| Czwarta rano |
|
|
|
Spis treści
Strona 2 z 2
Wspominane tu kobiety zagubiły istotę tego co stworzyły oraz zapomniały chyba, dzięki czemu to wszystko powstało a zaczęły traktować ten związek jako naturalną kolej rzeczy ze zwykłego, realnego życia. I to był pierwszy, istotny błąd. Umiejętność rozmowy, obojętnie czy literkami czy na żywo, jest tak samo ważna a nawet ważniejsza, niż wszystkie pozostałe cechy dobrego związku. Należy mówić sobie wszystko to co istotne i nieistotne. Przecież druga strona nie jest z nami tylko czasami ładne parę tysięcy kilometrów od nas i jeśli ma równoprawnie uczestniczyć w moim życiu to musi coś o nim wiedzieć. To jedno a drugie to to, że trzeba mówić wszystko (nie do końca ale to za chwilę) to co boli i cieszy. To, że właśnie mam bolesne dni i to, że kupiłam świetną książkę czy również to, że chcę pobyć sama, poleżeć i pomarzyć. Takie sytuacje należy szanować gdyż są one istotną częścią osoby, którą kochamy a nie szanując jej prawa do własnego postępowania, nie szanujemy jej osoby a co za tym idzie również nie szanujemy siebie bo zaangażowałyśmy się w osobę, która nie wzbudza naszego szacunku. Trochę to błędne koło ale... Tak więc szanujmy siebie, szanujmy drugą stronę, szanujmy jej małe przyzwyczajenia i wielkie wzloty czy upadki a odwdzięczy się tym samym po dłuższym bądź krótszym czasie. Co do wspomnianego "wszystkomówstwa" (potworek słowny) to gradacja ważności tego co należy mówić a czego nie należy zależy li tylko od nas samych i znajomości charakteru osoby z którą jesteśmy. Dla jednych istotną rzeczą będzie to, że nie powiedziałam nic o kupnie wspomnianej ksiązki a dla innych brak takie informacji nie stanowi problemu. Duże pole do popisu dla socjologów. "Ona nie robi tego tak jak ja chcę!" - Najbardziej błędne podejście jakie może być. Przecież to żywa osoba a nie nakręcana lalka, którą można "ciepnąć" w kąt gdy się znudzi. To żywa istota mająca własne zdanie, własne życie, pragnienia, smutki i radości, dzięki którym my też istniejemy bo umieściła nas w tym swoim życiu pomiędzy nimi. Jeśli odrzucimy to, to równocześnie przestajemy istnieć a w efekcie nawet najlepszy początkowo związek umiera. Nie pozostawiajmy więc problemów samym sobie. Uczestniczmy w jej życiu tak jak we własnym ale partnersko, nie zaś "zrób to tak". Lepiej byłoby "mi się wydaje, że tak byłoby lepiej" bądź "ja w takiej sytuacji zrobiłam w ten sposób". Nie narzucajmy i nie zmuszajmy nikogo do wykonywania czegokolwiek pod nasze dyktando. Nikt nie lubi być dyrygowaną. Tekst pisany ok. czwartej nad ranem z bolącą głową więc jest dziko chaotyczny, odwołujący się do pewnych postaci i porzucający je w następnym zdaniu. Są to tylko i wyłącznie MOJE przemyślenia, wszelkie podobieństwo do znanych bądź nieznanych ci osób jest dziełem przypadku i jeśli kogokolwiek ci przypomina to jest czysta nadinterpretacja. Istotnym tylko jest to w jaki sposób postępujemy z osobą, którą kochamy i czy potrafimy krytycznie, bardzo krytycznie spojrzeć na siebie samą. No i oczywiście zmienić się jeśli zauważymy jakieś negatywne cechy u siebie. Dawaj a nie bierz, obdarowuj a nie żądaj a dostaniesz od niej to co najpiękniejsze czyli miłość drugiej osoby. Komentarze (2)
![]()
Spyheart
said:
|
||||
| czwarta rano to dość konstruktywna godzina na przemyślenia :D tiaa czasami człowiek tak się zapatrzy na koniec swojego nosa, że skutki uboczne w postaci zeza ;) są niczym w porownaniu z nieodwracalnymi stratami jakie to patrzenie wywołuje. Ale jak to powiadają stare indianki-szamanki (...) złota era swingu (...) jest nieśmiertelna bo muzyka łagodzi obyczaje :D pozdrawiam autorkę wczesno-porannych przemysleń bardzo serdecznie :* |




