• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
Opowiadania
Wspomnienie III
(19 - ilość głosów)
Wpisała: @lterego   
Minął kolejny miesiąc, podczas którego widywałam się z nią nawet kilka razy w tygodniu. Nie musiałam już szukać klientów, Zuzanna dołączyła mnie do zasobu swoich fachowców na zasadzie freelance, co sprawiło, że zasypywano mnie propozycjami pracy. Większość projektów oddawałam jednak w dalszym ciągu samej Zuzannie. Miałam cichą nadzieję, że robi to specjalnie, żeby mnie przy sobie zatrzymać, ale nie byłam pewna, czy to nie był jedynie stwór mojej własnej wyobraźni. A wyobraźni mi wtedy nie brakowało.
Komentarzy (1)

Wspomnienie II
(9 - ilość głosów)
Wpisała: @lterego   
Powracałam do niej myślami już drugi miesiąc, kiedy pewnego dnia, odbierając telefon, ponownie usłyszałam jej glos.
-Karina? Mówi Zuzanna Wiśniew.
-Witam.
Momentalnie miałam przed sobą wizję jej osoby z tamtego listopadowego dnia. Serce podeszło mi do gardła, i poczułam nagły skurcz żołądka. Rany, co się ze mną dzieje? Czy te jej pończochy wywarły na mnie aż takie wrażenie? Nie nadążałam za własnymi emocjami, wywołanymi przez głos tej nieznanej kobiety.
-Chciałabym się z tobą spotkać, Karino.
Czyżby niebiosa uznały, że czas spełnić moje marzenia? Z głupawym uśmiechem na twarzy - wiem, że był głupawy, bo stałam przed lustrem w przedpokoju - odparłam radośnie:
-Bardzo chętnie!
-Twój projekt jednak nie działa, tak jak chcemy.
Jej słowa zgasiły mnie kompletnie. Skurcz żołądka wzrósł do morderczych proporcji. Ale ze mnie debil! Myślałam, że ona chce mnie zaprosić na kawę, na drinka, na cokolwiek... A tu się okazuje, że mój projekt się jej jednak nie podoba. Oparłam się o ścianę w przedpokoju, martwym głosem zgadzając się na proponowaną przez Zuzannę porę spotkania.
Komentarzy (0)

Wspomnienie I
(14 - ilość głosów)
Wpisała: @lterego   
Wszystko, co dotyczyło Zuzanny, było niezwykłe, włącznie z naszym pierwszym spotkaniem. Pamiętam je doskonale, chociaż miało ono miejsce już dobre kilka lat temu. To był wtorek. Zwyczajny, listopadowy wtorek, który nie zapowiadał się niczym niezwykłym, szczególnie, że wczesnym rankiem obudziła mnie kolejna poranna kłótnia sąsiadów zza ściany. Byłam półprzytomna, bo do drugiej nad ranem szlifowałam ostatki zamówionego przez klienta projektu strony internetowej, a kłótnia sąsiadów nie wniosła żadnych nowych argumentów po którejkolwiek stronie. Nudni byli, wiecznie żarli się o to samo, nie wyciągając żadnych wniosków. Zaparzyłam sobie herbaty, wyczekując momentu sąsiedzkiego trzaśnięcia drzwiami przez pana domu, i krótkiej wiązki wyzwisk, rzuconej za nim przez jego żonę.
Po prostu zwykły wtorek.
Komentarzy (2)

Chryzantemy
(2 - ilość głosów)
Wpisała: .es   
John Steinbeck

Wiszące wysoko zimowe mgły, szare jak flanela, odcięły dolinę Salinas od nieba i od reszty świata. Siedziały na szczytach niby szczelna pokrywa czyniąc z wielkiej doliny nakryty gar. W dole, na szerokim równym dnie, pługi farmerów wgryzały się w ziemię głęboko i cięte lemieszem czarne skiby lśniły jak metal. Za rzeką na ranczach u stóp wzgórz żółte ścierniska zdawały się pławić w bladym, zimnym blasku, choć teraz, w grudniu, nie było już słońca w dolinie. Gęste zarośla wierzbowe nad rzeką płonęły mnóstwem ostrych, zupełnie żółtych liści.
Komentarzy (0)

««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 9 - 12 z 50
kobieta