| Intryga |
|
|
|
Spis treści
Strona 1 z 3 Praca konkursowa - miejsce drugieZaczęło się od tego, że około 20 zadzwonił telefon. Tak naprawdę dla niej wszystko już się skończyło, pozostał tylko Smutek i żal, które każą nam otwierać usta i spowiadać się przed nikomu nieznanymi osobami. Takimi jak ja, w świecie poplątanych kabli telefonicznych. Powiedziała, że nazywa się Natalia. Powiedziała, że od pewnego czasu codziennie śmieje się przez łzy, bo to jej pomaga. Szlochała, momentami przestawała i wtedy bałam się, że coś się jej stało, bo zabrakło jej sił by się śmiać. Ale to było tylko chwilowe. Powiedziała, ze muszę poznać jej historię. Że to jej pomoże. Błagała. Widać, że potrzeba bycia wysłuchaną była u niej tak ogromna, że odsuwała wszystko na bok. Zapaliłam papierosa, usiadłam wygodnie w fotelu i powiedziałam, że jestem gotowa. Jej życie było zawsze niezwykle proste i nieskomplikowane, jednakże nigdy nie zaznała znudzenia z tego powodu. Składało się z kilku schematów, dzięki czemu nie miewała przykrych niespodzianek. To pozwalało mieć wszystkim dobra kondycję psychiczną. Krótko po liceum poznała swojego męża. Był jej pierwszym mężczyzną. Obyło się bez większych namiętności. Uważali, ze pod względem temperamentu są bardzo dobrze dobrani, niemalże idealnie. Robili to w środy i w soboty, ewentualnie w piątki lub niedziele (zawsze rano przed Mszą, do kościoła szła z lekkim rumieńcem na twarzy, podziwianym przez sąsiadki). Nie mieli dzieci. Sex był też schematyczny, najczęściej bez światła, klasycznie, czasem kupiła ładniejszą bieliznę, ale nie potrafiła w niej paradować przed mężem. Ubierała się skromnie, niczym się nie wyróżniała. Tego nauczyła się w domu. Nigdy nie miała powodów, by próbować się wyróżnić. Rodzice bardzo ją ograniczali, a ona bez jakichkolwiek protestów się temu poddawała (w moim odczuciu była bardziej posłuszna niż niejeden wytresowany owczarek niemiecki!). Była wdzięczna, ze ją wychowali w taki sposób. Od nikogo nigdy nic nie chciała i nie oczekiwała. Uczyła się dobrze, nawet na studiach otrzymywała stypendium. Wszystko było takie ułożone… Gdy to opowiadała, słyszałam smutek w jej głosie. Nie wiedziałam jednak, czym mógł być spowodowany – utratą tego, co miała czy znudzeniem? Może teraz, gdy dochodziła do trzydziestki, poczuła, ze dużo straciła? Że niepotrzebne były te wszystkie wyrzeczenia, które nazywała posłusznością względem woli rodziców? Albo zaryzykowała i straciła to wszystko? Jak szybko traci się trzydzieści lat życia? Zaczęła opowiadać mi o swoim mężu, jak go poznała i gdzie. To było w kinie. Była z koleżanką. Nie pamiętała już co to był za film, bo nie potrafiła się skupić, gdyż ktoś inny skupiał swój wzrok na niej. Siedział obok i tylko patrzył. Nawet nie wiedział dokładnie jaką barwę skrywają jej włosy i oczy w tej ciemności, ale patrzył nieustannie. I dawał jej tym taka rozkosz, taką satysfakcję. Zawsze wcześniej w takiej sytuacji by się zawstydziła i uciekła, ale on tak patrzył i patrzył… A potem ona przez przypadek polała go colą. Wiedziała, że on się nie zdenerwuje. Tak po prostu polała go tym lepkim napojem, a on nic nie powiedział… Tylko spojrzał, tak inaczej. I później razem wyszli. Ona rzadko kiedy pija colę. Boże, czy dziś jeszcze są tacy, co się w kinie poznają?! Kuba, jej mąż, podziela jej pasje. Zarażają się nimi nawzajem. Dobrali się. Bardzo sobie ufają. Nie mogą mieć dzieci, choć bardzo by chcieli. Natalia żartuje, że dzięki temu oszczędzają na antykoncepcji, choć – jak dodaje po chwili – za każdym razem łudzą się, ze a nuż tym razem Pan Bóg zrobi im niespodziankę i podaruje małego człowieczka. Bardzo by chcieli. Jej głos się urywa. Znowu płacze. Ale na moje pytanie „Co się stało?”, ma już wcześniej ułożoną odpowiedź. Szybko doprowadza się do porządku i kontynuuje. Prawdziwa perfekcja. |
||






