorytmu, skoro każdy powstał niezależnie jako efekt intelektualnego wysiłku ich twórców. Wreszcie trzecia możliwość polega na tym, że książkę lub program można sobie skserować, zeskanować, przegrać na dyskietkę lub dysk optyczny czy nauczyć się na pamięć, po czym oryginał zwrócić właścicielowi. Informacją dysponują teraz dwie osoby i każda z nich może z niej korzystać w sposób i do celów, jakie uzna za stosowne. Informacja uległa powieleniu bez żadnego umniejszenia jej zasobów. Informacja uległa powieleniu bez żadnej straty dla jej pierwotnego dysponenta. W przestrzeni, gdzie istnieje informacja, nie działa bowiem zasada zachowania informacji w sensie podobnym do zasady zachowania materii. Nie działa też zasada wykluczania: korzystanie z informacji nie jest ekskluzywne. Z tych względów trudno jest uzasadnić ustanowienie własności informacji i równie trudno jest określić zasady jej ochrony -- przynajmniej w sposób tradycyjny, stosowany do własności w świecie materii. Problemy z ochroną własności informacji stały się szczególnie wyraźne w epoce Internetu. Internet jest bowiem najwłaściwszym medium, w którym informacja może istnieć i propagować się. W dobie milionów komputerów, które nieustająco informację przetwarzają, powielają i przesyłają, a coraz częściej również wytwarzają, jest bardzo trudno, jeśli to w ogóle możliwe, zagwarantować twórcy lub właścicielowi informacji, że nikt inny bez jego zgody lub wynagrodzenia dlań nie będzie z niej korzystał. Jest bardzo trudno, jeśli to w ogóle możliwe, kontrolować obieg informacji w rozrastającej się pajęczynie Internetu. |
||


