|
Zadzwoniła do mnie po długich miesiącach milczenia. Zaskoczyła mnie. Powiedziała, że chce przyjechać, odwiedzić stare śmiecie, posiedzieć, i napić sie razem piwa. Ucieszyłam się. Jednak mnie zszokowała, bo powiedziała, że chciałaby spotkać się z kimś jeszcze. Poznać dziewczyny, z którymi miałam ostatnio dobry kontakt. - No wiesz. Usiądziemy sobie w pokoju, napijemy sie piwa, pogadamy, poznamy się... Mam ochotę na taką małą imprezkę babską. Co ty na to? - No dobra. Ale pod warunkiem, że zanim imprezka się rozkręci, zrobisz na kolację spaghetti. - Ha! Wiedziałam, że będziesz tego chciała!
|
|
|
Zaprosiła mnie do siebie w odwiedziny. Nie widziałyśmy się dawno. Kiedyś między nami było dobrze. Byłyśmy razem szczęśliwe. Byłyśmy razem. Ale życie nie raz nam płata figle. Rozstałyśmy się. Ona była właśnie po następnym nieudanym związku. Ja też nie miałam nikogo. Kiedy zadzwoniła i powiedziała, że chciałaby zorganizować spotkanie w jakimś miłym gronie, pomyślałam sobie, że to dobra okazja do powspominania sobie starych dobrych czasów. Pojechałam.
|
|
|
Dziś wstałam wcześniej niż zwykle. To dziwne, ale pomimo tego, ze do późna w nocy siedziałam na kompiku i teraz obudziłam się zupełnie niespodziewanie tak wcześnie - byłam wyspana. Przebudziło mnie coś, o czym już zapomniałam, że istnieje - NIECIERPLIWOŚĆ. Napisała? Hmmm... Może tak naprawdę to napisała do mnie już wczoraj a ja głupia oczywiście nie sprawdziłam wczoraj poczty przed snem! Musiałam to sprawdzić. Nie dawało mi to spokoju. Nie wiedzieć czemu, bardzo chciałam, by tam, w tej mojej małej osobistej, wirtualnej ale z jakże rzeczywiatymi literkami skrzyneczce, była już wiadomość od Niej. Ale... Przecież ja Jej nie znam! A może to jakiś paszkwil? A może jakaś koleżanka z Warszawy jaja sobie robi? Po co więc mam się rozczarować??? Lepiej myśleć, że nie napisała! Tak - nie napisała. Nie napisała. Nie napisała. Nie napisała. Nie napisała. Nie napisała. NIE NAPISAŁA. A może jednak? Kurcze. Co za choroba jakaś? Siedzieć teraz przed tym komputerem, i zamiast robić automatycznie to, co zawsze robię, jak włączam komputerek, to teraz jakoś nie mogę. No poprostu nie mogę. Coś mi się chyba w mózgu zacięło... Lepiej zejdę na dół i zrobię sobie kawę. Poszłam.
|
|
|
Siedzę na czacie. Ostatnio, od kiedy mieszkam w rodzinnym domu i nie mam co robić, często tu siedzę. Wpatruję się w monitor i szukam. Czego? Sama nie wiem. Miłości? Nie... Chyba nie. Siedzę i piszę jakieś głupotki na ogólnym. Głupotki. No właśnie. Ja wcale tak do końca nie uważam, że czat jest głupi. Wcale nie! przecież dzięki temu można się wiele nauczyć, dowiedzieć dużo się można od ludzi. No i oczywiście poznać ciekawe osoby, z którymi możemy się np. spotkać w realnym a nie wirtualnym świecie.
Więc siedzę tak. I dochodzę do wniosku, że czasami strasznie nudzi mnie ten czat. Ale skoro nie mam już naprawdę nic innego do roboty, to może by tu jakoś ten czat urozmaicić i urozmaicić sobie czas spędzony przed komputerem. Wpadłam więc na pomysł, że pożyczę od koleżanki kamerkę. Z kamerką jest przecież inaczej. Inni mogą Cię zobaczyć. Możesz się komuś spodobać albo nie, i już jest o czym rozmawiać - jest ciekawiej. No a przy okazji, może trafi sie jakaś interesująca osoba, która zapuka i okaże się również w naszym guście?;)
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 33 - 36 z 50 |