Stres mój powszedni Drukuj Email
Spis treści
Stres mój powszedni  -  Strona 2
stres001.jpg

Codzienność jest pełna stresujących drobiazgów, które powoli - jak kropla drążąca skałę - doprowadzają nas na skraj wytrzymałości. Stres, o którym nie wiesz - oto temat naszej dzisiejszej rozmowy z Krzysztofem Klajsem, psychologiem, dyrektorem Instytutu Ericksonowskiego.


"Stres" jest chyba najczęściej używanym słowem.
- I nadużywanym. Mówiąc o stresie, często mamy na myśli stresujące bodźce, które mogą w zależności od tego, jak na nie zareagujemy, wywołać stres. Same w sobie jednak stresem nie są. Na przykład utrata pracy to bodziec, który może narazić nas na stres. Jeśli nauczymy się te niebezpieczne bodźce rozpoznawać, mamy większe szanse, by się im nie dać.


Takim bodźcem stresowym jest na przykład rozwód, śmierć w rodzinie...

- Wyróżniamy dwie grupy czynników stresowych. Te wymienione są łatwiejsze do rozpoznania. To tzw. trudne zdarzenia życiowe, a ich listę opracowano już dość dawno. Co ciekawe, nie są to tylko tzw. złe wydarzenia, lecz wszystkie, po których nasze życie wygląda inaczej niż przedtem. Naukowcy przyporządkowali im różne wartości. Najwyżej na skali znajduje się śmierć współmałżonka, ale wysoko jest też np. małżeństwo. Wysoko jest śmierć kogoś z rodziny, ale i narodziny dziecka. Bodźcem stresowym będzie nawet wymarzony awans, bo pojawia się Strach: "Czy podołam obowiązkom?". Uważamy, że stres wiąże się wyłącznie z nieszczęściem, dlatego dobrze jest sobie uzmysłowić, że to wcale nie takie jednoznaczne.

A druga grupa czynników stresowych, co to takiego?

- To bodźce dnia codziennego, małe rzeczy, które działają na nas stale, przez długi czas. Ponieważ trudniej je rozpoznać, trudniej coś z nimi zrobić. Kiedy w naszym życiu dzieje się coś wyjątkowego, rodzina czy przyjaciele udzielają nam wsparcia. W przypadku obciążających bodźców codziennych jest inaczej - pozornie nic trudnego się nie dzieje, więc osoba może nawet nie zauważać, jak jest jej ciężko. Nie zauważa tego też jej otoczenie, dlatego nie może jej pomóc.

Na czym polega stres dnia codziennego?

- Na łamaniu tego, kim jestem, poprzez robienie rzeczy, których nie lubię: pracy w zawodzie, który jest mi odległy, bycia z ludźmi, z którymi nie czuję się dobrze. Są to dziesiątki pozornie drobnych spraw, ale jeśli jest ich dużo, a przede wszystkim ciągną się latami, wtedy pojawia się stres. Przychodzi do mnie lekarka i mówi: "Mam dobry zawód, pacjenci są zadowoleni. Ale ja nigdy nie chciałam być lekarzem. Poszłam na medycynę, ponieważ mój dziadek i ojciec byli lekarzami. Mam 40 lat, zrobiłam karierę, ale tego zawodu nie lubię". Kiedy spytałem, co chciałaby robić, odpowiedziała: "Będzie się pan śmiał. Chciałabym być krawcową". Takie wewnętrzne rozdarcie może dotyczyć pracy, osoby, z którą się jest, domu, w którym się mieszka, i mnóstwa innych rzeczy: czy lubię ubranie, które noszę; czy wstaję i kładę się spać o tej godzinie, o której chcę. Oczywiście nigdy nie jest tak, że wszystko pasuje mi w stu procentach, ale jeżeli prawie wszystko mi nie pasuje, należy się poważnie nad swoim życiem zastanowić i zadać sobie pytanie: "Co mogę zrobić dziś, by za rok było inaczej?".



kobieta