• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
Babski wieczór Drukuj Email
Wpisała: (.es)   
Spis treści
Babski wieczór  -  Strona 2  -  Strona 3

Nie cierpię nudy w pracy, zawsze jak się nudzę popełniam jakieś głupstwa.
Kiedyś nudząc się w pracy przejrzałam listę kontaktów w swoim gadu-gadu...

Yola – dostępny.
Tak jest, to może być całkiem ciekawy pomysł na dzisiejsze popołudnie...
O Joli mówili w czasie studiów, że jest aktywną lesbijką, to znaczy ma dziewczynę. O „dziewczynie” tej chodziły legendy. Chociaż nikt jej nie widział, wszyscy wiedzieli, że to elegancka kobieta w wieku około 35 lat. Jakaś pani prezes polskiej filii koncernu farmaceutycznego. Podobno Jola wymykała się wieczorami z akademika a nad ranem rozpromieniona wracała taksówką na granicy fizycznego wycieńczenia.
Jola to całkiem niezły pomysł na babski wieczór, zwłaszcza po rozstaniu z tym bucowatym gnojkiem, jakim okazał się Robert.

Uruchamiam okno dialogowe komunikatora.
- Cześć.
- Cześć Marta, kopę lat! Musimy koniecznie się spotkać.
Skąd ona wie?
- Jolinku, właśnie po to zagaduję do Ciebie.
- Cudownie. W takim razie co robisz dzisiaj?
Jest dobrze. Nie wiedziałam, że pójdzie tak łatwo...
- Opróżniam z Tobą jakieś winko? – uśmiecham się do swoich myśli.
- To mi się podoba. Zdecydowanie – rzadkość u kobiety. Może być u mnie?
- ok
- Cały czas pracujesz u Roberta?
Wiedziałam. Ten dupek będzie się pewnie przewijał w każdej rozmowie przez najbliższe pół roku.
- Niestety tak.
- Jak to niestety?
- Zerwałam z nim i nie chcę do tego wracać.
Ciekawe czy sobie odpuści czy będzie drążyła?
- Dawno?
Wiedziałam!
- Wczoraj.
- W takim razie Robert nie istnieje. Postaram się żebyś o nim szybko zapomniała. O której kończysz?
- 17
- Przyjadę po Ciebie...

I przyjechała. Czarną wielką terenówką – marzeniem mojego życia. Rudowłosa piękność z delikatnym makijażem, bez biżuterii – taka jaką zapamiętałam z czasów studenckich. Droga do jej domu zajęła nam niecałą godzinę, podczas której w telegraficznym skrócie nadrobiłyśmy trzy lata niewidzenia się. Wysiadłyśmy z samochodu podeszłyśmy do drzwi i wtedy upadły jej klucze. Kiedy się po nie schyliła zauważyłam, że ma na sobie samonośne pończochy i stringi. Dziwne. Nigdy nie zwracałam uwagi na to jaką bieliznę noszą kobiety, a już na pewno nie moje koleżanki! Jola była ubrana w bladobłękitny kostium pod którym, jak mi się zdawało, nic więcej nie miała. Nie zauważyłam, żeby coś wybrzuszało materiał idealnie przylegający do jej pleców.
Otwierając drzwi spojrzała mi w oczy z dziwnym uśmiechem. Poczułam się niepewnie. Nigdy nie byłam sam na sam z lesbijką. To nie znaczy, że nigdy nie chciałam spróbować... To znaczy, nie wiem czy chciałam, ale chodziły mi kiedyś takie myśli po głowie, że jakby się nadarzyła okazja to chyba bym spróbowała. Teraz nie wiem. Czuję się niepewnie. Nieważne. Przecież mnie nie zgwałci, nie ma czym. – Uśmiechnęłam się do siebie.
Jola nie zdejmując butów weszła do obszernego salonu zajmującego niemalże cały parter domu, zamkniętego od strony ogrodu ścianą szkła. Po prawej stał pokaźny bar. Poczułam się jak w pubie. Nad ladą wisiały do góry stopkami na specjalnych wieszakach kieliszki, na podświetlonych półkach stały kolorowe butelki z alkoholami, a z lady wyrastały dwie głowice do nalewania piwa. Kiedyś słyszałam, że marzeniem Joli jest mieć swój bar. Chciała to ma. Poczułam ukłucie zazdrości. Dlaczego ja nie mam takiego baru w swoim dwupokojowym mieszkanku na czwartym piętrze? Pewnie dlatego, że by się tam nie zmieścił.
Otworzyła butelkę czerwonego, wytrawnego, afrykańskiego wina. Jola chyba zauważyła moje zaskoczenie.
- Tak, pamiętam co lubisz. Kiedyś lubiłaś jeszcze krakersy do tego wina. Oto one. – Niczym wróżka wyczarowała spod lady moje ulubione krakersy.
- Jak to zrobiłaś? Przecież dwie godziny temu obie byłyśmy w pracy...
- To nie ja. To Ania.
W tym momencie usłyszałam odgłos kroków dochodzący ze schodów prowadzących do piwnicy.
- Wszystko gotowe dziewczyny! – Ania była wysportowaną zadbaną czterdziestką. Miała na sobie sztruksowe ogrodniczki, bawełniany T-shirt i grube frotowe skarpety. Podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek. – Jestem Ania.
- To jest Marta – Jola uśmiechnęła się do mnie. – Spędzi u nas noc.


kobieta