|
Rozstania, których się nie żałuje 2 lat(a) temu
|
Oklaski: 4
|
|
Faktem jest, że każdy z nas był w jakimś związku, dłuższym, krótszym, mniej lub bardziej udanym. Faktem jest również to, że związki dobiegają końca i ludzie się rozchodzą, każde w swoją stronę. Moim pytaniem jest - czy spotkałyście się kiedyś z sytuacją, gdy dwie osoby (nie ważne, czy dwie kobiety, czy dwóch mężczyzn, czy para hetero) rozchodzą się i nie odczuwają do siebie żalu, złości, niechęci. Spotkałam się ostatnio z sytuacją, w której dwie kobiety rozeszły się po pół roku wspólnego życia, jednak towarzyszyła temu straszna awantura i teraz nie mogą na siebie patrzeć. Jednocześnie ze związku zrezygnowały dwie inne dziewczyny, ale skończyło się na oddaniu sobie rzeczy i nadal utrzymują relacje koleżeńskie, jak przed rozstaniem.
Moim pytaniem jest na ile normalne jest zachowanie tego typu. Możliwe jest rozstanie się "w zgodzie" i zachowanie zdrowych, koleżeńskich relacji? Czy przypadkiem nie pachnie to utajoną urazą lub inna niechęcią?
|
|
|
|
|
|
|
Rozstania, których się nie żałuje 2 lat(a) temu
|
Oklaski: 17
|
|
możliwe jest rozstanie się w zgodzie z zachowaniem zdrowych przyjacielskich relacji - pod warunkiem, że w związku oprócz miłości była przyjażń i całkowita szczerość, że przez czas trwania związku było zaufanie i szacunek a związek polegał na dawaniu a nie tylko braniu... takie rozstanie jest możliwe pod warunkiem, że kiedy jedna odchodzi druga potrafi przyjąć to z godnością i zrozumieniem, potrafi pozwolić odejść bez palenia mostów, bez nienawiści i żalu, bez poczucia winy. Wszystko zależy od człowieka i powodu rozstania.
w życiu bywają rożne powody rozstania - niekiedy nie można być razem choć się tego pragnie, wtedy można mieć przyjażń na całe życie.
to trudne i boli - ale możliwe
wer.
|
|
|
|
|
|
|
Rozstania, których się nie żałuje 2 lat(a) temu
|
Oklaski: 9
|
|
Na pewno możliwe jest rozstanie się w zgodzie, ale faktycznie nie bardzo wierzę w przyszłość, nie mówiąc już o zdrowiu, takiej relacji. Oczywiście nie wykluczam, że na takiej bardzo powierzchownej płaszczyźnie typu- spotkamy się przypadkiem na ulicy, pójdziemy na kawę i poopowiadamy jak leci- może być miło i koleżeńsko, ale czy coś więcej... Zawsze jest gdzieś jakaś wina, albo przynajmniej poczucie winy. Żal, pretensje itd... Przede wszystkim "decyzja powzięta wspólnie" to dość nadwyrężone pojęcie, każdy swoje i tak wie i czuje, ten dyskomfort pozostaje, różnica pozycji i wszystkie konsekwencje z nią związane. Poza przypadkiem, gdy partnerzy spożywają w milczeniu śniadanie i nagle w tym samym momencie zaczynają mówić, milkną w połowie słowa, potem przez 5 minut kłócą się kto ma kontynuować jako pierwszy, następnie zrywają z lodówki po karteczce na listę zakupów, skrobią coś ołówkami zakrywając ręką, aż wreszcie na trzy cztery pokazują karteczki, a na obu jest napisane "chcę z Tobą zerwać". Tak wyobrażam sobie rozstanie idealne:) . Niestety zazwyczaj ktoś cię ubiegnie, nawet w głupich teleturniejach nie zdarza się, że przeciwnicy naciskają przyciski jednocześnie, a nawet jeśli- to ostatecznie i tak głos ma ten jeden, któremu z niewyjaśnionych powodów zapala się to światełko... Niby nic, a jednak znaczy tak wiele, to w tym momencie z "my" robi się "porzucona" i "porzucająca".
Osobiście nie wyobrażam sobie żeby moja relacja z excośtam mogła być w najmniejszym stopniu normalna. Jeśli wchodzę z kimś na jakiś obszar intymności to nie mogłabym później udawać, że nigdy tam nie byliśmy, a krok w tył jest niemożliwy. Spotykając na ulicy osobę, z którą kiedyś tam byłam czuję się jak Truman, który właśnie stanął twarzą w twarz z jednym ze swoich widzów. I chyba nawet na kawie nie byłoby miło.
Ale to ja:) i moje wichrowe wzgórza.
|
|
Thalia
kusiciel filozof
Posty: 54
|
|
|
|
|
Rozstania, których się nie żałuje 2 lat(a) temu
|
Oklaski: 10
|
|
oczywiście, że zdarzają się tzw. zdrowe rozstania... mimo tego, że z własnych doświadczeń nt. takowych nie mogę się wypowiadać to znam takie i jedyne co po tym wnioskuję to DOJRZAłOść obu stron do powiedzenia "żegnaj"... bez zawiści, pretensji, żalu itd. Osobiście bardzo zależało mi na takim zakończeniu pewnego związku, ale drugiej stronie jak sie okazało po czasie zależało na wejście w role "porzucany" i "porzucający", także jedyne co z tego wynikło to totalne "domowe przedszkole", tony żalu, gry, hipokryzji i kompletnie niezrozumiały bezsens, a pozostał tylko jeden wielki uraz zamiast zachowania bynajmniej tych miłych wspomnień. Jednak z obserwacji wciąż w to wierzę i myślę, że to tylko i wyłącznie kwestia dojrzałości obu stron.
|
|
|
|
|
|
|
Rozstania, których się nie żałuje 2 lat(a) temu
|
Oklaski: 4
|
|
No i właśnie, niektórzy wchodzą w te role specjalnie, żeby poczuć się poszkodowanym (i z tego powodu cierpieć) lub szkodzącym (i z tego powodu również cierpieć). Nie wygląda to ani na zdrowe, ani na normalne, ani tym bardziej nie świadczy o równowadze emocjonalnej.
Z taki sytuacjami spotykałam się najczęściej w przypadkach, kiedy dwie osoby zrywały ze sobą i do siebie wracały, czasami nawet kilka razy w ciągu roku. Przybierały wtedy takie role, w których akurat było im wygodniej. Natomiast zapytane o te sytuacje nie mówiły już o "zerwaniu" tylko o "różnicy zdań" i nadal twierdziły, że wszystko jest w porządku. Czy chodziło o to, że nie potrafiły się "dotrzeć" czy może nie pasowały do siebie i nie chciały się do tego przyznać - nie mnie to oceniać. Zastanawiające jest tylko dla mnie dlaczego decyzja tak poważna jak zerwanie związku przychodziła tym dziewczynom z tak zadziwiającą łatwością. osobiście, zanim z kimś zrywałam, zastanawiałam się kilka razy, czy w ogóle to słowo powinno się pojawić i czy jest jeszcze szansa na poprawienie relacji. Jeżeli takiej nie widziałam (z potwierdzeniem lub bez potwierdzenia drugiej strony) - starałam się wyłożyć swoje racje jak najprościej i doprowadzić sprawę do końca w miarę szybko i bezboleśnie, bez niepotrzebnego obrzucania się mięsem.
|
|
|
|
|
|
|
Rozstania, których się nie żałuje 2 lat(a) temu
|
Oklaski: 17
|
|
jak pisałam rozstania bywają z różnych przyczyn. Bywają takie sytuacje, że nie ma innego wyjścia jak sie rozstać i wcale nie dlatego, że nie ma już uczuć, lub, nie mamy już sobie nawzajem nic do powiedzenia.
Po prostu każda musi iść swoją drogą, bo razem nie ma przyszłości... wtedy to właśnie zdarzają tzw. 'zdrowe rozstania' bez obwiniania, bez kłótni, nienawiści i 'zabawy w piaskownicy', bez poczucia poszkodowaną i szkodzącą. Zostaje przyjażń i wzajemne wsparcie....
a że boli? boli i jedną i drugą.
natomiast w innych sytuacjach typu: wygasły uczucia, zdrada, brak komunikacji - wszystko zależy od człowieka i jego osobowości.
ver.
|
|
|
|
|
|
|