• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
Moja ewangelia Drukuj Email
(11 - ilość głosów)
Wpisała: Madri   
Na początku był Strach. A potem strach przemienił się w Smutek. Smutek przeogromny, który zalał mnie falą łez. Byłam jak rzeka, a strach stał się źródłem tej rzeki.
Sól wyżłobiła ścieżki na mojej twarzy. Skóra piekła palona słonym smutkiem, a łzy płynęły nieprzerwanie. Było to bardzo niewygodne. Wszystko co mnie otaczało, było mokre. Nie nadążyłam suszyć pościeli. Obawiałam się zasnąć, bo w ciągu nocy tworzyło się w koło mnie jezioro. Często się przeziębiłam, a mokre jedzenie mi nie smakowało.

Pewnego dnia znudził mnie taki stan rzeczy. Wyruszyłam w drogę. Szłam bardzo długo, chociaż trudno stwierdzić ile czasu, bo nie było dnia ani nocy, jeśli nie odgraniczyłam jednego od drugiego moim płaczącym snem. Drogę znaczyły ślady stóp, które w zależności od mojego nastroju parowały, zamarzały lub wolno wysychały. Wiele razy zastanawiałam się, skąd we mnie tyle wody... Aż dotarłam do pustyni. Ziarenka ludzkich istnień, targane wiatrem, zmieniające krajobraz, co chwilę. Wybrałam wzniesienie, jedno z wielu. Usiadłam i uniosłam Twarz w stronę słońca, a łzy płynęły. Siedziałam tam tak długo, aż suchy piach zamienił się w kwitnącą oazę. Winy wszystkich ludzi zostały odkupione, a mój smutek stał się kluczem do bram Edenu. Zostałam strażnikiem broniącym wejścia do Raju. Z czasem dorobiłam się anielskich skrzydeł i własnego imienia.
Komentarze (0)add comment

Napisz komentarz
busy

kobieta