• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
Ostatnia para Drukuj Email
(19 - ilość głosów)
Wpisała: Chianti   
Spis treści
Ostatnia para  -  Dzień pierwszy  -  Dzień jedenasty  -  Dzień osiemnasty  -  Zakończenie
1Praca konkursowa - miejsce pierwsze
Ostatnia para. Ostatnia wieloletnia para homoseksualna rozstała się wczoraj wieczorem, koło 4-ej nad ranem, kiedy to Meg wypadło z czarnej, zamszowej torebki zdjęcie kochanki w dość niewyszukanej nagiej pozie. Clere omal nie dostała zawału. Ta torebka spadła ze stolika akurat w momencie , gdy kochały się ze sobą i Meg jakoś tak nieudolnie machnęłą nogą zrzucając tę własną torebkę z niepodważalnym dowodem winy na podłogę. Do orgazmu już nie doszły, niczego nie dało się zatuszować.


A taka z nich była piękna, wzorowa para, 14 lat wspólnego stażu, 14 lat mieszkania razem, 14 lat biadolenia nad losem tych wszystkich homo dziewczątek, które partnerkę zmieniały raz na miesiąc, a te najbardzej zagorzałe raz na rok. I chuj. I wszystko trafiła najcięższa cholera. Tylko dlatego,że Meg postanowiła sobie dmuchać się z jakąś lafiryndą z działu budowlanego, przepasaną wielką, cieżką torbą z młotkami i wkrętami do napraw pod zlewozmywakowych. Jak mogła? Po prostu. Może miała już dość swojej pełnoprawnej żony, ubranej wiecznie w wykwintny garnitur, pracującej po 12 godzin na dobę i obracającej się tylko i wyłącznie w kręgach wielkiego, miejskiego światka. Może kobieta czasem potrzebuje się zeszmacić z kimś z niższych kręgów, poczuć na sobie wielkie, grube ręce kogoś od napraw kranowych, ach- ta cholerna Adrenalina! I tak Meg piznęła w kibel ich czternastoletni związek, plany na przyszłość, marzenia. Nawet dużo czasu nie zajęło jej wyprowadzanie się, zabrała tylko swoje rzeczy, parę wspólnych książek i płyt, samochód, bo przecież kupiły go na nią i fru, tyle ją widziała.
Natępnego dnia ryczała stojąc pod oknem i nie mogąc pojąc tego ,że dziś po pracy ciepłe ramię Meg nie będzie już na nią czekało. Suka. I to dla jakiejś pindy od rur! A ona tyle jej dawała, ciepły domek, uczucie, namiętność, bliskość, wakacje na Teneryfie, Meg...! Meg do jasnej chory jak mogłaś mi to zrobić??!! Nawet nie próbowała przeprosić ani tłumaczyć, zabrała swoje szmaty i wyszła. Kurwa mać. Przecież.. przecież gdyby choć próbowała z nią rozmawiać.. gdyby obiecała, przysięgła.. że nigdy więcej.. ona by jej to wybaczyła, bo tak po prawdzie nie wyobrażała już sobie życia bez niej.
Że niby co ma teraz robić? Szukać sobie nowej kobiety? Po kurwa co? Ma już swoje lata, ma pewien wypracowany system życia i codzienności, nie chce i w ogóle nawet nie ma ochoty na podrywanie jakichś głupich dup, które zgodnie ze standardami homo rzucą ją do roku. Kurwa mać. Meg!!! Meg do ciężkiego diabła wracaj idiotko! Nigdy Ci tego nie zapomnę.. ale wybaczę, bo Cię kocham.
W mieszkaniu było cicho. Tylko mucha bzyczała na niedojedzonej wczoraj słodkiej bułce.




kobieta