Dlaczego jesteś sama? Drukuj Email
Spis treści
Dlaczego jesteś sama?  -  Strona 2


   A więc na początek zrób sobie listę - mocnych i słabych stron. Tak..., wiem, wiem - takie głupie listy to może sobie robić 15-latka... A własnie, że nie! Dlaczego Ty nie mogłabyś przy porannej kawie wziąć kartkę papieru i długopis, i napisać w dwóch rubrykach tego wszytskiego? Dlaczego? Przecież i tak nic ważnego nie robisz pijąc tą kawę... ;) Po sporządzeniu takiej listy napewno dojdziesz do wniosku, że tych rzeczy, które chciałabyś w sobie zmienić, jest dużo więcej niż tych po drugiej stronie kreski. Nie zrażaj się tym! Przecież zawsze tak jest, że pamietamy więcej tych złych rzeczy...:) Jesteś nieśmiała? Spróbuj choć troszkę bardziej uchylić drzwi swojego wnętrza ludziom, którzy Cię otaczają. To przecież nic nie kosztuje, a dziewczyna, którą mijasz codziennie w pracy może się okazać właśnie TĄ... Ale żeby się o tym móc przekonać, musisz przecież rozmawiać.

   Nie zastanawiaj się tylko nad tym,  co inni ludzie myślą o Tobie!!! Niech sobie myslą, co chcą! Nie każdemu przecież musisz się podobać, i napewno nie każdy podoba się Tobie. Skup natomiast całą uwagę na osobie, która Cię interesuje. Nawet gdyby to miało być w jakiejś knajpie, podczas spotkania z przyjaciółmi przy piwie. Obrażą się pewnie na Ciebie, że nie uczestniczysz czynnie w dyskusji lub nie opowiadasz, co u Ciebie słychać, ale gwarantuję, że jak już zobaczą Cię z wybranką i pojmą, że jesteś tak szczęśliwa, że tryskasz energią, nie będą o tym pamietali. No i oczywiście musisz dołożyć starań, by wybrać odpowiednią partnerkę... Pod żadnym pozorem nie wiąż się z kimś, kto obniża poczucie Twojej wartości - to się źle skończy, a po upadku droga do odzyskania wiary w siebie okaże się dłuższa.

   Ile jest jeszcze kobiet pośród nas, które cierpią, bo nie wiedzą jak zagadnąć tą, która wydaje się im właśnie Tą? Boją się odrzucenia i kompromitacji... Przypomniało mi się teraz pewne zdarzenie... Kiedyś bardzo często odwiedzałam Rasko. Było to zaraz po tym, jak przeprowadziłam się do Warszawy. Pewnego wieczoru, wśród środowego tłumu kobiet, zainteresowałam się jedną blondynką. Była z kolezankami - tak jak ja. Nasze spojrzenia spotkały się i bach! - Nie mogłam oderwać od Niej oczu. Oczuwiście moje znajome nie poawalały mi na to, żebym o nich zapomniała. Co jakiś czas jednak czułam Jej "mimochodne" spojrzenia na sobie. Zaczęłysmy się na siebie wprost gapić! Dosyć zabawnie to wyglądało, bo w pewnej chwili zaczęłyśmy nawet nawoływac się kiwając na siebie głowami.:) Żadna z nas nie miała jednak tyle odwagi, żeby podejść. Pamiętam, że przy moim stoliku zapanowała wielka cisza. Dziewczyny nie wierzyły, że ta zawsze spokojna, cichutka i mało mówiąca owieczka (taką miałam ksywkę:)) mogłaby coś zrobić. A ja? Jakby nigdy nic wstałam, uśmiechnęłam się do nich i podeszłam do Niej. Zaczęłyśmy rozmawiać, a w tle za sobą usłyszałam brawa dobiegające z mojego stolika. Do teraz jesteśmy bardzo dobrymi koleżankami z Beatą i spotykamy się, gdy odwiedzam Warszawę.

    A wiesz, co sobie pomyślałam, idąc w Jej stronę?
 Lepiej jest żałować tych rzeczy, które się zrobiło, niż tych, na które się nie odważyło!
 Owieczka
Przedyskutuj ten artykuł na forum. ( 4 postów)
Komentarze (1)add comment

misiu said:

 
super opowiadanie tylko szkoda że takie krótkePozdrawiam :)
styczeń 08, 2008

Napisz komentarz
busy

kobieta