| Anioł ale czy na pewno ?? |
|
|
|
Właśnie piła kolejny kieliszek ulubionego Martini Bianco z plasterkiem cytryny. Zawsze mówiła że uwielbia jego smak, tak zmysłowy i kuszący jak usta kobiety. Uśmiechała się zalotnie, potrafiła zwrócić na siebie uwagę. Taka niepozorna osóbka. Zawsze z boku, milcząca, tajemnicza. Może właśnie to dodawało jej uroku. Może właśnie dlatego wszyscy zwracali uwagę właśnie na nią. Była ucieleśnieniem boskości, jak anioł stąpała delikatnie po ziemi, tak cichutko i niepostrzeżenie.
Anioł na ziemi a jednak zwróciła uwagę właśnie na mnie. Wśród miliona ludzi przechodzących ulicami to właśnie nasze spojrzenia spotkały się w pół mroku. Nie znałam jej, ale czułam że jest mi tak bliska. Nasze spojrzenia nie rozstawały się. Wiedziałam, że muszę coś zrobić, nie mogę tak porostu dać jej odejść. bałam się, nie wiedziałam co powiedzieć, co zrobić. Bałam się że uśmiechnie się i porostu powie "pa". Stałam jak w letargu patrząc na jej uśmiech. Była czarująca, taka delikatna. Ubrana w lekkie nie, zawsze trochę obok gdzieś na dotyk myśli złych...
Do tej pory nie wiem jak to się stało że w końcu ją poznałam. Była, kiedyś niedostępna, tak odległa i daleka. Ale w pewnym momencie stała się rzeczywistością. Uwielbiałam się w nią wpatrywać. To przy niej nauczyłam się śmiać, na nowo przeżywać radość. I nauczyłam się marzyć... jak małe Dziecko miała marzenia o wielkiej miłości, domu a w nim tylko ja i ona. Żadna nie pachniała tak jak ona – zmysłowo. Czasem po prostu nie musiała nic mówić wystarczy że była, pachniała. Jej zapach przenikał każdą cząstkę mojego ciała, wypełniał każdy jego zakamarek. Uzależnił mnie. Pocałunek... tak któregoś popołudnia spoczął na naszych stęsknionych twarzach. Tak po prostu bez pytania. Wystarczyło spojrzenie, tak głębokie, przenikało moje ciało. Smak twoich ust pamiętam do dziś. Słodki i kuszący. Usta tak delikatne jak płatki róży, spragnione jak pustynia wody. Włosy... długie proste, czarne, zawsze gładko przyczesane z przedziałkiem na środku. Pachniały Tobą. Zawsze delikatnymi dłońmi odgarniałaś je za ucho. Odsłaniały one kolejny kawałek Twojego ciała. Aksamitna skóra pokrywająca smukłą szyję, pokazywała się w całej okazałości. Lubiłam ten gest. Uwielbiałam też bawić się Twoimi delikatnymi włosami, czuć ich zapach. Uwielbiałam Ciebie. Nasz pierwszy taniec... pamiętam doskonale. Piątkowy wieczór dość chłodny po wyczerpującym dniu. W radiu leciała nasza ulubiona Piosenka „Love in December” Club 8. Tak doskonale ja pamiętam. Pamiętam też jak wstałaś, podałaś mi dłoń i przyciągnęłaś do siebie. Wtuliłaś się mocno i obie zaczęłyśmy tańczyć, tak po prostu. Potrzebowałam tego ciepła, razem go potrzebowałyśmy. Codziennie chodziłyśmy na spacery bez względu na pogodę. Czasami trzęsłyśmy się z zimna ale to była nie ważne. Najważniejsze było to że byłyśmy razem, byłaś obok. Ludzie często wyśmiewali nasz związek, ale to wszystko wtedy się nie liczyło. Świat dla nas nie istniał. Stworzyłyśmy sobie mały własny świat. Tak piękny, tak bliski. Zawsze powtarzałaś mi, że jestem silna i mam walczyć. Zawsze mówiłaś dasz radę, co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Mam Twarz, uśmiecham się i walczę. Ale ten uśmiech to tylko kolejna maska założona na mojej twarzy. Tak się składa, że jeszcze parę ich się znajdzie. Jutro wstanie kolejny dzień, kolejny spędzony bez Ciebie. Niema Ciebie, niema nas niema nic. Czasem boję się że to moja wina, byłaś aniołem. Nie mogłaś przecież zakochać się w zwykłym człowieku. To pozbawiło Cię możności latania. To Cię zabiło... Czasami pojawiały się w moim życiu, łóżku, świecie inne kobiety. Jednak tylko ona przyprawiała mnie o ten silny dreszcz. Każda następna była tylko na chwile, na moment żeby zapomnieć, nie myśleć. Żadna nie pachniała tak jak ona, nie smakowała tak cudownie, żadna nie była już taka sama bądź lepsza. Zamknęłam się na ludzi, rzuciłam się w wir codzienności. Kolejna ucieczka, jak do tej pory to był mój jedyny sposób na życie. To jedyne co mam opanowane do perfekcji. Prosty mechanizm działania, akcja – reakcja. Problemy – ucieczka, konflikt – ucieczka, trudne uczucia – ucieczka. Psychiczna, fizyczna, emocjonalna, nie ważne jaka, to już niema znaczenia. Ważne żeby znaleźć się w swoim świecie, nic nie czuć, nie słyszeć, nie rozumieć. Zamknąć się w swoim świecie z dala od rzeczywistości, gdzie nic nie boli. Komentarze (0)
![]() Napisz komentarz
|



