| Z drugiej strony lustra |
|
|
|
Spis treści
Strona 2 z 4 Kolejny wniosek, wynikający z traktowania feminizmu jako rewolucji seksualnej, to widzenie w nim wroga rodziny. W takim ujęciu feministka to kobieta aktywna zawodowo, robiąca karierę kosztem rodziny i macierzyństwa. Ten Stereotyp nie bierze pod uwagę różnorodności poglądów feministek na rodzinę i macierzyństwo. Sam zdaje się uznawać taką właśnie rodzinną i macierzyńską drogę spełnienia obiecości za jedyną możliwą. Po drugie, przez feminizm rozumie się maskulinizm, tzn. takie ujęcie, które powoduje, że kobiety przestają być kobiece, a przejmują role męskie, stają się "babą-chłopem". Mamy tu do czynienia z przekonaniem, że celem feminizmu jest zrównanie kobiet z mężczyznami na wszystkich płaszczyznach. Nie zadaje się przy tym pytania, o jaką równość chodzi kobietom, o jaką równość walczyły sufrażystki? Czy każda równość jest dobra, a każda różnica zła i niepotrzebna, a zatem należy dążyć do jej zniwelowania? Po trzecie, feminizm zostaje odrzucony, ponieważ traktuje się go jako walkę z mężczyznami czy nienawiść mężczyzn. Dla zdewaluowania tego sposobu myślenia dodaje się argument, że jest to pewna kontynuacja ideologii marksistowskiej, w której walkę klas zajmuje Walka płci. Znowu zatem jeden z nurtów myślenia feministycznego, i to rozumiany bardzo radykalnie, przenosi się na całość pojęcia. Wydaje się, że feminizm jako zagrożenie traktują przede wszystkim ci, którzy nie obejmują spojrzeniem całości ruchu feministycznego. Takie, na różne sposoby zredukowane spojrzenie na feminizm nie jest jednak jedyną reakcją nań ze strony kościelnej. |
||


