|
Wpisała: Eve Amarantine
|
|
Siedzę na drewnianej desce od piaskownicy. Dookoła biały śnieg i mroźny
wiatr. Pies mój biega wszędzie. A to już w śniegu, a to kije wygrzebuje
i macha ogonkiem. Nie ma tylu zmartwień co ja. W palce mi zimno, ale
piszę nadal. Chodnikiem przechodzi starzec. Idzie bardzo powoli ze
wzrokiem wpatrzonym gdzieś przed siebie. Otulony kurtką, z ust biała
mgła ciepłego powietrza się unosi. Nagle skręca do jednej z klatek i
zatrzaskuje za sobą drzwi. Teraz z klatki obok szybko wybiegają jakieś
dwie kobiety. Wymalowane, wystrojone. Szybkim krokiem wychodzą z
osiedla. Pewnie śpieszą się na jakieś spotkanie z mężczyznami. Spod
klatki obok odchodzi mężczyzna, który chyba na kogoś czekał. Skręca za
blok.
|
|
|
Wpisała: Forgotten Elf
|
|
Kiedyś gdy byłam dorastającym dzieckiem lubiłam wierzyć, że w tym niebie, co jest nade mną coś się kryje. Anioły... Jakieś inne formy życia... W chmurach żyły zagubione dusze, duchy, wróżki, smoki... Jednak z tego w wszystkiego tym w co najbardziej wierzyłam i mnie ciekawiło to, że może być tam ktoś tacy jak my. Inny świat, podobny do ziemi. Gdzie być może istota ma jakieś nadzwyczajne zdolności. Że nie jesteśmy sami w tym wszechświecie. Oglądało się filmy, książki, zdjęcia... W poszukiwaniu jakiegoś dowodu, czegoś co da nadzieję, że istnieje tam ktoś lub coś, co nas obserwuje. Czytałam relacje uprowadzeń, tego jak ponoć widzieli te inne istoty. Szukałam prawdy. Z czasem jakoś troszkę inaczej patrzę na to. Nie wykluczam.
|
|
|
Wpisała: @lterego
|
Kiedy byłam mała,
często byłam smutna. Nie w chwilowy, przemijający sposób jakiejś dziecinnej
tragedii, lecz z ogromna, oszałamiającą pasją. Moj Smutek był wielki, niewyrażalny,
i bezgraniczny jak morze, którego fale przybijały do brzegu miasta w którym mieszkałam.
W ciemne, mokre dni, opierałam się na rękach i patrzyłam przez okno na Deszcz ciężko
padający na nasz ogródek, i miałam wrażenie, ze przecieka on w głąb mojej
duszy. Łzy płynęły mi po
policzkach, jak krople deszczu spływające po szybach okien.
"Znowu zaczyna", mawiał
wtedy mój ojciec.
|
|
|
Wpisała: Eve Amarantine
|
|
Leży zwinięty w kłębek... Obok na krześle, obok przy nodze, na kolanach... Zawsze obok. Mruczy, gdy tylko poczuje moją dłoń na swojej główce. Gdy szeptem powiem imię to wydaje odgłos potwierdzenia miauknięciem. Bywa kapryśny i obraźliwy, ale jedno spojrzenie na tą śpiącą czarną puchatą kulkę ciepła i wybacza się wszystko. Nawet to złośliwe miauczenie, gdy się nie chce wstawać jeszcze, żeby jedzenia do miseczki nałożyć... Nawet te szajby, podczas których jest nad łóżkiem, pod łóżkiem, za fotelem, na szafie, za szafą... Na ręce uwieszony z pazurkami w ubranie wbitymi, na nodze z zębami starającymi się w jakiś sposób odgryźć stopę od reszty ciała.
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 17 - 20 z 50 |