| Wolność i własność w Internecie |
|
|
|
Spis treści
Strona 5 z 7
5.
Przeciwnicy własności informacji wysuwają jeszcze inne argumenty. Argument etyczny [14] wywodzi się z konstatacji, że prawo własności wynika z prawa jednostki do życia i wolności. Zatem wszelkie prawa, które z tym stoją w sprzeczności, muszą byś zakwestionowane. Należy do nich "prawo" posiadania niewolników, jak i każde "prawo", które zabrania ludziom czynić prawy użytek z posiadanych przez nich rzeczy czy wiedzy. Wiele tzw. "praw pozytywnych" ma właśnie taki charakter, są raczej nadanymi przez państwo uprawnieniami, przywilejami niż rzeczywistymi prawami. Argument ekonomiczny [14] wywodzi się ze stwierdzenia, że własność rzeczy opiera się na rzadkości zasobów materialnych. To właśnie rzadkość zasobów sprawia, że mają one wartość. Tymczasem nie istnieje rzadkość informacji. Ktokolwiek uzyskujący jakąś informację nie powoduje, że ubywa jej temu, od kogo ją uzyskał. Nie ma więc potrzeby, aby w tej sferze ustanawiać własność. Argument technologiczny bierze się z obserwacji, że rozwój technologii sprawił -- najpierw w epoce druku a następnie w dobie magnetycznych i optycznych nośników informacji -- iż kopiowanie informacji stało się niezwykle łatwe i tanie. Można rzec, iż samo istnienie takich urządzeń, jak prasa drukarska, linotyp, aparat fotograficzny, magnetofon, magnetowid, kserograf czy kamera cyfrowa, burzy podstawy dla istnienia własności informacji, czyni jej ochronę niemożliwą -- a więc niweczy sens pozytywnych działań prawnych podejmowanych w tym kierunku. Rzec by można, że w tej kwestii odpowiedzi udzieliła sama natura, poprzez technologię, i jest to odpowiedź definitywna. Argument odwołujący się do potocznego rozumienia własności podkreśla, że ludzie na ogół wiedzą, że nie należy kraść rzeczy będących cudzą własnością, że trzeba uzyskać zgodę właściciela na korzystanie z nich i ewentualnie zapłacić wynagrodzenie. Tymczasem w przypadku informacji potoczne podejście jest zupełnie inne. Nikt nie uważa za czyn naganny skserowanie sobie pożyczonej od zajomego książki, nagranie na magnetofonie nadawanych przez radio piosenek lub nagranie na magnetowidzie wyświetlanych w telewizji filmów. Mało kto wzbrania się przed kopiowaniem programów komputerowych z dyskietek pożyczonych od znajomych lub przed udostępnieniem własnych programów w podobnych celach. Powszechność tak zwanego piractwa wynika po części z tego właśnie faktu, że zbyt daleko posunięte roszczenia dotyczące własności intelektualnej stoją w sprzeczności z naturalnym poczuciem, że własność dotyczy tylko rzeczy (przedmiotów materialnych), zaś w przypadku informacji jest konstrukcją sztuczną. W przypadku Stanów Zjednoczonych można jeszcze dodać następującą uwagę. Konstytucja Stanów Zjednoczonych gwarantuje, iż "Kongres nie może stanowić [...] ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy" [Poprawka I]. W oczywistej sprzeczności z tą gwarancją stoi ustawowy zakaz rozpowszechniania treści, co do których ktoś inny rości sobie prawo własności [6]. |
||


