|
Wpisała: dumdumdum
|
Weszła razem z parą dziewczyn. Była..., taka jak Ty i Ona. Nie myślałam, że jeszcze kiedyś spotkam kogoś tak podobnego, do moich najwiekszych obiektów westchnień. Pierwsze spojrzenie w oczy i już wiedziałam. Rozpłynę się w Niej. I chociaż widziałam Ją tylko przez chwilę pięć godzin temu, i dokładnie nie zapamiętałam nawet Jej twarzy... - teraz już wiedziałam! Wydawała się taka niepasująca do reszty. Niby taka... branżowa i widać, że jest "nasza", ale coś w NIej było, co powodowało, że była inna niż wszystkie. Miała w sobie to COŚ! Tylko nie potrafiłam odkryć co to takiego jest. Usiadła przy stole na przeciwko mnie. Przypadek, jak wiele innych. Nie mogłam oderwać od Niej oczu, a tutaj tyle nowych osób, i każda z nich zadaje jakieś pytania! Starałam się, żeby nikt się nie zorientował, że tak się Jej przyglądam. I nawet sama momentami mówiłam sobie w duszy: "Gośka! Daj sobie spokój! Przecież to nierealne... Nie zaprzątaj sobie głowy kimś, z kim nie możesz być. Nie dla Ciebie związki na odległość i pisanie wiadomości. Już to przerabiałaś! Uspokój się!". No i przeszło. Na chwilę. |
|
|
Wpisała: (.es)
|
Gdy spotkałam ją po raz pierwszy, cały świat stanął na głowie. Nic już nie było takie jak wcześniej
Gdy
nadeszła Zima, a mróz rzeźbił na szybie wymyślne kształty,
przychodziłam do niej i cały wieczór siedziałyśmy z kubkiem gorącej
herbaty i kawałkiem wiśniowego ciasta z kruszonką. Ona umarła. Umarła.
Odeszła. Nie ma jej. Nie mogę uwierzyć, bo byłam pewna, że zawsze
będzie. Stworzyła iluzję, że jest wspaniała i odeszła. Zabrała z sobą
wszystko, co wprawiało w ruch gwiazdy i białym łabędziom krzyżowało
szyje w miłosnym uścisku. Kiedy spotkałam ją po raz pierwszy, cały mój
świat stanął na głowie. Od tamtego dnia nic już nie było takie samo,
jak wcześniej. Zjawiła się późnym latem, gdy pod moim domkiem, na
drzewie, każdego ranka siadała gruba mgła. Ale z nią było cały czas
ciepło i mgła też nie była mgłą, tylko czymś w rodzaju jedwabnej
koszulki, jaką się otulałam, gdy bujałyśmy się na huśtawce z opony,
zawieszonej na gałęzi najpiękniejszej jabłoni w sadzie.
|
|
|
Wpisała: (.es)
|
|
Nie cierpię nudy w pracy, zawsze jak się nudzę popełniam jakieś głupstwa.
Kiedyś nudząc się w pracy przejrzałam listę kontaktów w swoim gadu-gadu...
Yola – dostępny.
Tak jest, to może być całkiem ciekawy pomysł na dzisiejsze popołudnie...
O Joli mówili w czasie studiów, że jest aktywną lesbijką, to znaczy ma dziewczynę. O „dziewczynie” tej chodziły legendy. Chociaż nikt jej nie widział, wszyscy wiedzieli, że to elegancka kobieta w wieku około 35 lat. Jakaś pani prezes polskiej filii koncernu farmaceutycznego. Podobno Jola wymykała się wieczorami z akademika a nad ranem rozpromieniona wracała taksówką na granicy fizycznego wycieńczenia.
Jola to całkiem niezły pomysł na babski wieczór, zwłaszcza po rozstaniu z tym bucowatym gnojkiem, jakim okazał się Robert.
|
|
|
Wpisała: dumdumdum
|
Siedziałam sama w domu i zastanawiałam się czy gdzieś sobie nie pojechać na weekend do znajomych. Spojrzałam na swoje GG i pierwszy wpis był jej. Wpadła mi w oko od razu. Zastanowiłam sie chwilę. W końcu dawno już ze sobą nie rozmawiałyśmy. Dawno tez się nie widziałyśmy. Ale postanowiłam, że do niej zadzwonię. A co mi tam! Raz się żyje! A poza tym już dawno chciałam jechać odwiedzić stare smieci. Zadzwoniłam więc.
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 29 - 32 z 50 |