• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
Anioł czy złudzenie? (cz.2) Drukuj Email
Spis treści
Anioł czy złudzenie? (cz.2)  -  Strona 2  -  Strona 3  -  Strona 4  -  Strona 5

Patrzę zachwycona, kiedy stoi tak przede mną, lśniąc, jakby tysiące świec postawić w jednym punkcie. Jednak jasność ta była przyjemna, ciepła. Wśród niej czuję się bezpiecznie, zapominam o całym źle, które mnie spotkało. Wpatruję się tak w Niego, pełnymi zachwytu oczyma, nie myślę o niczym innym. Wiem, że już nigdy nic nie będzie dla mnie dosyć jasne, dosyć opiekuńcze. Mogłabym spędzić wieki, tylko patrząc na Anioła, chłonąc całą sobą jego chwałę. Jeżeli tak wygląda Niebo, jeżeli człowiek tak tam się czuję, to zrobię wszystko, aby tam trafić, przemknęło mi przez umysł.

- Proszę, nie próbuj odkryć prawdy. Jeszcze nie teraz... Ale obiecuję ci, że kiedyś ją poznasz... - nieśmiertelny mówi głosem cichym, który jednak mógłby zmiażdżyć wszelkie złe wspomnienia, jeśli tylko by tego zapragnął.
- Dobrze... - odpowiadam wiedząc, że nie złamię słowa, danego memu Aniołowi.

Siedzę spokojna w domu. Ufam mu. Nagle mój przyjaciel ociera się o moje nogi. Myślę, że chce wyjść na dwór. No więc łapię za kurtkę i po chwili jesteśmy na dworze. On się bawi z psem mojej sąsiadki. Niedaleko mnie dzieciaki się rzucają śnieżkami. Mam świetny humor. Do czasu, kiedy coś ujrzałam. Patrzę na śnieg. Jest tam napis:

- Uważaj na siebie. On jest blisko ciebie. Jesteś w niebezpieczeństwie.

Nieco się przestraszona nie wiem, co myśleć. Po chwili napis znika. Zapewne to były zwidy, myślę. Myśli o napisie ulatniają się, kiedy dzieci trafiają we mnie śnieżką. Nie chcę zostać im dłużna, więc nabieram śniegu w ręce i zaczynam się z nimi bawić. Po godzinie biorę psa i kieruję się w stronę domu. Widzę mężczyznę w czarnym ubiorze. To nie jest nic specjalnego, gdyby nie to, że upuszcza tuz pod nogi kartkę. On idzie dalej. Podnoszę kartkę i już chcę go wołać, ale widzę kolejny napis:

- On jest zawsze z tobą. Nie trać czujności.

Zaczynam myśleć, że ktoś chce mnie przestraszyć, czy coś takiego... W domu siadam w ulubionym fotelu. Robię sobie herbatę i zaczynam myśleć. To nie może być zwykły zbieg okoliczności. Przecież ten napis na śniegu mógł ktoś zrobić, ale dlaczego nagle zniknął? To mnie najbardziej zastanawia. Wyglądam przez okno i widzę tego samego chłopaka. Patrzy na mnie. Kiedy zamrugałam powiekami jego już nie ma. O co chodzi?

W środku nocy budzi mnie szelest... jakby skrzydeł. Oddala się. Wstaję. Okno jest otwarte na oścież. Przecież je zamykałam. Wiatr szarpie śnieżnobiałe firanki fosforyzujące lekko w świetle księżyca. Zatrzaskuję okno. Głuchy huk przecina ciszę. To jest ostatni dźwięk. Teraz jest tylko cisza, spokój. Senność wraca na moje powieki. Kładzie się...

Stoi przede mną skąpany w blasku. Jego światłość rozprasza mrok. Spogląda mi w oczy. Chcę coś powiedzieć, zapytać o coś, jednak ucisza mnie gestem palca przyłożonego delikatnie do miękkich, malinowych warg.

- Spokojnie. Jeszcze nie teraz. Na wszystko przyjdzie czas.


kobieta